Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powstanie Chmielnickiego. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Powstanie Chmielnickiego. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 września 2023

Debiut w języku hiszpańskim w 'Desperta Ferro Moderna'



Znowu będzie chwalipost, bo też wrzesień okazuje się być dla mnie dobrym miesiącem wydawniczym. Kilka miesięcy temu otrzymałem bardzo nieoczekiwane i niezwykle miłe zarazem zaproszenie do napisania artykułu do hiszpańskiego magazynu historii wojskowości 'Desperta Ferro Moderna'. Już niedługo ukaże się specjalny numer magazynu, poświęcony Powstaniu Chmielnickiego, gdzie autorami artykułów będą między innymi historycy z Polski i Ukrainy. Wśród tych artykułów będzie tez i mój, opisujący organizację armii koronnej przed wybuchem powstania: 'El ejército polaco y su reconstrucción durante la rebelión'. Zapowiada się więc debiut w języku hiszpańskim, mam nadzieję, że jeszcze coś w przyszłości się uda napisać do 'Desperta Ferro Moderna'.

wtorek, 12 lipca 2022

Kadrinazi radzi i odradza – cz. XLIX

 



Dzisiaj w kąciku recenzji znów coś po polsku. Niedawno temu ukazała się praca o bardzo ciekawej tematyce, zatytułowana Formacje zbrojne samorządu szlacheckiego województw poznańskiego i kaliskiego w okresie panowania Jana Kazimierz (1648-1668). Jej autorem jest Bartosz Staręgowski, jest to jego praca doktorska napisana pod opieką profesora Dariusza Kupisza. Jak to zwykle przy recenzjach, najpierw przyjrzymy się strukturze pracy, a potem skupimy się na różnych jej aspektach i szczegółach.

Zaczynamy od krótkiego wstępu, omawiającego ogólnie temat książki, bazę źródłową, aktualny stan badań tego zagadnienia a wreszcie omówienie struktury pracy. Następnie mamy pięć rozdziałów i siedem aneksów. Rozdział pierwszy jest o tyle ciekawy, że wykracza poza ramy czasowe książki, omawia bowiem (i tu wielka gratka dla mnie) wojska samorządowe za panowania Zygmunta III i Władysława IV. Mamy tu więc kwestię podziału administracyjnego obydwu tytułowych województw, a także różne formacje zbrojne wystawianie od okresu bezkrólewia przed objęciem rządów przez Zygmunta III, przez wojny toczone za jego panowania, aż po okres rządów Władysława IV. Widzimy tu więc, jak zresztą i w kolejnych rozdziałach, omówienie pospolitego ruszenia i wojsk powiatowych, w kolejnych częściach pracy znajdujemy też oczywiście wyprawy łanowe. Panowanie Jana II Kazimierza, czyli główne zagadnienie omówione w pracy, to rozdziały drugi, trzeci i czwarty. Pierwszy z nich dotyczy wojsk samorządowych w czasie walk z Kozakami (1648-1650), drugi w okresie „Potopu” (1655-1660), a trzeci okresu 1660-1668, skupiając się głównie na sytuacji w zniszczonych, w następstwie wojny szwedzkiej,  województwach wielkopolskich a także w czasie rokoszu Lubomirskiego. Rozdział piąty to analiza kadry oficerskiej dowodzącej wojskami samorządowymi, gdzie Autor analizuje pochodzenie społeczne, działalność wojskową i polityczną i buduje bardzo interesujący obraz dowódców samorządowych. Jeżeli chodzi o aneksy, to dwa to zestawienie struktur organizacyjnych wojsk powiatowych, dwa kolejne pospolitego ruszenia a jeden dotyczy wypraw łanowych. Niezwykle obszerny jest aneks szósty, w który znajdziemy informacje dotyczące 122 oficerów i urzędników omówionych w rozdziale piątym. Ostatni aneks to lista konstytucji sejmowych z okresu 1587-1668, dotyczących wojsk samorządowych.

