Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powstania kozackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powstania kozackie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 maja 2020

Ludzie przeciwko niżowcom przyjęci



Interesujące zestawienie chorągwi litewskich zebranych do walk przeciw powstaniu Nalewajki w 1596 roku. Najpierw mamy tu poczty wolontarzy z województwa mińskiego i powiatu lidzkiego. Po nich oddziały ‘pieniężne’, wystawione jako część litewskiego kontyngentu. Jakiś czas temu zamieszczałem listy przypowiednie Zygmunta III na te właśnie wojska.





sobota, 21 kwietnia 2018

Kołczan ze strzałami z działa ustrzelony



Kontynuujemy wpisy krótkie, acz ciekawe, dotyczące żołnierzy który udało się ujść z życiem z nader niebezpiecznych sytuacji bitewnych. Mieliśmy latającego husarza i hajduka który się kulom nie kłaniam, pora na coś interesującego z udziałem jazdy kozackiej. Przenieśmy się więc na koniec października 1625 roku na uroczysko Niedźwiedzie Łozy nieopodal Jeziora Kurukowego. Oddziały koronne Stanisława Koniecpolskiego toczyły tam zacięte walki z kozackimi powstańcami Marka Żmajły.

Na prawym skrzydle armii polskiej walczył prywatny pułk Tomasza Zamoyskiego, złożony z husarii, jazdy kozackiej i piechoty. W pewnym momencie walczący tu Polacy zostali zagrożeni przez pieszych ludzi, którzy na brzuchach się czołgali, zasadzki poczynili. Oprócz tego Kozacy wysłali trzystu konnych, którzy próbowali harcować pod polską flanką. Zamoyski wysłał na przeciwnika swoją jazdą kozacką, dowodzoną przez Stefana Chmieleckiego. Kontratak wsparł także sam hetman Koniecpolski, podsyłając chorągwie rotmistrzów Kruszyńskiego i Łąckiego, kozackie ale dobre. Uderzenie to zakończyło się pełnym sukcesem – odparto zarówno konnych Kozaków jak i rozbito leżącą w zasadzce piechotę, których goniąc siekli aż pod tabor. Kozacy gęstą palbą działek swych i inszej strzelby osłonili swoje rozbite oddziały. Polskie straty miały tu być bardzo niskie: nie zginął w tym razie nikt znaczny, tylko jeden pacholik, koni trzech ubito, postrzelonych była kilkadziesiąt.

To właśnie w czasie tego starcia jeden z oficerów miał bliskie spotkanie trzeciego stopnia z kozacką artylerią. Panu Łąckiemu rotmistrzowi z działa łęk z zadu u siodła, kołczan z strzałami i sztukę ferezji ustrzelono. Sam z łaski bożej cały i zdrowy został, mężnie i odważnie z chłopstwem poczynając. Kula pochodziła zapewne z jednego z lżejszych działek – mało prawdopodobne, żeby Kozacy mieli w swoim taborze jakieś cięższe wagomiary – niemniej jednak bez wątpienia była to przygoda którą rotmistrz zapamiętał do końca życia.

środa, 15 listopada 2017

Ekstraordynaryjne poczty do obozu przysłali... - cz. XII


Jesienią 1625 roku hetman Stanisław Koniecpolski wyruszył z wojskiem kwarcianym na Kozaków. 25 października doszło do walk pod Kryłowem, gdzie Polacy próbowali zdobyć ufortyfikowany obóz kozacki. Po kilku dniach walk doszło 6 listopada do podpisania umowy, w której min. ustalano rejestr kozacki na 6000 ludzi. W wyprawie nie zabrakło wojsk prywatnych – magnaci przysłali Koniecpolskiemu liczne posiłki, zresztą wielu z nich pojawiło się u boku hetmana na czele swoich pocztów. Poniżej spis owych pocztów, jak zwykle ciekawa mieszanka wojsk.


wtorek, 7 kwietnia 2015

Ekstraordynaryjne poczty do obozu przysłali... - cz. XI


Do ostatecznej rozprawy z kozackim powstaniem Nalewajki w 1596 roku stanęły zarówno siły koronne jak i litewskie. Wielkie Księstwo miało wysłać przeciw Kozakom 1595 żołnierzy pieniężnych: 750 husarii, 745 jazdy kozackiej[1] i 100 piechurów. Ten – skromny wszak  - kontyngent miał zostać wsparty przez poczty ochotnicze i pospolite ruszenie. Wolontarze to  przede wszystkim szlachta mińska i lidzka. 24 lutego 1596 roku w Mińsku popisały się następujące poczty wolontarskie:

Z województwa mińskiego
Jego Mość pan żmudzki po usarsku koni 24, po kozacku koni 50
Jego Mość pan połocki po usarsku koni 10, po kozacku koni 16
Jej Mość pani wojewodzina trocka Hlebowicza zabiera z synem swym koni 74
Jego Mość pan Andrzej Zawisza po usarsku koni 5, po kozacku koni 55
Jego Mość pan Ciszkiewicz koni 12
Jego Mość kniaź Roman Bałtazorowicz Lichowski po usarsku koni 7, po kozacku koni 7
Jego Mość  pan Hładki, pisarz ziemski miński, po usarsku koni 7
Jego Mość pan Trokinicki, chorąży wileński, po kozacku koni 6

