Witajcie kochani w Nowym 2013 (brrr!) Roku. Nie wiem jak Wy, ale ja ilekroć wymawiam tą trzynastkę to mnie wzdraga ;) A taka niby NIE jestem przesądna... hmmm no kto by pomyślał... Mam jednak nadzieję, że mimo niezbyt pozytywnych wrażeń ten rok będzie dla Was i dla mnie ZDECYDOWANIE lepszy. Tamten rok walił mnie w twarz średnio raz na kwartał, a pod koniec roku to miałam wrażenie, że stracił panowanie nad sobą i wali na oślep. Oj bolało! Dlatego TEN MA BYĆ
zdecydowanie LEPSZY.
Howgh!
Zaległości mi się narobiło, że ho ho! A nawet Ho, Ho, Ho! Pod choinką znalazłam mnóstwo styropianowych choinek i baniek, oraz różnorakie wstążki, cekiny i inne bardzo radosne drobiażdżki dziergacze. Będę pokazywać na bieżąco (choć pewnie bliżej następnych świąt). Pod choinką święta spędzał też Mruczek w nowym, tym razem granatowym, kubraczku (dalszym ciągu wydrapuje sobie rany na całym ciele- stwierdzona psychodermatoza)
Tym sposobem przeszliśmy sobie gładko do czasu Bożego Narodzenia, który wbrew hipermarketom JESZCZE TRWA. Jak pamiętacie zapisałam sobie coś na liście "must have" i święta właśnie były czasem kiedy zaczęłam tą listę zapełniać :) Powstały 2 nowe szydełkowe łańcuchy zrobione
wg pomysłu Fascinaty Wciągnęło mnie na maxa tym bardziej, że przepięknie utylizuję w nich wszelkie stare kordonki, nieco zleżałe, lata świetności mające już za sobą ;) i z pewnością już nie białe. Można powiedzieć, że ecru ;)
Oba długości 170 cm.
No i poszalałam z aparatem, a co!
Wykorzystałam 6 starych małych motków kordonka z zapasów pamięcią sięgających cudownych lat '70. Pojęcia nie mam jakiej firmy.
Teraz powstają jeszcze 3 inne,ale tym razem z bawełny z odzysku... tez nieco nadszarpniętych zębem czasu ;) i też ecru...
Recycling pełna gębą ;)
Kochani! No to najlepszego w tym Nowym Dwatysiącebrr Roku!