Rozdziały 1-4 to istna kopalnia informacji o różnych formacjach i jednostkach wojsk samorządowych. Autor rysuje za każdym razem wyraźne tło wydarzeń prowadzących do powołania pospolitego ruszenia czy wojsk powiatowych – czy to w kontekście walk z Kozakami czy Szwedami. Omówione są zagadnienia finansowania wojska, jego liczebności, kadry i organizacji. W oparciu o znaczną ilość zachowanych dokumentów źródłowych, dostajemy to bardzo szczegółowe wypisy dotyczące każdej zaciągniętej jednostki, często wraz z opisami jej wyposażenia czy nawet sztandarów. Czytelnik znajdzie tu mnóstwo informacji dotyczących problemów z finansowaniem wojska, utrzymywania jego dyscypliny i działań bojowych. Sama lektura przypisów przynosi, dla tych którzy lubią potem sami grzebać w źródłach (to ja, to ja!), mnóstwo niezwykle ciekawych materiałów, do których można potem sięgnąć by dowiedzieć jeszcze więcej ciekawostek. Autor opisuje cały cykl formowania jednostek: od decyzji ich utworzenia, przez wszystkie związane z tym problemy, poprzez popisy, udział w walkach i różnorodne problemy po zakończeniu walk. Bardzo dokładnie opisane jest zagadnienie udziału wojsk wielkopolskich w czasie „Potopu” – od kompromitacji pod Ujściem do nieomal powszechnego powstania w okresie 1656-1657. Lekturę ułatwiają mapy i schematy autorstwa dra Staręgowskiego, które pomagają lepiej zrozumieć strukturę wojsk i opisywane działania wojenne. Te cztery rozdziały w bardzo dokładny sposób ilustrują wkład województw poznańskiego i kaliskiego w wysiłek obronny Rzplitej, jednocześnie znakomicie przedstawiają złożoną strukturę wojsk samorządowych i jej rolę w działaniach na terenie Wielkopolski i poza nią.

Bardzo szczegółowy jest rozdział piąty, dotyczący kadry wojsk samorządowych – tak pospolitego ruszenia jak i formacji zaciężnych. Widzimy tu wzajemną relację (a czasami jej brak) pomiędzy kandydatami na oficerów a ziemiami finansującymi wysiłek wojskowy. Możemy się dużo dowiedzieć na temat jakości i doświadczenia owej kadry, co pozwala lepiej zrozumieć zachowanie ich wojsk w czasie walk. Aneksy omawiające różne formy wojsk samorządowych to znów kopalnia informacji na temat typów wystawianych formacji, ich liczebności i okresu służby.

Książka jest oparta o bardzo rozległą bazę źródłową, gdzie niezwykle ważną rolę odgrywają źródła rękopiśmienne (takie jak komisje grodzkie ze zbiorów Archiwum Państwowego w Poznaniu), nie brak tez oczywiście dużej ilości źródeł drukowanych jak i opracowań. To kolejna ogromna zaleta tej pracy, bo dla dociekliwych stanowi ona świetny punkt wyjściowy dla badań nad tematem. Liczne tabele i wykresy pozwalają w łatwy sposób prześledzić skomplikowaną czasami organizację wojsk wojewódzkich. Bardzo przejrzysta struktura pracy, jasno wyjaśniona przez Autora we wstępie, także ułatwia lekturę, bo ułatwia szybkie ‘przeskakiwanie’ w ramach rozdziałów, jeżeli chcemy poczytać o konkretnym aspekcie czy okresie. Przyznaję że przeczytałem książkę w jeden dzień, lektura – mimo dużej ilości danych (no ale ja akurat uwielbiam tabelki) – sprawiła mi naprawdę dużą frajdę bo też tematyka jest tu niezwykle fascynująca.

