Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BEŁCZYNA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BEŁCZYNA. Pokaż wszystkie posty

26 kwietnia 2013

PODRÓŻ TROCHE SENTYMENTALNA - STANISŁAWÓW, ROSOCHA....



Na początku naszej znajomości Ludwik obwoził  mnie po wszystkich swoich ulubionych zakĄtkach, a ponieważ było to wczesną wiosną więc jednym z pierwszych miejsc był Stanisławów, pole śnieżycowe i Rosocha.
Pisałam o tym dwa lata temu a teraz nadarzyła się okazja aby odbyć taką  podróż trochę sentymentalną.
Stanisławów....maleńka wieś...

......"Stanisławów położony jest w północnej części Pogórza Złotoryjskiego, wchodzącego w skład Pogórza Kaczawskiego[4].
Zabudowania miejscowości ciągną się na odległość ok. 1,2 km wzdłuż lokalnej szosy z Sichowa do Pomocnego, począwszy od krętej doliny potoku Gajka u północno-zachodniego podnóża Chełmka (443 m n.p.m.) i południowo-wschodniego Łaskotki (406 m n.p.m.), poprzez głęboką dolinę pomiędzy Łaskotką na północy i Kościelną na południu, skończywszy wysoko na odsłoniętym wschodnim zboczu Rosochy (465 m n.p.m.)[2][5].
więcej  TUTAJ

Po drodze piękne pola pokryte białym dywanem śnieżyczek....

we wsi jak w każdej innej na tym terenie stoi pomnik upamiętniający poległych młodych mężczyzn w czasie pierwszej wojny światowej...




dalej jedziemy na Rosochę....



Na południowy wschód od Złotoryi, nieopodal niewielkiej wioski Stanisławów jest wzgórze Rosocha. Na jego wschodnim stoku znajdują się pozostałości „tajemniczych” poniemieckich instalacji. Celowo ubrałem słowo tajemniczych w cudzysłowie bo na temat tych ruin napisano już sporo przeróżnych hipotez. Dla mnie jest to po prostu radiostacja dalekiego zasięgu ale znając życie wiele osób by polemizowało :wink: Zainteresowanych odsyłam do „Odkrywcy” z maja 2004 r.
Do obiektów radiostacji opatrzonej kryptonimem „Rudiger” – tak przynajmniej kiedyś napisano na forum Odkrywcy – można dojechać bez problemów gdyż ze Stanisławowa pod sam główny budynek prowadzi asfaltowa, całkiem dobrej jakości droga. Otacza ona zresztą budynek na kształt ronda co widać na zdjęciu lotniczym.
więcej ....TUTAJ

tak wygląda obiekt dzisiaj....

















W Stanisławowie ma swoją bazę  Jednostka Poszukiwawczo- Ratownicza.....






Jednostka funkcjonuje w sile plutonu i operuje z terenu bazy lotniczej "Baryt" w miejscowości Stanisławów k/Złotoryi. Zlokalizowana jest ona w granicach Parku Krajobrazowego „Chełmy”. Zajmuje obszar ponad 40 ha (440 m n.p.m.), na którym znajdują się zabudowania koszarowo-socjalne, garaże, dwie strzelnice, warsztaty, magazyny, hangar samolotowy  oraz obiekty  szkoleniowo-treningowe. Stacjonuje tu sześć pojazdów operacyjno-ratowniczych oraz trzy samoloty wielozadaniowe. Integralną częścią bazy jest lądowisko operacyjne z pasem startowym o długości  550 m. Jednostka dysponuje również terenami poligonowymi w rejonie historycznego wzgórza 442. (ostatni punkt oporu żołnierzy Waffen-SS w czerwcu 1945 r.) Od 1956 r. przez ponad czterdzieści lat na tym terenie prowadzono wydobycie barytu w kopalni głębinowej "Stanisławów". Po jej likwidacji w 1999 roku część obiektów zaadoptowano na potrzeby przebazowanej w tym czasie Jednostki z Górskiej Bazy Lotniczej "Trawers" w Jeżowie Sudeckim.
 

Tajemnica Willmannsdorf



Wielu znawców przedmiotu od lat próbuje rozwikłać tę zagadkę. Uwzględniając wielkość istniejących bunkrów agregatowych, są zdania, że wartość wytwarzanej tam energii elektrycznej znacznie przerastała potrzeby tego typu obiektu radiotechnicznego.