Z powiatu lidzkiego:
Jego Mość pan starosta orszański po usarsku koni 11, po kozacku koni 48
Jego Mość pan Zawisza koni 30, powodny koń 1
Jego Mość pan Tryzna koni 20, powodny koń 1
Jego Mość pan Wojciech Skinder, pisarz ziemski lidzki, po usarsku koni 3

Dodatkowo 27 lutego w Mińsku popisały się kolejne poczty:
Pan starosta miński koni 17
Pan wojski miński koni 10
Pan podkomorzy połocki koni 10
Pan Marcin Wołodkiewicz koni 5
Pan Iwan Narkiewicz koni 2
Pan Włoczymski koni 2
Pan Wołk koni 2











[1] Znaczna część rotmistrzów tej jazdy wywodziła się spośród Tatarów litewskich, zapewne więc i część żołnierzy spod ich komendy to także Tatarzy. 

czwartek, 26 marca 2015

Krzyżem i szablą w Kozaka


Pisałem już na blogu o walecznych (przynajmniej na papierze) księżach i biskupach, pora dziś na zakonnika. Wśród wolontarzy którzy stanęli u boku armii koronnej w 1638 roku, walcząc przeciw kozackiemu powstaniu Ostranicy i Huni, znalazł się pewien jezuita. Tak oto opisał go w Dyaryuszu transakcyi wojennej… ksiądz Szymon Okólski:
Ks. Jelec jezuita koni 70 wprowadził; widząc abowiem iż się kupy swawolne mnożyły, z tej majętności którą on Panu Bogu i zakonowi swemu konsekrował, takich wybrał, którzyby to porazili.
Jest możliwe, że chodzi tu o ks. Ignacego Jelca, który jeszcze w latach 1651-1654 dowodził chorągwią wolontarską przy armii litewskiej. Ewentualnie może to być Aleksander Jelec – jeżeli to inna osoba, oznaczałoby to, że ród Jelców łączył czasem posługę religijną z wojaczką. Albert Borowiak w Powstaniu kozackim 1638 identyfikuje księdza jako Aleksandra Ignacego Jelca, co  ładnie nam pozwala połączyć sytuację z 1638 i 1651 roku. Niezależnie jednak od tego, czy chodzi o dwóch różnych Jelców czy też tego samego, sam fakt że ksiądz wystawił i poprowadził przeciw Kozakom chorągiew wolontarską jest interesujący. Zapewne była to rota kozacka, jak widzimy z opisu zaciągnięta spośród mieszkańców ziem należących do Jelców, które zostały podarowane zakonowi jezuitów. Niestety nie udało mi się odnaleźć żadnego zapisku dotyczącego udziału oddziału w walkach.

środa, 19 marca 2014

Byli ludźmi szybkimi i dzikimi

Mołdawski historyk Miron Costin jeszcze na blogu nie gościł, pora to więc naprawić. Jako że w jego historiach ważną rolę mieli odegrać Kozacy, zacznijmy od wywodu kim Kozacy byli, skąd się wzięli na Zaporożu i jakie były ich relacje z Polską. Bierzmy oczywiście poprawkę, że to XVII-wieczny historyk mołdawski, spora część z tego co napisał jest naciągana – niemniej jednak takie spojrzenie wydaje mi się ciekawe. Swoją drogą, bardzo zainteresowała mnie tu etymologia nazwy ‘jazda kozacka’, być może ktoś z Czytelników spotkał się już z takową?

Zanim jednak człowiek zacznie opisywać powstanie Kozaków z ich hetmanem Chmielem przeciw ich panom Polakom, należy wspomnieć o Kozakach, jakiego są narodu i od kiedy są pod tą nazwą Kozak, więc kolejno będę wyliczał słuchając wielu, pytając o tę ich nazwę, skąd i od kiedy pochodziłaby. Wielu więc, powiadało, że nazwa ich Kozak byłaby od pewnego narodu, co jest nad rzeką Wołgą, zwanego Kassak, marne są jednak te opowiadania.
Są Kozacy z narodowości swojej Rusinami, pozostałymi od żołnierzy książąt ruskich, których z upływem czasu podbili królowie polscy i padł też Kijów, stolica Rusi, [zdobyty] przez oddziały Polaków, oni zaś żyli pod zwierzchnictwem królów polskich nad dolnym Dnieprem z tej i z tamtej strony, wolni od poddaństwa, w charakterze żołnierzy, z wolną żywnością nad Dnieprem, czy to z polowania na polach, czy to z połowu ryb aż do progów Dniepru, gdzie Dniepr ma w trzech miejscach progi, tak z natury miejsca uczynione, gdzie woda spada ze skał, co są na dnie rzeki, na niższe miejsce. Tych miejsc żaden rodzaj statku nie może przepłynąć, oprócz ich statków, które jeszcze z wielkim trudem przepływają i wielokrotnie ciągną te statki przez suche miejsce, aż miną te miejsca. I tak żyli aż do dni króla Augusta.
Ten król polski, widząc w nich ludzi wiodących żywot wprawiony w wojaczce, wciągnął ich na żołd i dał im przywódców pod warunkiem, aby w szeregu swoim byli wolni, aby zgrupili się, walczyli przeciwko Tatarom i byli strażą Królestwa Polskiego, albowiem i wówczas atakowali Tatarzy granice ich kraju. Od ich szybkości, gdyż byli ludźmi szybkimi i dzikimi, nazywają ich kozakami, czyli dziką kozą, albo [też dlatego], że chodzą na pola i na łąki Dniepru za dzikimi kozami, przydano im odtąd tę nazwę, że zowią ich Kozakami, czyli po rumuńsku capras. Tej nazwy używają Polacy i dla oddziałów wojskowych, szczególnie dla chorągwi, co są najszybsze, nazywają je chorągwiami kozackimi aż do dziś.
Później najwięcej uczynił Stefan Batory, król polski, [nadając] ustrój Kozakom, przydając im hetmana z chorągwią, z doboszami, z hejnałem i [zezwalając im], aby hetmani byli wybierani według ich woli. Uprzywilejował ich i umocnił, aby budowali statki czarnomorskie i aby byli Kozacy rejestrowymi, czyli spisanymi, aż 40 000 ludzi [znacznie przesadzona liczba – K.] i ażeby mieli jako miejsce swej siedziby pewną wyspę nad Dnieprem, na której znajduje się wielki monaster z kilkoma mniejszymi cerkwiami, zwaną Trechteinirów. I to jest początek ich wojsk, po upadku książąt ruskich sto pięćdziesiąt lat wcześniej.

