Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna 1672-1676. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna 1672-1676. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Wielką w nich szkodę uczynili

 


Czasami wojsko koronne biło Tatarów, czasami zaś bywało przez nich bite. Poniżej epizod z marca 1674 roku, kiedy dotkliwą porażkę poniosła niewielka grupa jazdy polskiej. Wymienione w tekście chorągwie to:

- pancerna Andrzeja Franciszka Gembickiego, starosty nowodworskiego

- pancerna Mikołaja Daniłowicza, starosty czerwonogrodzkiego

- pancerna Jana Gałęzowskiego, starosty wąwolnickiego




środa, 17 lutego 2021

Nie było was więcej? Było. Ale się sfilcowało

 


Wpis zatytułowany jest cytatem z „Bożych wojowników” Andrzeja Sapkowskiego dosyć nieprzypadkowo. Chciałbym bowiem napisać o pewnym oddziale jazdy koronnej, który się właśnie tak ‘sfilcował’. Rzecz dotyczy chorągwi pancernej Michała Rylskiego, służącej od czwartej ćwierci 1673 roku w szeregach armii koronnej. Oddział zaczął służbę od etatu 94 koni, a w drugiej ćwierci 1675 roku miał jeszcze na popisie solidne 64 konie (+ dwóch muzykantów). Zatrzymajmy się właśnie przy owych 64 koniach i przyjrzymy strukturze chorągwi:

- poczet rotmistrz – 8 koni

- poczet porucznika – 3 konie

- dobosz

- surmacz

- 13 pocztów 3-konnych

- 5 pocztów 2-konnych

- 4 poczty 1-konne

Łącznie 24 poczty z 64 końmi + dobosz i surmacz.

Wiosna-lato 1675 roku okazały się jednak mało łaskawe dla oddziału, być może wpadł on w jakąś tatarską zasadzkę, albo towarzystwo rozjechało się do domów? Niestety nie znam szczegółów, za to jak widzimy poniżej, w nowej ćwierci służby oddział praktycznie już nie istniał. Mamy tu bowiem ledwie cztery poczty, liczące łącznie 11 koni, a także nieodłącznych dobosza i surmacza. Poczet rotmistrz zmniejszył się z 8 do 3 koni, a towarzysz Zawadzki miał w poprzedniej ćwierci poczet 3-konny, podczas gdy tutaj już tylko 2-konny. Co ciekawe, spis zawiera jeszcze trzy inne poczty, które jak widzimy wykreślono. Nic więc dziwnego, że tak pomniejszona chorągiew została zwinięta. Co ciekawe, już po likwidacji jednostek, do obozu armii koronnej miały dojść uzupełnienia dla zdziesiątkowanej chorągwi, czyli owe ’56 koni supplementu’. Ciekawe czy przygarnęła ich jakaś inna jednostka?

 


niedziela, 7 lipca 2019

Moździerz niespodzianka



Bardzo ciekawy zapis dotyczący użycia artylerii w walkach z Turkami, na przykładzie bitwy pod Żórawnem. Oddziaływanie psychologiczne musiało być mocne. W rolach głównych generał artylerii Marcin Kątski i moździerz:
Armata nasza niesłychanie ich raziła, a osobliwie potrwożeni byli granatami, które p. generał Kątski ichże własne pogaszone, w naszym obozie pozbierawszy, znalazłszy moździerz w zamku żórawińskim, kilka razy ze skutkiem rzucił; zatem wiedząc, żeśmy moździerzów nie mieli, rozumieli [Turcy[ że nam świeże posiłki przyszły.
Aż muszę pogrzebać w ikonografii z epoki i dodać na blogostronie na FB album z moździerzami…


wtorek, 4 kwietnia 2017

Każe je na pal wbijać


Kilka razy wspominałem o „małej wojnie” toczonej wokół Kamieńca po jego zdobyciu przez Turków. Z jednej strony polskie chorągwie blokujące (z lepszym lub gorszym skutkiem) Kamieniec, z drugiej zaś strony oddziały nowego ejaletu kamienieckiego – na czele z Lipkami i Czeremisami – atakowały konwoje z zaopatrzeniem, próbowały „urwać języka” i generalnie niepokoiły przeciwnika. Z czasem walki stawały się coraz to okrutniejsze, obydwie strony nie przebierały w środkach. Nader okrutny proceder obrońców opisał jeden z Polaków:
Halil Basza[1]daje po czerwonemu złotym za głowę polską, z kąd Czeremisowie wypadają, a napadłszy gdzie ludzi ścinają i na szabli głowę polską przyniósłszy, czerwony złoty odbierają, a Basza każe je na pal wbijać po rynku i ulicach. Dziwy robią ci złodzieje Lipkowie.
Można się tylko domyśleć, co stałoby się z owymi Czeremisami, gdyby wojskom polskim udało się zdobyć Kamieniec. Tak się jednak nie stało i miasto wróciło do Polski dopiero w 1699 roku, na mocy pokoju w Karłowicach.