Z uwag krytycznych nieco dziwi mnie używanie wszędzie w tekście określenia ‘arkebuzerzy’ a nie ‘arkabuzerzy’. Wiem że niektórzy badacze traktują to wymiennie, z kolei inni (włącznie z takim kanapowym historykiem jak ja) zawsze podkreślają jednak odrębność ‘arkabuzerów’ i stosują właśnie taką, zresztą zgodną ze źródłami, formę. Miałem jednak już okazję sobie na ten temat porozmawiać z Autorem omawianej pracy i trochę Mu o to pozawracać głowę (bardzo dziękuję za dyskusję). Drugą drobną uwagą jest kwestia angielskiego podsumowania pracy, zamieszczona na końcu książki. Niestety można się za głowę złapać, bo tłumaczenie wygląda bardzo słabo i wiele zdań nie ma tu większego sensu. To przykre, bo chociaż polski czytelnik raczej nie zwróci na to uwagi, to jednak warto żeby te kilka stron miało ręce i nogi. Stąd też drobny apel do historyków którzy zamieszczają w swoich książkach czy artykułach angielskie podsumowanie – Drodzy Państwo, naprawdę warto się do tego przyłożyć. Jeżeli tekst dotyczy zagadnień militarnych, proszę dać znać, zawsze chętnie pomogę to ogarnąć (łatwo można znaleźć do mnie kontakt czy to na blogu, FB czy przez Academia.edu). No ale to już taka dygresja, wracajmy do recenzji.

Końcowa ocena [według rankingu: trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to zdecydowanie trzeba mieć. Mamy tu bardzo dobrze opracowane zagadnienie wojsk wystawianych przez województwa poznańskie i kaliskie, oparte o bogatą warstwę źródłową i opisujące tak naprawdę dłuższy okres niż w tytule (więc i miłośnicy Zygmunta III i Władysława IV znajdą tu coś dla siebie). To bardzo ciekawa tematyka, do tego dobrze wpisana w kontekst kolejnych działań wojennych przeciwko Kozakom, Szwedom i Brandenburczykom. Zdecydowanie dla każdego kto interesuje się wojskowością polską w XVII wieku jest to bardzo przydatna pozycja. Należy mieć nadzieję, że dr Staręgowski będzie kontynuował badania w tej materii i ukażą się w przyszłości kolejne prace jego autorstwa.

sobota, 22 stycznia 2022

Kadrinazi radzi i odradza – cz. XLVI



Dwa lata temu zachwalałem na blogu pierwszą część korespondencji wojskowej hetmana Janusza Radziwiłła. Ostatnio w końcu trafił do mnie, wydany w 2020 roku, drugi tom tej korespondencji, zatytułowany „Listy”, pora więc na kolejną porcję zachwytów. Tym razem grupa znakomitych historyków (Konrad Bobiatyński, Przemysław Gawron, Krzysztof Kossarzecki, Piotr Kroll, Andrzej Adam Majewski, Dariusz Milewski i Mirosław Nagielski) przygotowała dla czytelników zestaw listów pisanych przez i do hetmana Janusza Radziwiłła. Na blisko 300 stronach znajdziemy tu aż 220 listów, z okresu 1646-1655 (1646-1654 kiedy książę Janusz był hetmanem polny, a 1654-1655 kiedy był hetmanem wielkim). Gros z nich to po raz pierwszy wydane źródła archiwalne, acz znalazły się tu i te wydane wcześniej w XIX i XX wieku, ale w tym tomie opracowano je bez wcześniejszych błędów. Otrzymujemy tu kolejny niesamowicie interesujący zbiór źródłowy, dotyczący osoby hetmana, wojskowości litewskiej, konfliktów z Kozakami, Moskwą i Szwedami. Oczywiście nie jest to lektura najłatwiejsza: warto wiedzieć kto, do kogo i w jakich okolicznościach pisał; listy w języku polskim są gęsto przetykane łaciną, oprócz tego mamy tu też wiele listów pisanych w całości po łacinie (jak korespondencja z księciem Jakubem Kettlerem) a nawet kopie listów które zachowały się tylko w tłumaczeniu na język ruski (tak to nazwano we wstępie, jako że niestety bukw nie jestem w stanie łatwo odcyfrować, wierzę redaktorom na słowo). Z tego też powodu nie będzie to raczej ‘lektura do poduszki’, a przydatny materiał referencyjny i zbiór źródłowy do którego bez wątpienia będą chcieli zajrzeć miłośnicy epoki. Indeksy -  osobowy i geograficzny – także pomagają w używaniu tego tomu jako bazy źródłowej. „Listy”  to świetne uzupełnienie części pierwszej, przybliżając osobę i postawę hetmana Radziwiłła w omawianym okresie.

Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to, jak przy pierwszej części, trzeba mieć. Uwielbiam tak dobrze przygotowane edycje źródłowe, nawet to że często muszę głowić się nad tłumaczeniem zwrotów łacińskich jest ledwie drobną niedogodnością. Jeżeli jesteście zainteresowani armią litewską czy hetmanem Radziwiłłem, to bez wątpienia powinniście dodać ją do swojej biblioteczki. 

poniedziałek, 1 marca 2021

Chorągiew trupem padłszy obronił

 



[Zdjęcie przedstawia chorągiew milicji lwowskiej, zdobytą przez Szwedów w 1704 roku. Potrzebne było mi coś w lwowskim klimacie…]

Kilkakrotnie pisałem na blogu o przypadkach zażartych walk o sztandary/chorągwie i poświęceniu chorążych ryzykujących zdrowie i życie w obronie flagi. Dzisiaj kolejny przykład do kolekcji, tym razem z bitwy pod Zborowem w 1649 roku. Bohaterem jest Stanisław Kowalski, stolnik lwowski, walczący w ramach pospolitego ruszenia swojej ziemi. Oto jak Kochowski miał opisać ostatni bój walecznego chorążego:

Gdy mu prawą rękę ucięto, lewą ręką utrzymał chorągiew, a gdy mu i tę nieprzyjaciel uciął, pod się chorągiew wrzucił, wielu ranami zadanymi poległ, chorągiew trupem padłszy przed nieprzyjacielem obronił.

 

czwartek, 4 lutego 2021

Aby respekt na takowych mieli


 

W petycjach od wojska do sejmu często pojawiały się nazwiska oficerów i towarzyszy którzy trafili do niewoli (zwłaszcza tureckiej i tatarskiej) i dla których o pomoc ubiegało się wojsko. Czasami proszono nawet o wsparcie dla większej grupy. Latem 1653 roku takimi oto pięknymi słowy wysłannicy armii koronnej przypominali komisarzom o losach pewnej chorągwi:

Podczas ekspedycyjej beresteckiej, nim nastąpił nieprzyjaciel, wyprawiona na podjazd chorągiew Księcia JMści śp. Pana wojewody ruskiego, która na usłudze Rzeczypospolitej funditus [kompletnie] prawie zniesiona. Iż jednak nieco kompanijej teraz z wiezienia wyszło, prosi wojsko IchMMściów panów komisarzów, aby respekt na takowych mieli.

Jeremi Wiśniowiecki miał w 1651 roku pod swoją komendą kilka oddziałów, w tym cztery chorągwie jazdy kozackiej, nie byłem jednak w stanie zidentyfikować o którą z jednostek chodzi w tym przypadku. Po śmierci księcia zostały one zwinięte lub przejęte przez innych magnatów, miłym gestem wydaje się więc prośba wojska o respekt dla tych którzy po dwóch latach wyszli z niewoli.

wtorek, 8 września 2020

Fortele pana Macieja



Nie ma to jak fortele wojenne, sprawiające że armia w marszu wyglądała okazalej. W czerwcu 1651 roku Maciej Frąckiewicz-Radzimiński miał z rozkazu hetmana Janusza Radziwiłła ruszyć na czele zgrupowania wojsk litewskich na odsiecz oblężonego przez Kozaków Homla. Pan starosta mozyrski dostał pod swoją komendę 11 chorągwi jazdy: jedną husarii, sześć kozackich i cztery tatarskie. Miał eskortować piechotę dowodzoną przez Mikołaja Krzysztofa Giedroycia, a także działka, prochy i żywność. Frąckiewicz-Radzimiński zamierzał użyć w czasie swojej wyprawy fortelu od czasu od czasu używanego przez polskich i litewskich dowódców w XVII wieku. Chciał oto sprawić by jego oddziały wyglądały na większe niż w rzeczywistości. Wydał więc rozkaz by luźnej czeladzi znaczki podawać by mogła udawać oddziały regularne. Miał także i pomysł co do swoich oddziałów, chorągwie co dwieście i pułtorasta [koni] na dwoje podzielić dawszy znaczki, żeby się wojsko większe zdało. Ciekawa, prosta acz w miarę efektywna metoda używania  forteli wojennych.