Od tego czasu Kozacy podejmowali wiele wypraw, żyć nie dawali Krymowi i krajom tureckim aż do Anatolii. Brali kilkakrotnie wielkie zamki, Synopę, Trapezunt, i inne mniejsze miasta z tej strony Morza Czarnego, zawsze łupili poczynając od Warny, Messembrii, Ahilo, aż do Aitos i Prowadii. Uderzali też blisko Carogrodu na Yenikóy [obecnie część Stambułu – K.] przez Bosfor, przez to ujście, którym wpływa Morze Czarne do Morza Białego [tj. Śródziemnego], pod twierdzą Carogrodu. I tak, ponieważ atakowali Cesarstwo Tureckie, przychodziły od Turków skargi na łupiestwa, jakie czynili Kozacy na ich terytoriach. Polacy pilnując od tego czasu, aby nie zniszczyć pokoju z Cesarstwem Tureckim, czynili Kozakom wielki ucisk zakazując im wychodzić na morze, które było ich pożywieniem, do którego przywykli dla wielkiej zdobyczy i majątku, jaki tam zdobywali. Z tego majątku budowali murowane cerkwie, monastery, jak monaster w Kijowie, który zowią Archangielskim ze sklepieniem z samego środka bardzo wielkim i całym sklepieniem wyłożonym płytkami z miedzianych pieniędzy i przystrojonym płytkami złotymi. Aby zupełnie im zabronić wychodzenia na morze zbudowali Polacy twierdzę, zwaną Kudak, na pierwszym progu Dniepru i dla zakazania im trzymali tam 2000 [liczba znacznie przesadzona – K] pieszych Niemców z armatami, która [to twierdza] stanowiła dla Kozaków, jako ludzi nie znających innego pożywienia oprócz wojaczki, wielką przemoc. Z [powodu] tego zakazu powstawali kilkakrotnie przeciw Polakom z hetmanem Nalewajką , później Sulimą i jeszcze następnie Kazimą, hetmanami swymi, ale zawsze ich pobili hetmani polscy. Widząc niepokoje z nimi, [Polacy] znieśli hetmanów i wysiali im dwóch panów, najwyższych komisarzy i ci komisarze czynili im sprawiedliwość i rządzili nimi. I z czasem zniszczyli im także inne wolności, że nie był już Kozak w niczym wolny. 

poniedziałek, 17 marca 2014

Zażywali tam swoich sztuk zdradliwych

Kozacy słynęli z przeróżnych forteli i podstępów, których używali by pokonać przeciwnika. Bardzo ciekawy przykład, który dzisiaj znalazłem, pochodzi z roku 1638. W czasie walk z oddziałami koronnymi i Kozakami rejestrowymi, powstańcy Dymitra Huni wciągali Polaków w pułapkę, udając że należą do oddziałów rejestrowych. Rzecz działa się w sierpniu 1638 roku, w czasie walk o obóz kozacki nad rzeką Starzec. Tak oto opisał to kronikarz:
Zażywali tam swoich sztuk zdradliwych swawolni [tj. powstańcy], bo wyszedłszy z okopu gdy następowały chorągwie [koronne] tedy oni obracali samopały swoje do okopu, i ku okopowi strzelali, aby żołnierz następujący rozumiał, że to są rejestrowi Kozacy, a gdy już chorągiew minęła, tedy pilnowali swej kwatery, z okopu ku naszym, drudzy pod wałem leżąc przy muszkieteru, upatrowali gdy kto blisko nastąpi, aby postrzelić go, jako z konia zewlec mogli i uchwycić. O co nie trudno było, bo pod okopem wiele dziur nakopali okrągłych, gdzie koń łatwie szwankować mógł.

Ciekawe to połączenie szańców, dołów i fortelu – w bitewnej zawierusze Polacy nie bardzo mogli odróżnić rejestrowych od zbuntowanych Kozaków. 

wtorek, 12 czerwca 2012

Ekstraordynaryjne poczty do obozu przysłali... - cz. X (IIb)


Króciutki, acz interesujący suplement do wpisu o wojskach prywatnych walczących w 1637 roku pod Kumejkami:
Napisałem tam, że Samuel Łaszcz miał pod komendą 500 jazdy, sugerowałem że chodzi zapewne o jazdę kozacką. W Dyaryuszu transakcji wojennej… znalazłem dzisiaj wzmiankę o owych przybocznych pana Samuela. Otóż nasz (nie)sławny zagończyk przyprowadził dworską gwardyą swoję, której było koni pięćset pod pana Turzejskiego dozorem, z Wołochów, Tatarów i wiernych sobie Kozaków zebranej. Nic więc dziwnego, że  pułk ten idealnie nadawał się do harców i podjazdów, zwłaszcza pod komendą tak doświadczonego oficera. 

sobota, 5 listopada 2011

Dostały się naszym...