[1] Dowódca tureckiego garnizonu. 

niedziela, 19 marca 2017

Shangri-La ukryte w polskich lasach


[fotka jak zwykle w przypadku tematów o chłopach zagrabiona z Facebookowej strony 'Projektu Chłop']
Wracamy do pamiętnika pana Jana Floriana Drobysza Tuszyńskiego, tym razem będziemy mu towarzyszyć na leżach zimowych z przełomu 1674 i 1675 roku. Chorągiew w której służył dostała kwatery w miejscowościach Supronów i Miedziaków[1], które określił jako potężne dwie wsi, w lasach między Winnicą i Chmielnikiem.  Opis owych miejsc jest bardzo ciekawy, miały one bowiem bez żadnego szwanku przetrwać poprzednie najazdy tatarskie, stanowiąc teraz idealne kwatery dla żołnierzy:
(…) gdzieśmy w dostatku zbóż, sian i wszelkich żywności tak wielką obfitość mieli, prawie nad wszystko wojsko. Ten zaś Supronów i Miziaków w tak się lasach zarąbali, że wały z drzewa porobili, ulice, przecznice, ryteraty[2]. Przez kilkadziesiąt lat tak to pozarastało, gdyby trzech chanów z takiemi wojskami jak ten jeden jest przyszło, toby ich tam nie dobyli. Lasy okrutnie na kilka mil wielkie, a w pośrodku lasów pola do siana powyrabiali; młyny, sadzawki, winnice, browary, pasieki, mają nadto sady kosztowne i wielkie, różnych rodzajów owoców znajdzie tam i tak chłop rok do roku z lasa może nie wychodzić, bo ma wielką obfitość wszystkiego do pożywienia. Nadto było owiec, bydeł stad niezliczona rzecz. Tam mają kosztownie pobudowane cerkwie, monastyry. Czasem orda zimuje w polach koło tych lasów, przez kilka niedziel kryjąc się po dołach, czatując na chłopów, ale im nigdy nic nie uczynią.





[1] Którego nazwę autor pamiętnika podaje jako Miziaków.
[2] Barykady, przeszkody. 

środa, 8 marca 2017

A ten pan miał taki zwyczaj...


W pamiętniku Jana Floriana Drobysza Tuszyńskiego znalazłem zapis dotyczący dosyć unikalnej kary stosowanej przez jednego z oficerów polskich – ot idealne na krótki wpis. Gabriel Silnicki, rotmistrz własnej chorągwi pancernej a także porucznik chorągwi husarskiej Dymitra Wiśniowieckiego[1], jesienią 1674 roku miał poprowadzić podjazd wojsk koronnych pod Kamieniec. Nie zdziałano tam wiele, jak wspomina rozżalony Drobysz Tuszyński małośmy tam ci sprawili, oprócz kilkaset bydła zajęła czeladź, z którego mało co się dostało na chorągwie, starszyna [większość] zabrała. Pamiętnikarz postanowił więc chyba wbić szpilę dowódcy swojego podjazdu, bo dalej tak oto opisał jego zachowanie:
A ten pan Silnicki miał taki zwyczaj, kiedy pachołcy na bandoletach ognia krzesali do tytoniu, a że który z nich w tym nieostrożnie strzelił, to go kazał za nogi uwiązać u ogona końskiego i pomiędzy wojskiem włóczyć na wznak położywszy.
Nader ostra to kara, ale też pamiętać trzeba, że podjazd zawędrował na terytorium zajęte przez Turków i takie nieostrożne zachowania mogły łatwo zwrócić uwagę przeciwnika. Pan Jan Florian ma dużo takich ciekawostek, muszę chyba częściej coś z jego pamiętnika wynotowywać.



[1] W tym okresie hetmana polnego koronnego. 