sobota, 25 lipca 2020

Kozakom y Tatarom gotowymi, srebrem, towarami, liquarami



Jesienią 1648 roku Lwów, oblężony przez Kozaków Bohdana Chmielnickiego i sprzymierzonych z nimi Tatarów, musiał się okupić ogromną sumą 528 541 florenów w gotówce, towarach i trunkach. Zachowały się spisy darowizn ze ‘zrzutki’ duchowieństwa, mieszczan i przebywających w tym czasie we Lwowie kupców, którzy ofiarowali gotówkę i towary na rzecz okupu dla oblegających.  Poniżej kilka pozycji dotyczących podarowanych broni, ekwipunku i innych interesujących drobiazgów, które weszły w skład okupu:
- 2 szable
- 2 noże
- 3 misiurki
- 4 pary karwaszy
- 1 buzdygan
- muszkiety i łuki (bez podanej ilości)
- kościelne srebro
- ferezja pupkowa, żupan i czapka
- duże ilości płótna

czwartek, 23 lipca 2020

To zaraz szołdrowie w nogi


Blog nieco zaniedbany, więc trzeba go odkurzyć kilkoma wpisami źródłowymi. Bardzo ciekawy komentarz dotyczący różnych problemów w armii polskiej w marcu 1651 roku. W liście Mikołaja Potockiego, datowany na 28 marca, czytamy o walkach z Kozakami:

(…) wojska, osobliwie Niemców i piechoty, bardzo mało i z Polski leniwo idą. Pan Bóg wie, co się dziać będzie. Do szturmu Niemców ni napędzisz, bo choć się powloką, skoro wybieży z kilkadziesiąt Kozaków, to zaraz szołdrowie w nogi. Nasza czeladź i towarzystwo, lubo idą, ale jednak sposobni nie tak są i nie ich wokacyja. Puszkarzów jest lada jakich, a chłopi się tak pokopali w dołach i pozasłaniali, że i granatami ledwo ich wykurstać mogą. Często też ich bardzo rzucać szkoda wielka jest, bo siła kosztują.

poniedziałek, 6 lipca 2020

Opowieści Natana ben Mojżesza – cz. II.



Po raptem dwuletniej przerwie (nie takie rzeczy już ten blog widział) wracam do zapisków Natana ben Mojżesza Hannowera z jego Głębokiego bagna. Tym razem fragment nie będzie jednak dotyczył straszliwego losu Żydów w czasie Powstania Chmielnieckiego, miast tego będzie dotyczył bitwy pod Piławcami. Oczywiście kronikarz podaje nader przesadne liczby dotyczące ilości walczących, warto jednak zapoznać się z jego wersją wydarzeń:






niedziela, 17 maja 2020

Aby koń dobry ze wszystkim Rynsztunkiem



Tym razem przeszukiwania archiwalnych materiałów źródłowych przyniosły bardzo ciekawy zestaw z kancelarii Janusza Kiszki (1586-1653), z czasów kiedy piastował stanowisko wielkiego hetmana litewskiego (od 1646 roku do śmierci). Wśród dokumentów – które znajdziecie tutaj – między innymi:
- kilka listów przypowiednich podpisanych przez króla Władysława IV, pochodzących z 1646 roku. Wszystkie mają tzw. okienka na nazwiska rotmistrzów i dokładną datę zaciągu. Wszystkie dotyczącą chorągwi husarskich, a znajdziemy w nich bardzo interesująca listę wymaganego wyposażenia. Tak towarzysze jak i pocztowi mieli mieć konia dobrego z wszystkim Rynsztunkiem (…) mianowicie siodło z potrzebami, to jest Rzędem, Tokiem, Koncerzem albo Pałaszem, zbroję, Szyszak, zarękawia, kopię, ostrogi, szable, parę Pistoletów, Prochownica, Ładunki. Każdy poczet miał także mieć wóz z żywnością, a także z dodatkowym ekwipunkiem, jak Łańcuch, Siekiera, Pawężą, Rydel.
- dokumenty potwierdzające odebranie listów przypowiednich (np. na rotę piechoty) i asygnaty na żołd w 1648 i 1649 roku
- ustalenia wysokości żołdu artylerii litewskiej w 1648 roku
- rejestr niewielkiej kompanii dragońskiej ze stycznia 1653 roku, liczącej zaledwie 28 dragonów
- rejestr chorągwi husarskiej hetmana, liczącej w styczniu 1653 roku 61 koni, podzielonych na 21 pocztów.
Zachęcam do lektury, bo dokumenty bardzo interesujące i, co jak zawsze ważne, czytelne.

