Słucham audiobooka :
Paulo Coelho - "Czarownica z Portobello"
i jestem zachwycona, lubię książki z nutą filozoficzną , a takie właśnie pisze Coelho. W tej jest wiele zwrotów, opisów , które odkryłam zanim odsłuchałam książkę, nie potrafiłam tylko tak dobitnie jak pisarz przelać je na papier.Dla mnie świątynią też nie jest kościół, modlę się i rozmawiam ze Stwórcą podczas wędrówek górskich, spacerów z psem, kiedy " fizycznie " czuję zespolenie z przyrodą, ptakami, trawami, drzewami....
O miłości przez duże M już pisałam, tutaj znalazłam jeszcze jedno określenie:
[...] miłość nie daje i nigdy nie dawała szczęścia. Wręcz przeciwnie, zawsze jest niepokojem, polem bitwy, ciągiem bezsennych nocy, podczas których zadajemy sobie mnóstwo pytań, dręczą nas wątpliwości. Na prawdziwą miłość składa się ekstaza i udręka.
I to czuję we własnym życiu, na własnej skórze.....
[...] mistrz nie jest kimś, kto czegoś uczy; mistrz to ktoś, kto zachęca ucznia do dołożenia wszelkich starań, aby odkrył to, o czym już wie.
Kiedy dochodzimy do wprawy, nie musimy zastanawiać się więcej nad każdym ruchem, bo staje się on jakby częścią nas. Jednak zanim osiągniemy ten stan, musimy ciągle ćwiczyć i powtarzać.
Tak osiąga się kolejny szczyt swoich możliwości, bo
Zmiany zachodzą tylko wtedy, gdy idziemy pod prąd, kiedy robimy coś całkowicie wbrew wszystkiemu, do czego przywykliśmy.
Ja całe życie dryfuję pod prąd, może nie mam tyle siły aby pełną parą przeć naprzód, ale nigdy nie płynę z prądem.....pokonuję meandry swojego życia z przekonaniem , że właśnie to co stawia mi los na drodze jest dla mnie najlepsze.
Stawia kolejne osoby, abym mogła się nadal rozwijać a nie stać w miejscu... bo stanie w miejscu to dla mnie śmierć.
I moje pisanie, rozmowa sama z sobą , też temu służy....
Pisanie nie polega jedynie na wyrażaniu myśli, to także głęboka zaduma nad wymową każdego słowa.
Dzisiejsza lektura znów pozwoliła mi uczynić krok naprzód...