Kozackie powstanie z 1594 roku, które przeszło do historii pod nazwą powstania Nalewajki , zakończyło się w 1596 kapitulacją armii kozackiej pod Łubniami na uroczysku Sołonica. W czasie gdy poddający się Kozacy opuszczali tabor doszło do tumultu, w wyniku którego ofiarą rozwścieczonych długim oblężeniem żołnierzy polskich padło (zależnie od źródeł) od kilkudziesięciu do kilku tysięcy Kozaków. Ja jednak chciałbym zacytować fragment kroniki Hejdensztajna, mówiący o zdobyczy jaka wpadła w ręce wojsk hetmana Żółkiewskiego. To właśnie podczas powrócenia szkód żołnierzom naszym poczynionych, czyli podziały łupów, miało dojść do ataku na poddających się Kozaków:
Dostały się naszym dwie chorągwie cesarskie przez Rudolfa i Maxymiljana kozakom przysłane i jednak Księcia Siedmiogrodu, oprócz tego buława i kotły srebrne od Cesarza przysłane, armat dobrych 21, popsutych kilkanaście, strzelby nie mało. Skarb był lichy, najwięcej tureckich w nim sprzętów było; wartość jego przy podziale na 4000 złotych polskich oszacowania.
Kolejny kronikarz, Bielski, który wspomina o wysieczeniu kilku tysięcy Kozaków, łupy kwituje następująco:
(…) wzięto im [tj. Kozakom] dział 24 y inney strzelby nie mało. Chorągwie też wszytkie im pobrano, między któremi były drugie Cesarskie. 

wtorek, 9 sierpnia 2011

Muszkiety porządne, sążniste y ynszy rynsztunek poczciwy


Kolejny przyczynek do historii barwy piechoty polskiej, tym razem na przykładzie piechoty wybranieckiej z województwa wołyńskiego, którą miano skierować do walki przeciw zbuntowanym Kozakom. 20 kwietnia 1630 roku rotmistrz JKM Łukasz Żałęski wysłał z Lwowa list do sołtysów i inszych wszystkich, którzy kol wiek tey powinności wybranieckiey w Województwie Wołyńskim podlegli. Na polecenie hetmana Koniecpolskiego miano się czym prędzey z dobrym y doświadczonym rynsztonkiem zebrać w Rohodle w połowie maja.  Rotmistrz pisał jak mają by wyposażeni żołnierze:
Barwa zwyczayna, obłoczysta [jasno niebieska], petlice czerwone, wiec dziesiętnicy delie czerwone, żupany białe mieć powinni, ynszych apparament, które służą do rzeczy wojennych, nie spominam (…) Podszewka ma być czerwona tak do deliey iako y do żupanów; u dziesiątników zielona podszewka pod deliami czerwonemi. O muszkiety porządne, sążniste y o ynszy rynsztunek poczciwy żebyście mieli, y powtóre was proszę; także dziesiątnicy dardy mieć powinni.

piątek, 11 marca 2011

Wysoki hetman grzechy wasze odpuści...

W notce ze stycznia tego roku zacytowałem jak to Szymon Okolski wystawił piękny literacki nagrobek żołnierzom cudzoziemskim, poległym w czasie tłumienia kozackiego powstania Jakuba Ostrzanina (Ostranicy) w 1638 roku:
Tym razem pora na podobne upamiętnienie innych żołnierzy armii koronnej poległych w tejże kampanii. Najpierw dwa nagrobki dla polskich żołnierzy:

Nagrobek Cnemu Rycerstwu Koronnemu.
 Jest plac, jest żołnierz, tryumf następuje,
Cne serce, dobre, tu się deklaruje:
Żyje, umiera, odnosi koronę,
Bóg tego i król, nie rzuci na stronę.

Nagrobek Synom Koronnym.
Wysoko zrodziwszy się, mężnie umieracie,
I zacnych spraw przodków swych zatem dosięgacie:
Którzy dzień życia swego krwią pieczętowali,
Iż szkarłatem szlachecka krew jest, wyrażali.
Przeto wysoki hetman na wesołem niebie,
Grzechy wasze odpuści w ostatniej potrzebie.

Dominikanin nie zapomniał i o Kozakach rejestrowych, którzy walczyli przeciw buntownikom:

Kozakom Regestrowym.
Saletrą palelichmy, saletrą stawamy,
Z takiej naszej zabawy, ten pożytek mamy,
Iż wierni bylichmy, nie wstyd nas już będzie,
Dając pokłon królowi, upadniemy wszędzie.


poniedziałek, 31 stycznia 2011

Patrz Korono na sługi twoje, lubo cudzoziemskie...

