Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOJE PRACE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOJE PRACE. Pokaż wszystkie posty

19 listopada 2018

ZIMA 2018





George R.R. Martin
Kiedy spada śnieg i wieje biały wiatr, samotny wilk umiera, ale stado przeżyje. Latem jest pora na kłótnie. Zimą natomiast musimy chronić się nawzajem, ogrzewać, dzielić myślami. jeśli już musisz nienawidzić, to nienawidź tych, którzy naprawdę mogą nas skrzywdzić.


Nadeszła zima,dla niektórych oczekiwana, dla mnie - utrapienie.Nie lubię zimy, choć przyroda staje na głowie aby mi wynagrodzić tę niechęć.
Kilka zdjęć z dzisiejszego spaceru









no więc w związku z powyższym jestem juz trochę przygotowana :)











 reszta w trakcie roboty, robię ciepłe skarpety bo marznę w nogi

11 stycznia 2018

KSIĄŻKI I MOJE PRACE




Z NETU

Pisałam już kiedyś, że w moich bibliotekach brakuje książek, które chciałabym przeczytać. Chodzi o pamiętniki, biografie, sagi rodzinne, dużo jest nowości, ale ja się w nich nie odnajduję. To już nie moje pokolenie. Pisane są prostym językiem, często z wulgaryzmami, seksem itd.... prawie we wszystkich jakie wypożyczyłam był podobny scenariusz. Dlatego też w miarę możliwości  staram się kupić coś dla siebie w komisie internetowym.
Ale ostatnio nabyłam świetną, nową  książkę


przede wszystkim ze względu na piękne zdjęcia, a także na miejsce pochodzenia tych zdjęć. Chatki budowane daleko "od szosy" w głębi lasów czy na zboczach górskich..... samo piękno, dzika przyroda i człowiek.

Na polu robótkowym coś się dzieje, zrobiłam biały sweterek, najprostszy, taki jaki lubię, małą chustę z resztek włóczki skarpetkowej, a teraz przymierzyłam się do Albanetty, chusty rogalika. Czy podołam,  to się okaże :)








Jesteśmy już po kolędzie....



22 lutego 2017

PRZEDWIOŚNIE




Niedziela była ładna, świeciło słoneczko , więc postanowiłam się trochę przewietrzyć, bo ileż to można siedzieć i leżeć w domu.
W poniedziałek poszłam do lekarza, bo jakoś mi ten kaszel nie przechodził, czułam się w miarę  dobrze...a tu - zonk-
pani doktor postawiła diagnozę, zapalenie ucha, zapalenie gardła, zapalenie oskrzeli i początek zapalenia płuc, dostałam antybiotyk i nakaz siedzenia w domu.
A tu za złość zaczyna się przedwiośnie, ziemia pachnie, śnieg stopniał.... ech....





Za to w sprawie skarpet na szydełku : stwierdziłam, że jednak dla mnie się nie nadają, są  za sztywne ...
zrobiłam więc drugie , na drutach,  i metodą prób i błędów robię kolejne....jeszcze się przydadzą bo w domu chłodno....






31 lipca 2016

SAMO ŻYCIE ....MOJE PRACE, RIESE....





Na wystawę w ratuszu jeszcze nie dotarłam, mam teraz inne zajęcie ...... ogórki na  działce rosą jak głupie, codziennie zbieram  je i wkładam do słoików, fasolka już też dobra do zrywania, tylko pomidory jeszcze nie dojrzały  a jest ich na krzakach bardzo  dużo.  Zawsze lubiłam mieć własne przetwory w spiżarni, teraz dla nas dwojga nie robię za dużo, no ale to co urośnie to trzeba przetworzyć.
 W ostatnią niedzielę byliśmy w Złotoryi, na cmentarzu i u rodziny.....
I z obserwacji widzę, że starsi pomimo ,że mają dzieci i z nimi mieszkają są pozostawieni sami sobie, smutne to i przykre, bo gdzież to się podziały te dawne rodziny, babcie, dziadkowie szanowani przez dzieci i wnuków..... coraz częściej widać rozpad rodzin, każdy żyje jakby tylko dla siebie.  U mnie na wsi też można zaobserwować to zjawisko. Modzi wyjeżdżają za pracą daleko za granicę, a rodzice zostają pozostawieni sami sobie, mogą jedynie liczyć na pomoc sąsiadów lub opiekę społeczną.
A jak to mówi Papież Franciszek....od Rodziny zależą losy Świata.....