czwartek, 29 listopada 2012

Gruby i niezwyczajny Rusin albo Mazur



6 marca 1673 roku Jan Sobieski, hetman wielki koronny i marszałek koronny, przedstawił projekt armii którą miałaby wystawić Korona przeciw Turcji. Zakładał zaciągnięcie aż 60 000 regularnego żołnierza, a jako że przeciwnikiem mieli być Turcy, proponował by połowa armii składała się z jazdy. Wśród 30 000 kawalerzystów husarzów przynajmniej 6000, a imby mogło być najwięcej, tym by lepiej było. Kolejne 3000 (podzielone na 30 chorągwi) miała stanowić lekka jazda. Reszta, czyli 21 000, to jazda pancerna, wszystkie jednak Pancerne [chorągwie] mają być z dzidami; dlaczego koniecznie im potrzeba podwyższyć cokolwiek żołdu. Niestety hetman był przeciwny wystawieniu mojej ulubionej formacji – na Rajtarów nie pozwalamy. Druga połowa proponowanej armii to piechota – 6000 dragonii i 24 000 piechurów (niemieckiej). Do tego Sobieski chciał wystawić 80 dział, a także odpowiedni korpus inżynieryjny potrzebny gdy Kamieniec odbierać potrzeba.
Hetman proponował uzupełnienie już istniejących chorągwi i regimentów, co w prosty sposób powiększyłoby liczebność armii. Zwłaszcza w przypadku pozostających na stanie regimentów, które miały niskie stany liczebne (były de facto jednostkami kadrowymi) tylko po półtrzecia albo po trzysta, procedura taka miała być w miarę prosta. Regimenty miały być nie tylko duplikowane, ale tryplikowane. W ten sposób stare wojsko miałoby osiągnąć stan 30 000 ludzi.
Ważną rolę w formowaniu armii miały odegrać zaciągi wojewódzkie. Tutaj znajdujemy niezwykle ciekawą sugestię hetmana: to bym jednak rozumiał, aby te Województwa, które są oddalone od Śląskich, Pomorskich i Pruskich granic, nie zaciągały piechot; bo gdzieżby to podobna w tak krótkim czasie z grubego i niezwyczajnego Rusina albo Mazura uczynić Niemca, a daleko bardziej dobrego i ćwiczonego żołnierza; gdyż te wszystkie piechoty życzę, aby manierą Niemiecką, nie Węgierską, był zaciągnione. 
Co ciekawe sejm przyjął projekt Sobieskiego i chociaż w części udało się go zrealizować. Armia komputowa została powiększona (tak przez zwiększanie istniejących jednostek jak i tworzenie nowych) z nieco ponad 16 000 starego wojska do 33 337 koni i porcji. Nie udało się jednak wystawić proponowanych przez hetmana 30 000 w wyprawach dymowych. Prof. Jan Wimmer ocenia że udało się wystawić ok. 10 000 ludzi w wyprawach dymowych. Jazda wystawiona była na sposób kozacki, acz z dzidami, piechota dymowa moderowana była na sposób niemiecki i części z niej użyto do zwiększenia (suplementowania) regimentów regularnych. Do tego możemy doliczyć ok. 1000 piechoty wybranieckiej, przeznaczonej do służby inżynieryjnej. 

wtorek, 20 listopada 2012

Najgorsi z ludzi wilcy pod owczą skórą



9 października 1672 roku oddziały koronne dowodzone przez hetmana Jana Sobieskiego rozbiły pod Komarnem zgrupowanie tatarsko-kozackie dowodzone przez Nurredina sołtana Safi Gereja. Polakom udało się pokonać wielokrotnie silniejszego przeciwnika, zadając mu spore straty i odbijając wiele tysięcy jasyru. Żołnierze Sobieskiego wzięli także licznych jeńców, Turków, Kozaków, Tatarów kilkudziesiąt, wzięty Iwan Bernata Pułkownik, wielki Favorit Doroszeńków. Wielu Tatarów potonęło w ucieczce: z bachmatami w wirowatey przyrwie potonęli. Inni porzucali konie i uciekali pieszo w błota, w lasy. Kozacy Doroszeńki próbowali w nieco inny sposób ocalić karki. Chcieli byli Kozacy figla [sposobu] zażyć; bo obaczywszy następujące Woysko [koronne], porzuciwszy konie, samopały, sami między Jasyrem się schować chcieli; ale gdy ich sprawić, gdzieby ich brano nie umieli [powiedzieć]. Podstęp jednak się nie udał, od innych jeńców wydani bez wszelkiej litości zabici zostali. Jak widać syndrom sztokholmski wśród jasyru nie miał miejsca.
Z kolei po bitwie pod Kałuszem (5 dni później) Kozacy próbowali pozbywać się osełedców by w ten sposób zmieszać się z tłumem. Y Kozacy sobie czuprynki wyrywali za Jasyr się udaiąc, ale im to nie uszło. Pomysł ciekawy, ale znów bez sukcesów...