W czasie tłumienia kozackiego powstania Jakuba Ostrzanina (Ostranicy) w 1638 roku doszło do ciężkich walk pod Hołtwią, gdzie oddziałom koronnym przyszło zapłacić ciężką cenę przy osaczeniu Kozaków. Ojciec Szymon Okolski, kaznodzieja hetmana polnego koronnego Mikołaja Potockiego, pozostawił nam niezwykle ciekawy zapis tych wydarzeń – a także całego powstania w roku 1638 (był też przy okazji autorem opisu kampanii 1637 roku, przeciw powstaniu Pawluka). Zainteresował mnie fragment, gdzie dominikanin chwali zaciężnych Niemców – służących w dragonii i piechocie koronnej – za ich opór wobec zbuntowanych Kozaków.  
Rozjuszony Kozak jak niedźwiedź na pszczoły, tak oni na Niemce, barziej,  gęściej, i częściej z za dębów i kłód następował. Ale nieprzełamanego serca Eliarowie niemieccy, do samego nieszporu znoszą nieprzyjaciela, aż im naostatek ołowiów nie dostało; przecie jednak aby w ręce nieprzyjacielskie nie przychodzili, woleli do jednego jeden przy drugim umierać. Patrz Korono na sługi twoje, lubo cudzoziemskie, jako za całość, zdrowie i honor twój granice krwią oblewają, i sławę twoję pieczętują, szczęście w ojczyźnie swojej opuściwszy, w Koronie polskiej szczęścia szukali, i to szczęście naleźli, aby przy sławie twojej, Najjaśniejszy Królu panie nasz miłościwy, mieli wysokie wspomnienie swoje. (…) Umierali tedy tam jako wielcy ludzie, jako zacni rycerze, jako wysocy baronowie, o których Demosth. podobno pisał: Qui in proelio caesi, inter victores sunt munerandi [Ten kto walczy i ginie w bitwie, może się zaliczać pomiędzy zwycięzców? Niechże mnie ktoś kto zna łacinę poprawi z łaski swojej…]
Ojciec Okolski wystawił też poległym knechtom literacki nagrobek:
Zwiedzić obce narody, i nauki dostać,
Godna rzecz, większa ich męstwu dzielność sprostać:
Prześlichmy Niemce, Prusy, Litwę, Ruś, Koronę,
Państwo polskiego, Hołtwo świadcz, daj nam obronę.
Tu są wszczepione serca, siły, męstwa nasze,
Zrodzą się tam Niemcy, gdzie się rodzą potasze.

czwartek, 18 listopada 2010

Ekstraordynaryjne poczty do obozu przysłali... - cz. VI

Bardzo ciekawa lista opisująca siły ochotnicze szlachty wspierające armię kwarcianą w walce z Kozakami w 1625 roku – gdzie zresztą przeważali liczebnie siły kwarciane. Można ją też porównać ze spisem wojsk prywatnych które rok wcześniej wspierały hetmana Koniecpolskiego przeciw Tatarom:
Spis Jchmość Panów Woluntaryuszów, którzy osobami swemi na tę expedycyą przybyli z pocztami.
Impan Woiewoda kiiowski [Tomasz Zamoyski], Kozaków 200, Piechoty niemieckiej 100, armaty z potrzebami sztuk 5.
Impan Woiewoda ruski [Jan Daniłowicz], Kozaków pieniężnych 150, Ukraińców 3000, piechoty 100.
Impan kiiowski z Jmcią Panem Podkomorzym kiiowskim i z synem swym Panem Podkomorzym włodzimierskim  koni 200,
 Imć Podkomorzy podolski [Stanisław Rewera Potocki] Kozaków koni 50.
Ichmć Panowie Starostowie:
Krasnostawski, sług swych, koni 60.
Trębowelski [Jakub Sobieski], sług swych, koni 60.
Łucki, Kozaków pieniężnych, koni 100.
Winnicki [Marcin Kalinowski], Kozaków pieniężnych, koni 150, Ukraińców 400, piechoty 100, armat sztuk 4.
Xiążę Jmć Wisniowiecki, sług swych, koni 100, Kozaków 100, piechoty 100.
Xiąże Jmć Zasławski, sług swych, koni 150, piechoty 100.
Xiążę Jmć Prunski, Kozaków pieniężnych koni 150, piechoty 60.
Jmć Pan Woiewodzic Bracławski [Mikołaj Potocki], Kozaków 40, piechoty 30.
Jmć Pan [Janusz?] Tyszkiewicz, sług i Ukraińców, koni 500, piechoty 200, armaty sztuk 3.
Jmć Pan Woiewodzic Brzeski, koni 60.
Jmć Pan Chorąży kiiowski, Kozaków koni 30.
Jmć Pan Bielecki, Ukraińców koni 100.
Ci zaś ludzie swe przysłali:
Xiążęta Imć Zbarascy, Usarzów koni 130, Ukraińców koni 600, piechoty 300, armat sztuk 4.
Imćpan Podczaszy koronny [Stanisław Lubomirski], Kozaków pieniężnych 100, Ukraińców 150.
Imćpan Michał Woyna, Usarzów koni 6.

wtorek, 10 sierpnia 2010

Tatarowie rozdzieliwszy się bez chorągwie...