niedziela, 12 kwietnia 2020

Listy przypowiednie Jana Kazimierza


Z jednodniową obsuwką kilka listów przypowiednich z okresu panowania Jana Kazimierza. Nie ma to jak przyjemna lektura źródłowa, jak człowiek musi w domu siedzieć...
- regiment piechoty cudzoziemskiej ks. Bogusława Radziwiłła - 1649 rok
- 600-osobowy suplement do regimentu ks. Bogusława Radziwiłła - 1651 rok
- regiment rajtarii ks. Bogusława Radziwiłła - 1651 rok
- chorągiew husarii ks. Michała Kazimierza Radziwiłła - 1654 rok
- drugi regiment piechoty ks. Michała Kazimierza Radziwiłła - 1661 rok

Kończymy póki co maraton materiałów źródłowych, w przyszłym tygodniu planuję wrócić do bardziej opisowych wpisów i może jednej czy dwóch recenzji.


wtorek, 21 stycznia 2020

Kadrinazi radzi i odradza – cz. XXVIII



Jedną z reguł mojego blogowego recenzowania jest to, że nie omawiam wydawnictw źródłowych. Od każdej reguły muszą jednak wcześniej czy później zaistnieć wyjątki, a tu okazja jest wręcz znakomita. W zeszłym roku, nakładem Wydawnictwa Neriton, ukazała się bowiem książka na którą wyczekiwałem od długiego czasu. Chodzi mianowicie o pierwszą część Korespondencji wojskowej hetmana Janusza Radziwiłła w latach 1646-1655 czyli słynny Diariusz kancelaryjny 1649-1653. Pracowała nad nim od wielu lat grupa wspaniałych polskich historyków: Mirosław Nagielski, Konrad Bobiatyński, Przemysław Gawron, Krzysztof Kossarzecki, Piotr Kroll, Andrzej Adam Majewski i Dariusz Milewski. I zaprawdę powiadam Wam, warto było czekać na efekt ich pracy. Otrzymujemy tu bowiem opasłe tomiszcze, wraz z indeksami i aneksami to aż 890 stron. Dariusz kancelaryjny hetmana polnego jest niesamowicie interesującym źródłem, obejmującym okres 1649-1653, czyli konflikt z Kozakami. Znajdziemy tu setki listów z i do kancelarii hetmańskiej, dotyczącymi zarówno działalności wojskowej jak i politycznej. Mamy relacje z walk z Kozakami, zarówno na froncie wojsk litewskich jak i koronnych. Nie zabrakło komputów armii litewskiej, informacji na temat żołdu czy mobilizacji jednostek, zeznań jeńców. Wszystko to przepięknie opracowane przez szanowne grono redaktorskie: mamy więc zidentyfikowanych oficerów i urzędników, miasta, wsie i miasteczka opisane w tekście, nie brak także i komentarzy tłumaczących niektóre zagadnienia czy prostujących błędy. Zdecydowanie lektura na długie zimowe wieczory, można do woli analizować zestawy dokumentów, listy czy komputy. Naprawdę świetna rzecz, gratulacja dla Szanownych Redaktorów za przygotowanie tego źródła do druku. Aż od razu człowieka zżera ciekawość, co za perełki będą w części drugiej?

Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to niezwykle zdecydowane trzeba mieć.  Mamy tu wspaniałe materiały źródłowe, świetnie opracowane, stanowiące niezwykle cenny przyczynek do historii Powstania Chmielnickiego i wojskowości litewskiej. Wręcz zaryzykowałbym stwierdzenie, że dla każdego fana epoki to niezbędny dodatek do prywatnej biblioteczki. W sumie ode mnie same zachwyty, bo jak tu się do czegoś przyczepić?

