Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Waleczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Michał Waleczny. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 lipca 2019

Wielkomyślny, poważny, wstrzemięźliwy



[Tydzień z Zygmuntem III – wpis 4/7]

W dzisiejszym wpisie laurka wychwalająca króla, a dokładnie dokonania za jego panowania do początku 1619 roku. Pergaminy z owym Rysem czynów i dzieł Zygmunta III miały zostać umieszczone w gałce spiżowej na szczycie wieży Zamku Królewskiego w Warszawie. Zobaczymy więc cóż tam o naszym blogowym bohaterze napisał dworski propagandzista:








poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Cały w żelazie, że widać tylko oczy i wargi

Po raz kolejny powitamy na blogu Mirona Costina i jego kronikarskie zapiski. Tym razem bardzo ciekawy, acz nieco wydumany (ech te fryzy…) opis husarii koronnej. Rzecz dotyczy wyprawy Jana Zamoyskiego na Mołdawię w 1600 roku i bitwy pod Bukowem, wojewoda Michał to oczywiście słynny Michał Waleczny.

Jak wspomniano, wojska wojewody Michała nie były przyzwyczajone do tego rodzaju wojsk, jakim była husaria. Ten rodzaj wojsk, jak się rzekło, jest cały w żelazie, że widać tylko oczy i wargi. Wielu zakłada i skrzydła ustawione z piór orlich lub innych wielkich ptaków, a znaczniejsi skóry lamparcie na zbroję. Natomiast słudzy, którzy nie mają skór lamparcich, zakładają kilimy na wzór turecki, zaś na łby koni kładą płytki żelazne, a wielu i na piersi koni dla ochrony od kuł. Nie każdego konia dosiadają husarze, ale tylko największe, ażeby mogły unieść tarę [miara wagi: ok. 125 lub 160 kg] i zawsze konie fryzyjskie z Niemiec albo konie tureckie czystej krwi. W walce nigdy nie poruszają się szybciej niż kłusem, ale tylko przeciw piechocie czy taborowi, przeciw wojskom jazdy lekkiej, jakim są Tatarzy, nigdy nie używa się ich, ponieważ Tatarzy rozpraszają się i [husarze] nie mogą uczynić żadnego użytku z kopii. Kopie ich są długie na osiem łokci z proporcami aż do ziemi. W walce stoją jak mur.

sobota, 28 stycznia 2012

Waleczni, Bestie i Czerwoni

Armia wołoska rzadko gości na blogu, więc tym bardziej ciekawy wydał mi się fragment który dziś znalazłem. Co prawda pochodzi z wydanej w 1861 roku pracy Leona Rogalskiego ‘Dzieje księstw naddunajskich…’ niemniej jednak zawiera na tyle interesujące szczegóły, że pozwolę sobie zacytować spory fragment. Dotyczy on wojskowości za panowania Michała Walecznego (1557-1601)
Wojsko było przedmiotem pieczołowitości i troskliwość książąt XVI wieku. Oprócz wojsk stałych, cala massa ludu obowiązaną była wystąpić zbrojno, pod dowództwem bojarów i tysiączników, gdy ojczyzna była w niebezpieczeństwie. Michał II szczególniej zajmował się wojskiem, gdyż przez całe swoje życie ustawicznie prowadził wojny, i miał żołnierza dobrze wyćwiczonego, zaprawionego do trudów i zwyciężania nieprzyjaciół. Pod nim, wojsko stało się karniejszem, chociaż
Wołosi mieli, iż tak rzekę, wrodzonego ducha rabunku. Ale w owych czasach, najlepsze wojska krajów cywilizowanych nie były wolne od tego zarzutu. Michał II postanowił surowe kary dla przyzwyczajenia Wołochów do tego, iżby byli żołnierzami, nie zaś rozbójnikami; powiodło się mu przez połowę- ale zły przykład najemników, służących także w wojsku wo-łoskiem, szkodliwie wpływa! na wszystkich żołnierzy. Ponieważ Siedmiogrodzianie zawsze pochopniejsi od Wołochów byli do rabunku, kazał w czasie kampanii Multańskiej roku 1600 rozstrzeliwać wszystkich Siedmiogrodzian, schwytanych na rabunku, Wołochów zaś karano tylko chłostą. Michał II zaprowadził dwa nowe rodzaje pułków w swojej jeździe; naprzód Deli, albo Waleczni, na podobieństwo huzarów [tak w tekście, chodzi o husarzy]; powtóre, wybrał dwóchset najcelniejszych jezdnych, dał im tureckie nazwisko Bestia albo Bescłdi [zapewne chodzi o turecką formację jazdy Beszli] i oddał pod dowództwo Stefana Petnahazi, Węgra, męża doświadczonej odwagi, godnego rozkazywać wojownikom, którzy okazali już dowody niepospolitej waleczności. Książe ten zreformował także jazdę Curteni, albo gwardye konną, tudzież Czerwonych. W ogólności, jazda, była zawsze wyćwiczeńszą i użyteczniej sza niżeli piechota; ona działała przy natarciu, piechota zaś złożona z massy ludu, strzegła tylko wąwozów i attakowała nieprzyjaciela z wysokości gór, stanowiła silę odporną, nie zaś zdobywczą; a Michał ligi pragnął bydź zdobywcą. Pisarz spółczesny, Jakób Geuder, który w roku 1601 wydał we Frankfurcie dzieło o środkach pomyślnego walczenia z Turkami, tak mówi o wojsku Michała: Michał ma pod swemi rozkazami nie tylko Wołochów (których odwagę poznali Turcy w wojnach prowadzonych za panowania Dracu), ale też niemało Węgrów, Siedmiogrodzian, także Albańczyków, Bułgarów i Serbów. Niewielu ma kanonijerów, czego też brakuje Siedmiogrodzianom, bo te narody, a zwłaszcza Węgrzy, chętniej używają szabli niżeli strzelby, i po większej części służą wjeździe: noszą długie lance, i niełatwo pierzchają na widok nieprzyjaciela.