Drobna potyczka z początku oblężenia Zbaraża – 10 lipca 1649 roku Kozacy i Tatarzy próbowali bez powodzenia zaatakować obóz pułku księcia Jeremiego Wiśniowieckiego. Czytelnicy ‘Ogniem i Mieczem’ mogą pamiętać nieco zbliżony opis u Henryka Sienkiewicza, ja jednak pozwolę sobie zaprezentować relację świadka wydarzeń. Cytat (komentarze w oparciu o opracowanie prof. Mirosława Nagielskiego w nawiasach) za Akta Anii 1649 pod Zbarażem Nowym albo raczej diariusz w miesiącu lipcu za regimentu JM. Pana Andrzeja z Dąmbrowice Firleja kasztelana natenczas bełskiego, JM. Pana Stanisława Z Brzezia Lanckorońskiego kasztelana kamienieckiego, JM. Pana Mikołaja Ostroroga podczaszego koronnego. Opis bardzo interesujący, zwłaszcza w kontekście taktyki koronnej chorągwi tatarskiej.
Tatarska orda nadeszła niespodziewanie spod Wiśniowca, zaskakując kilka tysięcy furażującej polskiej czeladzi, jednych żywcem pobrano, drugich wyścinano. Zaraz też doszło do starcia z regularnymi oddziałami koronnymi. Wprzód orda z Tatarami księcia jm. pana wojewody ruskiego [ks. Wiśniowieckiego] harcem zjeżdżając się w nierównej kupie, bo chańskiej ordy było 2000, a naszej tylko 150 [książę miał w owym czasie dwie chorągwie tatarskie – 100-konną pod Mikołajewskim i 115-konną pod Krzysztofa Stapkowskiego], poczęli szkodzić naszych. Zaczym nasi, Tatarowie, rozdzieliwszy się bez chorągwie, raz we troje, drugi raz we czworo, trzeci raz we dwoje, czwarty raz oraz uderzyli już z chorągwią skoczywszy, w której czwartej utarczce zabito naszych Tatarów sto kilkadziesiąt [jeżeli autor relacji się nie mylił, oznaczałoby to wybicie jednej chorągwi, czego nie potwierdzają dane skarbowe]. Porucznika tatarskiego [zapewne Mikołajewskiego] sześć razy w łeb szkodliwie cięto. Za którym wsparciem naszych Tatarów zaraz ordy do trzydziestu tysięcy z Kozakami razem się posypało ku naszemu taborowi; mianowicie mając commoditatem, że książę jm. pan wojewoda ruski za taborem bez okopu stanął był swoim taborkiem, uderzyli na taborek książęcy, ale ich książę jm., miawszy lud swój [chodzi o pułk dowodzony przez księcia] wyprowadzony w pole, z boku tak wsparł mocno, że i taborku obronił, i ich na ćwierć mile odpędził od taboru i pole zatrzymał. Naszych czterech, mianowicie pana Rakowskiego zabito, kilku rannych tylko; w nieprzyjacielu znaczna szkoda za łaską bożą.

niedziela, 8 sierpnia 2010

Cudzoziemska piechota często porządnym strzelaniem...


W ramach blogowego przedstawiania materiałów źródłowych tym razem pokaźny fragment z Diarjusza kommissji albo expedicji przeciwko wojsku Zaporoskiemu. 1625. ukazującego walkę wojsk koronnych hetmana Stanisława Koniecpolskiego ze zbuntowanymi Kozakami Marka Żmajły. Rzecz działa się na przełomie października i listopada 1625 roku pod Kryłowem i nad jeziorem Kurukowskim i znajdziemy tu niezwykle interesujące opisy szturmu na tabor kozacki. Zachowałem pisownię oryginału, to i ówdzie dodając drobne komentarze przy nazwiskach oficerów, identyfikując kilku których od 1626 spotkamy w armii walczącej przeciw Szwedom w Prusach.

29. Rano odprawił J. P. hetman [Stanisław Koniecpolski] owych 13 posłów, których par kilką słów do płaczu przywiódł: „Ponieważ miłosierdzia i łaski J. K. M. przez upokorzenie, jako wierni poddani, zaźyć nie chcecie, mamy w Bogu nadzieje, źe za wasze niesłuszeństwo i swą wolą wrychle szabel naszych nad szyjmi waszymi doznacie, a to rozlanie krwie, które się stanie, na dusze wasze padnie. „Przytym zaraz, i wojsku wszystkiemu z obozu tudzież za nimi wychodzić kazał, które tak uszykowane było: 3 pułki wprzód szły: wojewoda Kijowski [Tomasz Zamoyski] z pułkiem swym prawe, a J. P. Halicki [Marcin Kazanowski, kasztelan halicki] swym lewe skrzydło prowadzili; x. x. Zbaraskich środek trzymał. Za nimi 800 piechoty cudzoziemskiej P. kapitana Butlera [Jacob Butler, dowodzący regimentem dragonii kwarcianej] i Winkrota [Winter/Winteroy, dowodzący drugim regimentem dragonii kwarcianej] ; potym armata wojska, a tuź za nią J. P. wojewody Kijowskiego (przy jegoź piechocie niemieckiej, którą p. Fityngs [kapitan Otto Fittinghoff] rządził, nastempowała; za nimi wszystkie chorągwie piechoty węgierskiej i wybrańców p. kapitan Nadolski [Samuel Nadolski, rotmistrz piechoty kwarcianej – oficer który w 1627 roku wskazał swoim strzelcom Gustawa II Adolfa] prowadził; za którymi J. P. Potocki, wojewodzie bracławski [Mikołaj Potocki, wojewodzic bracławski], z pułkiem J. P. hetmana szedł; za nim J. P. podkomorzy [zapewne Stanisław Potocki, podkomorzy potocki], po nim J. P. starosta Winnicki [Kalinowski] i J. P. Szkliński — w dzień pogodny szerokie pole okryli. Gdy już wojsko tak sporządzone jedne przeprawę błotną przeszło, J. P hetman też zbroje na się wziął i z wysokich mogił ku taborowi kozackiemu i położeniu miejsca dobrze się przypatrywał. Kazał straży swej straż kozacką z miejsca spędzić, J. P. Halickiemu, z rotą daną Butlerową i z 5 chorągwi hajduków, dołem przy lesie i jeziorze, pod rogiem lewym taboru ich miejsce zbieżeć, a kawalerowi Judyckiemu [kawaler maltański Mikołaj Judycki] z rotą pana Winkrotową i 5 chorągwi hajduków także dołem od rogu prawego toż uczynić. W tym ubieganiu zetrzenie się onych z strzelbą gęstą długo trwało i dosyć uparte było; ale gdy do nich z obu dołu z większą rezolucją skoczyli i jazda nasza kozacką jazdę z pola nazad w tabór wpędziła, mołojcy też pieszy aż pod okopem się oparli, za którymi kawaler z panem Winkrotem i Fityngsem zapędzeni, prosto już do taborów ciągnęli byli, tak iż onych sam J. P. hetman, od zaskoczenia kozackiego z taboru widząc być bliskich, zatrzymał, A J. P. wojewoda Kijowski onych chorągwią własną i armatą swą posiłkował, z których nie tylko taborowi szkodzili, ale też i wycieczki konne z dołu prawego zrażali. J. P. hetman czoło, albo środek pola od dołu jednego aż do drugiego pułkiem i armatą swą zastompił, z których iż dosyć dobrze witał i mieszał, J. P. Halicki w dole swym, że słabszą fortyfikacją w rogu taboru postrzegł, z panem kapitanem Butlerem, ubieżeć chciał, co kozacy postrzegłszy, większą część potęgi swej dla obrony tamtej strony zasadzili i gęstą strzelbą swą przez wszystek się czas bronili. Wieczór zatem nastompił, a piechota nieco spracowana a druga poraniona odpoczynku potrzebowała. Za czym J. P. hetman, taborowi dobrze przypatrzywszy się, piechotę i armatę swą i J. P. wojewody Kijowskiego, pod taborem będącą, zwieść kazał, potem i wszystko wojsko do obozu, postawionego tam, gdzie kozacy placową straż odprowowali, sprowadził.

