Znowu będzie chwalipost, bo też wrzesień okazuje się być dla mnie dobrym miesiącem wydawniczym. Kilka miesięcy temu otrzymałem bardzo nieoczekiwane i niezwykle miłe zarazem zaproszenie do napisania artykułu do hiszpańskiego magazynu historii wojskowości 'Desperta Ferro Moderna'. Już niedługo ukaże się specjalny numer magazynu, poświęcony Powstaniu Chmielnickiego, gdzie autorami artykułów będą między innymi historycy z Polski i Ukrainy. Wśród tych artykułów będzie tez i mój, opisujący organizację armii koronnej przed wybuchem powstania: 'El ejército polaco y su reconstrucción durante la rebelión'. Zapowiada się więc debiut w języku hiszpańskim, mam nadzieję, że jeszcze coś w przyszłości się uda napisać do 'Desperta Ferro Moderna'.
Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
wtorek, 19 września 2023
wtorek, 12 lipca 2022
Kadrinazi radzi i odradza – cz. XLIX
Dzisiaj w kąciku recenzji znów coś po polsku. Niedawno temu ukazała się praca
o bardzo ciekawej tematyce, zatytułowana Formacje zbrojne samorządu
szlacheckiego województw poznańskiego i kaliskiego w okresie panowania Jana Kazimierz
(1648-1668). Jej autorem jest Bartosz Staręgowski, jest to jego praca
doktorska napisana pod opieką profesora Dariusza Kupisza. Jak to zwykle przy recenzjach,
najpierw przyjrzymy się strukturze pracy, a potem skupimy się na różnych jej
aspektach i szczegółach.
Zaczynamy od krótkiego wstępu, omawiającego ogólnie temat książki, bazę źródłową,
aktualny stan badań tego zagadnienia a wreszcie omówienie struktury pracy.
Następnie mamy pięć rozdziałów i siedem aneksów. Rozdział pierwszy jest o tyle
ciekawy, że wykracza poza ramy czasowe książki, omawia bowiem (i tu wielka
gratka dla mnie) wojska samorządowe za panowania Zygmunta III i Władysława IV.
Mamy tu więc kwestię podziału administracyjnego obydwu tytułowych województw, a
także różne formacje zbrojne wystawianie od okresu bezkrólewia przed objęciem
rządów przez Zygmunta III, przez wojny toczone za jego panowania, aż po okres rządów
Władysława IV. Widzimy tu więc, jak zresztą i w kolejnych rozdziałach,
omówienie pospolitego ruszenia i wojsk powiatowych, w kolejnych częściach pracy
znajdujemy też oczywiście wyprawy łanowe. Panowanie Jana II Kazimierza, czyli
główne zagadnienie omówione w pracy, to rozdziały drugi, trzeci i czwarty.
Pierwszy z nich dotyczy wojsk samorządowych w czasie walk z Kozakami
(1648-1650), drugi w okresie „Potopu” (1655-1660), a trzeci okresu 1660-1668,
skupiając się głównie na sytuacji w zniszczonych, w następstwie wojny szwedzkiej,
województwach wielkopolskich a także w
czasie rokoszu Lubomirskiego. Rozdział piąty to analiza kadry oficerskiej
dowodzącej wojskami samorządowymi, gdzie Autor analizuje pochodzenie społeczne,
działalność wojskową i polityczną i buduje bardzo interesujący obraz dowódców
samorządowych. Jeżeli chodzi o aneksy, to dwa to zestawienie struktur
organizacyjnych wojsk powiatowych, dwa kolejne pospolitego ruszenia a jeden
dotyczy wypraw łanowych. Niezwykle obszerny jest aneks szósty, w który
znajdziemy informacje dotyczące 122 oficerów i urzędników omówionych w rozdziale
piątym. Ostatni aneks to lista konstytucji sejmowych z okresu 1587-1668,
dotyczących wojsk samorządowych.