Ale świata nie zmienię, nie wiem co mnie czeka na starość.....
dlatego poprawiam sobie humor zakupami..... nie , nie,  nie w galeriach ale na targowiskach. Lubię szperać przebierać, zawsze sobie coś tam wynajdę. Ostatnio kupiłam za całe 10,oo złotych polskich maszynę do pisania, sprawną, nie zniszczoną, stoi teraz u mnie na biurku i raduje oczy...

pisze się na niej jak za starych dobrych czasów, kiedy nie było komputerów :)

kupiłam również

 do chusty, którą własnie skończyłam



Skończyłam czytać  również bardzo ciekawą książkę


Z racji tego,  że mieszkałam  bardzo blisko Walimia, Głuszycy , znam dobrze te tereny,  bo były one celem moich wycieczek od dawna , z zainteresowaniem więc czytałam.....nie wiem na ile jest w  niej zawartych faktów a ile trochę "fantazji literackiej". Jednak z tego co przeczytałam to większość pokrywa się z prawdą, znam opowieści ludzi , którzy pracowali w czasie II wojny światowej przy budowaniu tego kompleksu, pomijając pracę więźniów, którzy byli zmuszani do katorżniczej pracy na rzecz Riese.
Zgroza, trudno pojąć dlaczego człowiek człowiekowi zgotował taki los...
Zresztą tych opowieści o budowie podziemnych kompleksów, tajemniczych tuneli jest bardzo dużo, prawie każda miejscowość zawiera tajemnicę.....mroczną, okupiona śmiercią setek ludzi.
Czas zaciera ślady , choć istnieją jeszcze Strażnicy, którzy strzegą tajemniczych obiektów budowanych za pomocą więźniów przez hitlerowców.
 Takim ciekawym obiektem jest również Wielisławka

http://www.sztolnie.fora.pl/skarby-skrytki-depozyty,198/sedziszowa-gora-wielislawka-skarby,2180.html


 wiele jeszcze tajemnic kryje nasz dolnośląska ziemia, i nie wiadomo czy kiedykolwiek zostaną odkryte...

12 lipca 2016

MOJE PRACE....




Lato w pełni, w ogrodzie rośnie zielenina, zbieram już ogórki, codziennie wystarcza na zaprawienie dwóch słoików, pomidory dojrzewają..... czekam na nie, bo nic tak nie smakuje jak taki pomidor zerwany prosto z krzaczka i pachnący.
Rano na porannym spacerze napawam się wonią wilgotnej i ciepłej ziemi , przesyconej zapachem łąki, ale w południe jest gorąco i duszno, więc siedzę w domu , dobrze, że parter jest zbudowany  z kamienia i daje dobroczynny chłód....
no i co ? drutki  w ręce   i kolejne wyzwanie, uspokaja mnie to dzierganie , daje odpocząć od codziennych problemów, które nijak nie chcą mnie opuścić.





tak wyglądał nasz ogród....



 a to już zbiory .... 


Ludwik zamontował zbiornik na wodę, pompuje ją z rzeczki i w związku z tym mogę podlewać jarzyny , to świetne rozwiązanie, no a mój mąż ma złote rączki i super pomysły....jak zrobię zdjęcia to pokażę.

Powinnam opisać również Święto Tulipanowca w Sichowie, to już chyba coroczna , wiejska tradycja, młody tulipanowiec pięknie rośnie, ale stare niestety niszczeją, nie wiem dlaczego usychają ich  konary.








Miłego dnia  :)