30. Tamże przez dzień kosze do szturmu robiono, a każdy z osobna w kule się gotował etc. Hajduk J. P. hetmana do kozaków się przedał, który o koszach i o przyszłym szturmie oznajmił; zatym kozacy, chcąc z taboru uchodzić, na kilkunastu czółnach za Dniepr się puścili byli, lecz że tych tam fala i okrutna nawalność, tego dnia będąca, wzystkich potopiła, taborem raczej za sprawą hetmana swego Żmajły [Marek Żmajło, dowodzący Kozakami] ku horodyszczu staremu nad Kurukowem jeziorem w niz Dniepra uchodzić postanowili; od których zaraz kilka chorągwi iazdy odstąpili i w różne gęste kąty udali się. A gdy ciemna noc nadeszła, wysłał J. P. hetman 40 Niemców [zapewne dragonów kwarcianych] lasem pod tabor dla dostania języka, którzy, gdy pod sam okop podeszli, a ogniów i straży nie znaleźli, postrzegli, że z okopu swego kozacy uciekli, o czym natychmiast J. P. hetmanowi znać dali.

31. W piątek, w wigilją wszystkich świętych, dobrze przededniem wysłał J. P. hetman P. podkomorzego z pułkiem jego, goniąc kozaków, których godzina na dzień w mili, już przez błoto albo jezioro na drugą stronę przeprawionych, dogonił. Ci, zostawiwszy w gęstwinie 1,500 kozaków dla bronienia przeprawy, sami taborem pół mili do drugiej wody ciągnęli, przez którą przebywszy, a 2000 komunnika zostawiwszy, szli taborem swym drugie pół mili aż do jeziora, nazwanego Kurukowo, nad którym z tej strony 2000 przy swych wozach półmiesiącem dla obrony uszykowawszy, wojsko potem swe przeprawili, zkąd w pół ćwierci mile, około szańcu albo horodyszcza starego kilku rzędami wozów tabor swòj założyli i umocnili. Skoro tedy dzień nastał, kazał J. P. hetman, aby pułki porządkiem swym z obozu wychodzili, a kawalerowi i panom kapitanom przykazał, aby z cudzoziemską ich piechotą, jako najprędzej być może, szlakiem, kozackim biegli, co oni z wielką pilnością uczynili. A gdy wprzód przed jazdą do pierwszej przeprawy przyszli, a p. podkomorzego i p. Tyszkiewicza z ich pułkami, ubespieczonych nieco kozackimi traktami znaleźli, a o roskazaniu, jakie od J. P. hetmana wzięli, powiedziawszy, z wszelką ochotą i prędkością zasadzkę onę w gęstwinach znosić i odstrzelać poczęli. A, nakoniec, pozsiadawszy z koni swych, dla dodania większej ochoty żołdakom, do wody z muszkietami wraz skoczyli i kozaków od brzegów wyparli, a prędkolotna jazda pomienionych pułkowników, w też tropy przeprawy przebywszy, śmiele na nich uderzyła, ktorych, tył podających, goniła i wszystkich pościnała, tak w trawach i jeziorach tułających się, jako prostym szlakiem aż do drugiej zasadzki uchodzących, od których, gdy taż cudzoziemska piechota często porządnym strzelaniem, — zasadzonych wyparła i swym wpadnieniem, do wody mołojców uciekać zmusiła, zajuszona już jazda koniom i dzielnym rękom nie folgując, wszystkich na głowę poraziła, tak iż, dla dania wiadomości swoim, do tej przeprawy Kurukowej żaden nie uszedł. U tej zaś, że dwojaka defensa gęstej strzelby z tej i z owej strony była, zatrzymać się nasza jazda, a czekać posiłku cudzoziemskiej piechoty, sporo nastempującej, musiała, która szturmem przód ich z taborka za wodę wyparła i chorągwie onych ubiegła, a potem od wozów porzuconych, jako zaszła noc, z gęstwin też drugiego brzegu odstrzelała. Owo gdy tak piechota, jako i jazda głębokie jezioro wraz przebrnęła, mołojcy do taboru swego po długiej utarczce niewstydliwie uciekać zaczęli, a nasi, nastempując, bez żadnego miłosierdzia zabijać onych jeden przed drugim kwapili się, poki na inszych do taboru ich wjachali; ktory, że jeszeze z przyjazdu samego dobrze zawiedziony albo warowany nie był. Wielmożny J. P. Halicki ku temuż czasu przybył, animował spracowaną