W połowie lutego 1945 roku Rosjanie przypuścili z kierunku południowego szturm na to wzgórze. Poprzedzony on był precyzyjnym ostrzałem artyleryjskim co potwierdzają ruiny stacji. Zrównane z ziemią zostały obiekty koszarowe. Natomiast konstrukcja głównej budowli kryjąca urządzenia radiowe i zespoły agregatów w zasadzie nie została naruszona. Po kilkudniowych i szczególnie zaciętych walkach radiostacja padła. Jednak część sił niemieckich rozlokowanych na pobliskich wzgórzach utrzymywała nadal zdolność bojową. Zachowany do dzisiaj układ transzei strzeleckich wokół Stanisławowa wskazuje, że Niemcy przygotowani byli do długotrwałej obrony z kierunku północnego. Zapewne dla obrońców zaskoczeniem był sowiecki manewr oskrzydlający i szturm na Willmannsdorf - od południa.


Niewyjaśnione pozostają do dziś powody tak zacięcie prowadzonej przez Niemców obrony tych raczej nie mających strategicznego znaczenia terenów. Zadziwia fakt, że znajdująca się nieopodal, najnowocześniejsza wówczas w III Rzeszy (uruchomiona w 1939 roku) kopalnia rudy miedzi (po 1945 r. nosząca nazwę „Lena”), nie była broniona.


Według relacji naocznych świadków - polskich robotników przymusowych zatrudnionych w pobliskich wsiach, poddających się tu Niemców, Rosjanie nie brali do niewoli. Po wkroczeniu na Rosochę Sowieci pośpiesznie rozmontowali całe wyposażenie obiektu. Następnie po przetransportowaniu do Jawora, dalej koleją wysłali na wschód. Czy były to tylko zwykłe urządzenia do łączności dalekosiężnej ? Trudno  dzisiaj powiedzieć.


więcej TUTAJ

Komendantem bazy jest nasz przyjaciel JK. - komandos, człowiek o kryształowym charakterze i wielkim patriotyźmie  ,








Wracając do domu nie mogliśmy się powstrzymać aby nie sfotografować naszego " wspaniałego domu" który niezmiennie nas zachwyca. Teraz w wiosennej scenerii wygląda  jeszcze piękniej....




Kochani to NIE JEST NASZ DOM..... ten powyżej  nas zachwyca swoją architekturą i proporcjami :)))

nasz wygląda tak.....



a co do łazęgostwa i  emeryckiej turystyki..... jesteśmy na nią  otwarci....

17 lutego 2013

NIEDZIELNE SPOTKANIE




Zbieram materiały o Sobocie,  to wieś z bardzo ciekawa historią ....a zainspirował mnie do tego  post o drzewach Pomnikach Przyrody na blogu ...
http://pomniki-przyrody.

Tak więc dzisiaj , z racji , że to blisko pojechaliśmy uzupełnić materiał fotograficzny...razem z psem oczywiście. - na smyczy.
Ale na poboczu puściliśmy ją luzem.....a sami ..w ruiny.... [ fotki będą.... na pewno...]
No i wracając pytam już w aucie...gdzie Mosi smycz?
  o żesz w mordę.... nie wiem, gdzieś się pewnie zgubiła... 
trzeba było  wracać 
...ja zostałam przy samochodzie a Ludwik wyruszył na poszukiwanie....
na poboczu zastaliśmy  inny samochód..... Mośka oczywiście ciekawa , pobiegła zobaczyć kto to....przyjechał....
jakież było moje zaskoczenie,  kiedy z samochodu wychyliła się uśmiechnięta męska głowa  ze słowami.... my się chyba znamy...:)
chyba nie -  odpowiadam... bo nie kojarzę osoby....
piszesz bloga i jesteś leptir?
NO TAK TO JA   odpowiadam zaskoczona

wtedy pan się przedstawia..... ja jestem        Pomniki przyrody    :)
 a w ruinach robi zdjęcia   .....      Moje miejsce ... :)

no nie....spotkanie magiczne w magicznym miejscu....
Tak spotykać się mogą tylko pasjonaci.....z aparatami  - w ruinach pośród mgły....
serdecznie pozdrawiam więc moich blogowych znajomych :)) być może nasze drogi się jeszcze skrzyżują....cieszę się że  mogłam Was poznać...
Smycz się znalazła więc ruszyliśmy dalej....
Ponieważ dzień dzisiejszy był mglisty udało nam się zrobić  kilka zamglonych zdjęć....








 a to już  niszczejące i niezamieszkałe gospodarstwo w Górczycy, piękny okazały dom....

Kolejny ciekawy budynek o świetnych proporcjach, który bardzo mnie zachwycił swoją architekturą to....
.
miejscowosci na razie nie zdradzę, ale  jestem nim zachwycona 


i na koniec perełka z Radomiłowic....
 jako  świetna dekoracja teatralna bajki o zaczarowanej kaczce i zakochanym kogucie.... prawie Romeo i Julia na balkonie....







otoczone zaczarowanym płotem....



A o Sobocie będzie jutro.... w poniedziałek :)