co złego spotkało mnie w tym roku ?
- awantury i ucieczki z własnego domu, które poskutkowały rozwodem...
- reakcja starszych dzieci w stosunku do mojej osoby.... słowa najstarszej...."jakim
prawem ja chcę być jeszcze szczęśliwa mając 60 lat !!!!" bolą i będą bolały do końca życia
- brak zrozumienia i rzetelnej oceny mojej sytuacji przez resztę rodziny ..... nikt nie pokwapił się chociażby porozmawiać nie mówiąc o spotkaniu...
- to że najmłodsza, pełnoletnia panna mając szkołę na głowie mieszka daleko ode mnie...
- użądlenie Ludwika przez osę i OIOM..... dla mnie szok i wielki strach
a dobre ?
- przede wszystkim to, że poznałam Ludwika, który pomógł mi przetrwać czas rozwodu, wspierał i wspiera mnie nadal we wszystkim
- nietypowe zaręczyny a później ślub....
- nasze wspólne wędrówki po górach, rozmowy, dyskusje.... to wszystko czego mi brakowało do tej pory, ciepło i dobro bijące od mojego męża pozwalające być szczęśliwą w naszych osobistych relacjach
- cieszą mnie dobre oceny mojego dziecka, zaradność i samodzielność....
bo wiem , że kiedy mnie zabraknie , da sobie radę w życiu...
A o czym marzę, cichutko i skrycie ?
przede wszystkim abyśmy byli zdrowi, bo wiadomo , że z wiekiem dopadają ludzi choroby, Marzy mi się , że młody zacznie pracować i znajdzie swoje miejsce w życiu , niekoniecznie siedząc nam na garbie, a my będziemy mogli w spokoju mieszkać i najnormalniej żyć.....
moim Czytelnikom i wirtualnym Przyjaciołom życzę: