Jaskiniowiec..... tak o mnie mówią....usmiecha się pan Witold, kiedy spotykamy go pod jego domem.
Pytam, czy to on właśnie tutaj mieszka.... tak, odpowiada, od 29 lat .
Pojechalismy tam zachęceni komentarzem Artura, aby się naocznie przekonać i porozmawiać z tym Bardzo Orginalnym Człowiekiem.
Miałam obawy, czy zechce z nami rozmawiać, bo jest nieufny, ale te rozwiały sie zaraz po powitaniu... pan W. .zaprosił nas na swoje "podwórko" - a tam cuda wianki..... własnoręcznie zbudowana kamienna baszta, tarasy, no i snująca się ciekawa opowieść o tym miejscu. Prawdopodobnie dom ma korzenie średniowieczne, teraz jest ciekawie obudowany... ale bryła przemawia historią.
Po drugiej stronie działki była również średniowieczna wieża , teraz rosna tam tylko drzewa.
Zostaliśmy zaproszeni do wnętrza i przy kubku pokrzywowej herbaty i własnoręcznie upieczonego podpłomyka gawędziliśmy chyba ze trzy godziny. Pan W. ma fenomenalną pamięć, jest kopalnią wiedzy o ziołach, zdrowej żywności, galaktyce, ziemi, Biblii..... tematy przeskakiwały nam jak w kalejdoskopie.
Słuchałam z wielkim zainteresowaniem , bo nie spotkałam jeszcze tak wszechstronnie utalentowanego człowieka, przy tym bardzo skromnego , o tak szerokiej wiedzy.
Czas nas wygonił, ale myślę, że kontakt będzie utrzymany.... bo słuchać tak orginalnego człowieka to czysta przyjemnośc. Choć inni, jak mówi pan W. nazywają go 'wariatem", samotnikiem, jaskiniowcem....
ale ja mam zupełnie odmienne zdanie..
To naprawdę Bardzo Orginalny i Mądry Człowiek.
I serdecznie dziękuję, że obdarzył nas zaufaniem i wpuścił "na swój prywatny, fizyczny i intelektualny teren.
A oto skromna fotorelacja...
Niestety w tej miejscowości przed laty rozegrała się również tragedia....
ŹRÓDŁO
Za zdjęcia Ludwikowi należą się podziękowania, bo chodził za nami, słuchał, oglądał i pstrykał....