Rozdziały 1-4 to istna kopalnia informacji o różnych formacjach i
jednostkach wojsk samorządowych. Autor rysuje za każdym razem wyraźne tło
wydarzeń prowadzących do powołania pospolitego ruszenia czy wojsk powiatowych –
czy to w kontekście walk z Kozakami czy Szwedami. Omówione są zagadnienia finansowania
wojska, jego liczebności, kadry i organizacji. W oparciu o znaczną ilość zachowanych
dokumentów źródłowych, dostajemy to bardzo szczegółowe wypisy dotyczące każdej
zaciągniętej jednostki, często wraz z opisami jej wyposażenia czy nawet
sztandarów. Czytelnik znajdzie tu mnóstwo informacji dotyczących problemów z finansowaniem
wojska, utrzymywania jego dyscypliny i działań bojowych. Sama lektura przypisów
przynosi, dla tych którzy lubią potem sami grzebać w źródłach (to ja, to ja!),
mnóstwo niezwykle ciekawych materiałów, do których można potem sięgnąć by
dowiedzieć jeszcze więcej ciekawostek. Autor opisuje cały cykl formowania
jednostek: od decyzji ich utworzenia, przez wszystkie związane z tym problemy,
poprzez popisy, udział w walkach i różnorodne problemy po zakończeniu walk. Bardzo
dokładnie opisane jest zagadnienie udziału wojsk wielkopolskich w czasie „Potopu”
– od kompromitacji pod Ujściem do nieomal powszechnego powstania w okresie
1656-1657. Lekturę ułatwiają mapy i schematy autorstwa dra Staręgowskiego, które
pomagają lepiej zrozumieć strukturę wojsk i opisywane działania wojenne. Te
cztery rozdziały w bardzo dokładny sposób ilustrują wkład województw
poznańskiego i kaliskiego w wysiłek obronny Rzplitej, jednocześnie znakomicie
przedstawiają złożoną strukturę wojsk samorządowych i jej rolę w działaniach na
terenie Wielkopolski i poza nią.
Bardzo szczegółowy
jest rozdział piąty, dotyczący kadry wojsk samorządowych – tak pospolitego
ruszenia jak i formacji zaciężnych. Widzimy tu wzajemną relację (a czasami jej
brak) pomiędzy kandydatami na oficerów a ziemiami finansującymi wysiłek
wojskowy. Możemy się dużo dowiedzieć na temat jakości i doświadczenia owej
kadry, co pozwala lepiej zrozumieć zachowanie ich wojsk w czasie walk. Aneksy
omawiające różne formy wojsk samorządowych to znów kopalnia informacji na temat
typów wystawianych formacji, ich liczebności i okresu służby.
Książka jest oparta o bardzo rozległą bazę źródłową, gdzie niezwykle ważną
rolę odgrywają źródła rękopiśmienne (takie jak komisje grodzkie ze zbiorów
Archiwum Państwowego w Poznaniu), nie brak tez oczywiście dużej ilości źródeł
drukowanych jak i opracowań. To kolejna ogromna zaleta tej pracy, bo dla
dociekliwych stanowi ona świetny punkt wyjściowy dla badań nad tematem. Liczne
tabele i wykresy pozwalają w łatwy sposób prześledzić skomplikowaną czasami organizację
wojsk wojewódzkich. Bardzo przejrzysta struktura pracy, jasno wyjaśniona przez
Autora we wstępie, także ułatwia lekturę, bo ułatwia szybkie ‘przeskakiwanie’ w
ramach rozdziałów, jeżeli chcemy poczytać o konkretnym aspekcie czy okresie.
Przyznaję że przeczytałem książkę w jeden dzień, lektura – mimo dużej ilości danych
(no ale ja akurat uwielbiam tabelki) – sprawiła mi naprawdę dużą frajdę bo też
tematyka jest tu niezwykle fascynująca.