piątek, 14 czerwca 2019

W dziele rycerskim wedle trybu cudzoziemskiego ćwiczonych



W dzisiejszym wpisie coś dla miłośników autoramentu cudzoziemskiego. Poniżej list przypowiedni JKM Jana II Kazimierza z 1 stycznia 1651 roku, dla kapitana Olbrychta Goreckiego. Oficer ten, służący poprzednio w pieszej gwardii królewskiej, miał wystawić liczącą 200 porcji freikompanię piechoty cudzoziemskiej do komputu litewskiego. Sporo ciekawych informacji dotyczących żołdu, dyscypliny i popisu formowanego oddziału. Na końcu interesująca wzmianka o dodatku finansowym który miano płacić żołnierzom przy robotach fortyfikacyjnych.





poniedziałek, 3 czerwca 2019

Nawet masło i ser zabrali



 Bardzo ciekawa informacja znaleziona w niezwykle interesującej pracy Karola Łopateckiego Organizacja, prawo i dyscyplina w polskim i litewskim pospolitym ruszeniu (do połowy XVII wieku) – książkę można znaleźć tutaj, polecam! Zapisek dotyczy 1648 roku i towarzysza Jana Nasińskiego, który zmierzał pod Kleszczele, do obozu podlaskiego pospolitego ruszenia. Był on zachodźcą (czyli zastępował w pospolitym ruszeniu) Aleksandra Hilarego Połubińskiego. Po drodze okradziono jego wozy, z których zabrano:
- 50 złotych gotówką
- broń palną wartą 55 złotych
- żupan wart 20 złotych
- płótno warte 60 złotych
- ładownicę z ładunkami
- szablę
- czarne buty
- zapas żywności: masła pół faski, serów pół kopy, słoniny połeć
- dwie siekiery
- dwa rydle

poniedziałek, 20 maja 2019

A ostatek obuchami pobito



Wielokrotnie pisałem już na blogu o różnych poselstwach – wyprawach, trudach podróży, czasami nawet przypadkach tragicznych. Do tej ostatniej kategorii należy dzisiejszy wpis, dotyczący polskiego poselstwa do Bohdana Chmielnickiego w czerwcu 1649 roku. Tak oto bazylianin, ojciec Łasko (Łaski?) opisywał swoją misję do Kozaków:
Oddawszy listy  p. Chmielnickiemu, mieszkałem w Czehrynie, na respons czekając, któregom nie dostał.
Potem widziałem, że hetman przyjechał w drogę z armatą (…), dopiero powróciłem nazad, znieważony słowy od pokojowego hetmańskiego.
Posłów naszych pobrano wszystkich do armaty, czeladź która była przy koniach, jednych – pobito, drugich – potopiono. Towarzysz p. Zaleski upomniał się koni i przekładał swój żal. Przy tym upominaniu dostało mu się buławą od hetmana, a ostatek obuchami pobito i zawleczono go do gospody poselskiej.
Bazylianin nie czekał już dłużej, tylko dał nogę. Zatrzymali go jednak Kozacy z pułku kaniowskiego, skonfiskowali mu konia i zrewidowali jego rzeczy. Został jednak puszczony wolno, chociaż przykazano mu idź sobie tylko nie na Wołyń, ale do monasteru. Kupił więc podjezdka za 15 florenów i wyruszył w dalszą drogę. Ostatni etap podróży przebył pieszo, przemykając lasami do Hoszczy.   

piątek, 15 lutego 2019

Zwadziła się piechota



Kolejna notka źródłowa z kampanii żwanieckiej 1653 roku, bodaj jednej z najgorszych w wykonaniu armii Rzplitej w XVII wieku. 26 sierpnia, w czasie kiedy oddziały rozbiły obóz pod Narajowem, na złym miejscu bez wody i trawy, wśród żołnierzy doszło do poważnej bójki. Opis starcia nader lapidarny, ale musiało się dziać:
Tego dnia zwadziła się piechota J.M. pana podkanclerzego litewskiego[1] z żołnierzami regimentu księcia pana koniuszego[2]. Tym się trochę dostało, ale więcej piechocie i same[go] rotmistrza p. Godlewskiego konia pikami skłóto[3].
Zaprawdę w kampanii tej nie trzeba nam było stawać przeciw Kozakom i Tatarom, kombinacja pogody i własnego wojska była wystarczająca…