piątek, 19 października 2012

Hetmańskim ustąpić nie chcieli



23 listopada 1672 roku wojska koronnego zawiązały konfederację w Szczebrzeszynie, dzień później Jan Sobieski, hetman wielki koronny złożył na ręce konfederatów rotę przysięgi. Praktycznie wszystkie (poza czterema chorągwiami) oddziały armii regularnej stanęły u boku dowódcy, gotowe bronić go przed szlachecką konfederacją (prokrólewską) związaną 16 listopada pod Gołębiem. Kraj stanął w obliczu groźby wojny domowej, żołnierze wierni hetmanowi stawali do walki z zaciągami wojewódzkimi. Zaiste dziwna to była reakcja na klęskę poniesioną z rąk Turcji i na postanowienia hańbiącego traktatu w Buczaczu – gniew Polaków obrócił się przeciw sobie, a nie przeciw tryumfującym wrogom. Zacietrzewienie było tak wielkie, że doszło do bratobójczych walk, gdy na kwaterach zaczęły się ścierać oddziały nowego i starego zaciągu:
Tamże zaraz po różnych Królewszczyznach koło Łowicza porozkładał [hetman Sobieski] Chorągwie swoje różne: a mianowicie Wołoskie dwie Chorągwie Panów Miączyńskich[1] mieli stać w Rawie, gdzie już stała Chorągiew Pana Zalewskiego[2], tego nowego zaciągu, którzy Hetmańskim [żołnierzom] ustąpić nie chcieli; o co zwada: a że Hetmańscy przybrali do siebie jak Piechot, mianowicie Semenów[3], tak i Dragoniej, że mieli potęgę nie małą, a oni swemi chcieli resistere, i bili się z sobą potężnie, tak że udają, iż Kilkanaście Towarzystwa, Szlachty znacznej, Pana Zalewskiego padło.
Na szczęście w porę się opamiętano i zażegnano konflikt, jednak coś to mówi o specyficznej naturze naszego narodu…


[1] Chorągwie wołoskie rotmistrzów Atanazego i Stanisława Miączyńskich, które zresztą w lutym 1674 roku przeformowano w kozackie.
[2] Prawdopodobnie Wacława Zalewskiego, chorążego łęczyckiego.
[3] Czyżby chodziło o semenów pieszych Jana Sobieskiego, dowodzonych przez Siekierzyńskiego?

środa, 19 września 2012

Wierni to Tatarowie JKM - cz. III



Przedstawiciele koronnych Tatarów, negocjujący w lipcu 1673 roku powrót na służbę Korony, przedstawili listę swoich condicyi. Prowadzący rozmowy porucznik Bogusz (Sobieski pisał o nim jako o rotmistrzu, wydaje mi się jednak że chodzi właśnie o porucznika pancernej chorągwi Andrzeja Potockiego, wojewody kijowskiego) przywiózł Janowi Sobieskiemu listę owych warunków, ten z kolei przesłał je jako załącznik w liście do biskupa krakowskiego. Zobaczmy więc czego to domagali się owi Tatarzy Lipkowie. Na potrzeby translatorów uwspółcześniłem nieco pisownię.
Punkta od Tatarów, którzy mieszkali w Państwie JKMci.
1.      Jeżeli przez to żadnych przymowisk, cośmy zgrzeszyli przed Majestatem Króla JMCi i całą Rzptą, mieć nie będziemy.
2.      W wierze i nabożeństwie naszym jeżeli żadnej przeszkody mieć nie będziemy; także meczety na gruntach swoich jeżeli wolno stawić będzie.
3.      Sądy kryminalne jeżeli tak jako szlachcie sądzone będą; także w sprawach, świadectwach jeżeli równy będzie Tatarzyn Szlachcicowi.
4.      Także głowy zabitego Tatarzyna w Statucie położone, jeżeli Król JMć i cała Rzpta zniosą, i jako Szlachcica położą.
5.      Stare zasługi, dla których żeśmy się narazili Majestatowi JKMci i całej Rzptej, jeżeli nam przywrócone będą, albo respektem onych według pocztu naszego Klucz jaki, jeżeli nam w dziedzictwo obrócą.
6.      Rotmistrzom, którzyby się nawrócili, jeżeli zaraz listy przypowiednie dane będą, żołd i chleb[1] zarówno z Polskiemi Chorągwiami jeżeli będzie dochodził, i teraz z nowozaciężnymi.
7.      W Księstwie Litewskim pozostałe majętności ze wszystkim jeżeli znowu przywrócone będą.
8.      Asekuracje Króla JMci i Jchmć PP Hetmanów Koronnych i Litewskich, i dwunastu Senatorów, jeżeli nam dane będą na to, iż nasz występek Sejmem zniosą, a te punkta konstytucją stwierdzą.
9.      I na te punkta, jeżeli JMPan Komisarz nam za granicą przysięże, a my, gdzie będzie tego potrzeba, gotowi pojedynkiem przysiąc, że do gardeł naszych życzliwymi poddanymi JKMci będziemy i całej Rzptej sługami.
10.  Pod Chorągwiami Szlacheckimi jeżeli będzie wolno Towarzyszowi służyć.

Alexandrowicz Porucznik
Adam Murawski
Lechtezar Szawłowski
Liafar Murawski Rotmistrz
Samuel Korycki Rotmistrz
Samuel Murza
Samuel Krzeczowski [2]


[1] Hiberna
[2] Od drugiego kwartału 1674 roku faktycznie dowodził chorągwią tatarską w armii koronnej