piechotę, aby, pokiby wojsko nadeszło, taborować się onym lepiej nie dopuszczała; dokąd gdy kawaler Judycki z porucznikiem pana Winkrotowym i z kilkadziesiąt muszkieterów podpadł, żeby onym taborów kończyć bronił, postrzelony w piersi, gdzie więc krzyż swòj nosi, i z kilką swych towarzyszów zabitych z miejsca zwiedzion. A w tym J. P. hetman z pułkiem swym przybył, sposobne miejsce do szkodzenia nieprzyjaciołom piechocie wszystkiej i warowniejsze jeździe (której z gęstej strzelby szkodzono) ukazał; armatę mniejszą na trzech miejscach zatoczył, oraz i z onej do taborów ich strzelać i piechocie wszystkiej nastempować kazał. W tym porządku gdy sam wszystkich do szturmu pod gęstą strzelbą wiódł, nie wprzód trzesawice okrutną, w gęstej trawie tuż pod taborem będącą, postrzedz mógł, aż onę sam prawie z piechotą i jazdą, gdy już był blizko wozów, omacał; za czym od kozaków poznany i ukazowany będąc, wielkiego niebezpieczeństwa od kul, a dziwnej opatrzności Boskiej nad sobą doznał. Postrzelonych naszych w tym szturmie z różnych chorągwi do kilkudziesiąt zostało: p. Rogawskiego rotmistrza, pana Modrzyńskiego, towarzysza jego, pana Ujejskiego z pod chorągwi J. P. hetmana; z pułku J. P. podczaszego koronnego, p. Mołodeckiego, zabito, a pod J. P. Halickim i pod wielą ludzi zacnych konie zabito, a tyło troie postrzelonych zostało; za tak, przed się częstym strzelaniem i śmiałem nastempowaniem naszym, wielki się uszczerbek w kozakach postrzegł, że też dosyć za swoje mając, w głos o miłosierdzie wołali; co gdy J. P. hetman usłyszał, strzelać swoim więcej zakazał; w tem piechocie się rej terować, działa z baterji zwozić kazał, a gdy wieczór nadszedł, zostawiwszy potrzebną gwardę, wojsko też samo z pola sprowadził, z której ufatygowany, a bardziej od quartanny swej nagabany, szedł do obozu (pod łozami Niedzwiedziemi albo Kurukowem ieziorem) pastauowionego. Gdzie więc ono trzecie poboiowisko kozackie było.

wtorek, 18 maja 2010

Ekstraordynaryjne poczty do obozu przysłali... - cz. II


W bitwie pod Kumejkami w 1637 roku liczba oddziałów wolentarskich/prywatnych wspierających siły kwarciane nie była może zbyt duża, ale odegrały one ważną rolę w starciu z Kozakami.
Posiadamy dosyć dokładne informacje o tych oddziałach:
- hetman polny koronny Mikołaj Potocki przyprowadził własną chorągiew lekką (wołoską) oraz chorągiew piechoty polsko-węgierskiej
- Adam Kisiel, podkomorzy czernihowski, stanął na czele dwóch chorągwi jazdy (zapewne kozackich)
- Samuel Łaszcz prowadził silny poczet prywatny, złożony z 500 koni jazdy (zapewne kozackich) i 300 piechurów (zapewne polskich)
Łaszcz, pełniący obowiązki strażnika koronnego, prowadził straż przednią armii hetmana, złożoną z własnych chorągwi wolentarskich, wspartych kwarcianymi kozakami. Jego podjazd rozpoznał maszerujące wojska kozackie Pawluka, działając szybko i bardzo sprawnie rozbił też grupę powstańców Kizyma. Następnie wolentarze i kozacy Łaszcza harcowali tuż pod nosem kozackiego taboru, ‘podprowadzając’ go pod Kumejki, gdzie z siłami głównymi czekał już hetman Potocki. Skuteczne działania strażnika koronnego pozbawiły także Pawluka możliwości rozpoznania. Jak wysoko ocenił Łaszcza współczesny opis – prowadził takową hydrę na karkach swoich […] od Moszen aż ku Kumejkom, aż na miejsce szyku koronnego i potrzeby.
W toku krwawej bitwy z taborem oddziały prywatne musiały ponieść spore straty, dowód na zaangażowanie w ciężki bój. Chorągwie Adama Kisiela miały stracić 6 zabitych i 9 rannych, w pułku Łaszcza niemało zginęło. Hajducy Potockiego mieli dwóch zabitych, ale o wiele więcej rannych – poraniono, postrzelono, prochy opaliły kilkunastu.