[1] Chodzi o Kazimierza Leona Sapiehę. Wspomniana piechota to chyba oddział prywatny, więc zapewne hajducy.
[2] Regiment piechoty cudzoziemskiej księcia Bogusława Radziwiłła.
[3] Tak w oryginale.

wtorek, 29 stycznia 2019

Brodę i głowę kazał opalić



Latopisiec albo Kroniczka… Joachima Jerlicza to bardzo ciekawe źródło przeróżnych anegdot z okresu 1620-1673. Oprócz zapisków dotyczących ważnych wydarzeń historycznych, znajdziemy tam i wspominki o wróżdach rodowych czy notki o znanych postaciach. Poniżej taka właśnie zabawna anegdotka o dyplomacji moskiewsko-kozackiej w 1655 roku. W rolach głównych Bohdan Chmielnicki i car Aleksy I Romanow:




środa, 9 stycznia 2019

Nie jestem zdrajcą pana mego



W dzisiejszym wpisie kolejny XVII wieczny mistrz ciętej riposty, tym razem to Piotr Potocki, broniący wiosną 1651 roku Kamieńca Podolskiego. Nuradyn Sołtan miał mu wysłać wezwanie do poddania miasta, grożąc przyjściem [c]hańskim, baszy silistryjskiego, hospodarów wołoskiego i multańskiego. Niezrażony Potocki odpowiedział:
Nie jestem zdrajcą pana mego i tobie się dziwuję jako żołnierzowi, że się do zdrajce wiążesz, a co mi grozisz chanem, turkami i wołoszą, tego się ja nie boję, bo pana mam takiego który mię i z najcieśniejszego oblężenia wybawi, i wiem, że już jest w polu pod Sokalem, i wy karki swoje pod szablę jego niesiecie.


piątek, 4 stycznia 2019

Teraz barzo nużne




W lutym 1651 roku hetman polny Marcin Kalinowski poprowadził ok. 12 000 żołnierzy koronnych na Ukrainę. Mimo początkowych sukcesów, jego wojska zostały w końcu zmuszone do odwrotu i zamknęły się w Kamieńcu Podolskim. W maju tegoż roku hetmanowi udało się przedrzeć z Kamieńca pod Sokal, gdzie król Jan Kazimierz gromadził nowe zaciągi. W diariuszu Stanisława Oświęcima możemy znaleźć nader przygnębiający opis przybycia zdziesiątkowanego korpusu Kalinowskiego:
Tegoż dnia[1] P. Hetman Polny z wojskiem swym, którym całą zimą pracował, przyszedł pod Sokal; których Król wprzód w szyku stojących rewidował a potym mu się wszystkie pułki i chorągwi, każda z osobna przed namiotem jegoż według zwyczaju prezentowali. Było tego wojska zrazu około dwunastu tysięcy, teraz jednak niemasz go więcej [niż] sześć tysięcy i to lubo zrazu było komunne, teraz barzo nużne i tak sami ustawicznemi pracami nadwerężeni, jako i konie całe od fatygi znędznione. Chorągwie, tak polskie jak i cudzoziemskie, barzo kuse; towarzystwa niemało a czeladzi wielka część piechotą.
Dzięki zapiskom w diariuszu możemy zresztą zobaczyć jak duże straty poniosła armia: zamieszczałem już na blogu informacje o rajtarii, piechocie cudzoziemskiej i dragonii. Oczywiście musimy pamiętać, że owa różnica o 6000 ludzi nie oznacza wyłącznie strat ‘krwawych’, Kalinowski miał bowiem zostawić w Kamieńcu trzy regimenty piechoty (o etatowej sile 1700 porcji) i kilka chorągwi jazdy.


[1] 22 maja.

poniedziałek, 5 listopada 2018

Był na palu od godziny do godziny żyw


Po cieplutkiej kołdrze dla Marysieńki przechodzimy do dużo poważniejszych tematów. Lądujemy bowiem oto w Bobrujsku, w lutym 1649 roku. Miasto poddaje się wojskom litewskim hetmana Janusza Radziwiłła - a ten znany był z twardej ręki tak wobec swoich żołnierzy jak i przeciwnika. Przeczytajmy więc co czekało złapanych Kozaków, ale i litewskiego pachołka (pocztowego?) który złamał zakaz hetmański.