Z uwag krytycznych nieco dziwi mnie używanie wszędzie w tekście określenia ‘arkebuzerzy’
a nie ‘arkabuzerzy’. Wiem że niektórzy badacze traktują to wymiennie, z kolei
inni (włącznie z takim kanapowym historykiem jak ja) zawsze podkreślają jednak
odrębność ‘arkabuzerów’ i stosują właśnie taką, zresztą zgodną ze źródłami,
formę. Miałem jednak już okazję sobie na ten temat porozmawiać z Autorem omawianej
pracy i trochę Mu o to pozawracać głowę (bardzo dziękuję za dyskusję). Drugą
drobną uwagą jest kwestia angielskiego podsumowania pracy, zamieszczona na
końcu książki. Niestety można się za głowę złapać, bo tłumaczenie wygląda bardzo
słabo i wiele zdań nie ma tu większego sensu. To przykre, bo chociaż polski czytelnik
raczej nie zwróci na to uwagi, to jednak warto żeby te kilka stron miało ręce i
nogi. Stąd też drobny apel do historyków którzy zamieszczają w swoich książkach
czy artykułach angielskie podsumowanie – Drodzy Państwo, naprawdę warto się do tego
przyłożyć. Jeżeli tekst dotyczy zagadnień militarnych, proszę dać znać, zawsze
chętnie pomogę to ogarnąć (łatwo można znaleźć do mnie kontakt czy to na blogu,
FB czy przez Academia.edu). No ale to już taka dygresja, wracajmy do recenzji.
Końcowa ocena [według rankingu: trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić
– zdecydowanie unikać] to zdecydowanie trzeba mieć. Mamy tu bardzo
dobrze opracowane zagadnienie wojsk wystawianych przez województwa poznańskie i
kaliskie, oparte o bogatą warstwę źródłową i opisujące tak naprawdę dłuższy
okres niż w tytule (więc i miłośnicy Zygmunta III i Władysława IV znajdą tu coś
dla siebie). To bardzo ciekawa tematyka, do tego dobrze wpisana w kontekst
kolejnych działań wojennych przeciwko Kozakom, Szwedom i Brandenburczykom.
Zdecydowanie dla każdego kto interesuje się wojskowością polską w XVII wieku jest
to bardzo przydatna pozycja. Należy mieć nadzieję, że dr Staręgowski będzie
kontynuował badania w tej materii i ukażą się w przyszłości kolejne prace jego
autorstwa.
sobota, 22 stycznia 2022
Kadrinazi radzi i odradza – cz. XLVI
Dwa lata temu zachwalałem na blogu pierwszą część korespondencji wojskowej hetmana Janusza Radziwiłła. Ostatnio w końcu trafił do mnie, wydany w 2020 roku, drugi
tom tej korespondencji, zatytułowany „Listy”, pora więc na kolejną porcję
zachwytów. Tym razem grupa znakomitych historyków (Konrad Bobiatyński, Przemysław
Gawron, Krzysztof Kossarzecki, Piotr Kroll, Andrzej Adam Majewski, Dariusz
Milewski i Mirosław Nagielski) przygotowała dla czytelników zestaw listów pisanych przez i do hetmana Janusza Radziwiłła. Na blisko 300 stronach znajdziemy tu aż 220
listów, z okresu 1646-1655 (1646-1654 kiedy książę Janusz był hetmanem polny, a
1654-1655 kiedy był hetmanem wielkim). Gros z nich to po raz pierwszy wydane
źródła archiwalne, acz znalazły się tu i te wydane wcześniej w XIX i XX wieku,
ale w tym tomie opracowano je bez wcześniejszych błędów. Otrzymujemy tu kolejny
niesamowicie interesujący zbiór źródłowy, dotyczący osoby hetmana, wojskowości litewskiej,
konfliktów z Kozakami, Moskwą i Szwedami. Oczywiście nie jest to lektura
najłatwiejsza: warto wiedzieć kto, do kogo i w jakich okolicznościach pisał; listy
w języku polskim są gęsto przetykane łaciną, oprócz tego mamy tu też wiele
listów pisanych w całości po łacinie (jak korespondencja z księciem Jakubem
Kettlerem) a nawet kopie listów które zachowały się tylko w tłumaczeniu na
język ruski (tak to nazwano we wstępie, jako że niestety bukw nie jestem w
stanie łatwo odcyfrować, wierzę redaktorom na słowo). Z tego też powodu nie
będzie to raczej ‘lektura do poduszki’, a przydatny materiał referencyjny i
zbiór źródłowy do którego bez wątpienia będą chcieli zajrzeć miłośnicy epoki. Indeksy
- osobowy i geograficzny – także pomagają
w używaniu tego tomu jako bazy źródłowej. „Listy” to świetne uzupełnienie części pierwszej, przybliżając
osobę i postawę hetmana Radziwiłła w omawianym okresie.
Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to, jak przy pierwszej części, trzeba mieć. Uwielbiam tak dobrze przygotowane edycje źródłowe, nawet to że często muszę głowić się nad tłumaczeniem zwrotów łacińskich jest ledwie drobną niedogodnością. Jeżeli jesteście zainteresowani armią litewską czy hetmanem Radziwiłłem, to bez wątpienia powinniście dodać ją do swojej biblioteczki.
poniedziałek, 1 marca 2021
Chorągiew trupem padłszy obronił
[Zdjęcie
przedstawia chorągiew milicji lwowskiej, zdobytą przez Szwedów w 1704 roku.
Potrzebne było mi coś w lwowskim klimacie…]
Kilkakrotnie
pisałem na blogu o przypadkach zażartych walk o sztandary/chorągwie i
poświęceniu chorążych ryzykujących zdrowie i życie w obronie flagi. Dzisiaj
kolejny przykład do kolekcji, tym razem z bitwy pod Zborowem w 1649 roku.
Bohaterem jest Stanisław Kowalski, stolnik lwowski, walczący w ramach
pospolitego ruszenia swojej ziemi. Oto jak Kochowski miał opisać ostatni bój
walecznego chorążego:
Gdy mu prawą rękę ucięto, lewą ręką utrzymał
chorągiew, a gdy mu i tę nieprzyjaciel uciął, pod się chorągiew wrzucił, wielu
ranami zadanymi poległ, chorągiew trupem padłszy przed nieprzyjacielem obronił.
czwartek, 4 lutego 2021
Aby respekt na takowych mieli
W petycjach od wojska do sejmu często pojawiały się nazwiska oficerów i towarzyszy
którzy trafili do niewoli (zwłaszcza tureckiej i tatarskiej) i dla których o
pomoc ubiegało się wojsko. Czasami proszono nawet o wsparcie dla większej
grupy. Latem 1653 roku takimi oto pięknymi słowy wysłannicy armii koronnej
przypominali komisarzom o losach pewnej chorągwi:
Podczas ekspedycyjej beresteckiej, nim
nastąpił nieprzyjaciel, wyprawiona na podjazd chorągiew Księcia JMści śp. Pana
wojewody ruskiego, która na usłudze Rzeczypospolitej funditus [kompletnie]
prawie zniesiona. Iż jednak nieco kompanijej teraz z wiezienia wyszło, prosi
wojsko IchMMściów panów komisarzów, aby respekt na takowych mieli.
Jeremi Wiśniowiecki miał w 1651 roku pod swoją komendą kilka oddziałów, w
tym cztery chorągwie jazdy kozackiej, nie byłem jednak w stanie zidentyfikować o
którą z jednostek chodzi w tym przypadku. Po śmierci księcia zostały one
zwinięte lub przejęte przez innych magnatów, miłym gestem wydaje się więc
prośba wojska o respekt dla tych którzy
po dwóch latach wyszli z niewoli.
wtorek, 8 września 2020
Fortele pana Macieja
sobota, 25 lipca 2020
Kozakom y Tatarom gotowymi, srebrem, towarami, liquarami
czwartek, 23 lipca 2020
To zaraz szołdrowie w nogi
Blog nieco zaniedbany, więc trzeba go odkurzyć kilkoma wpisami źródłowymi. Bardzo ciekawy komentarz dotyczący różnych problemów w armii polskiej w marcu 1651 roku. W liście Mikołaja Potockiego, datowany na 28 marca, czytamy o walkach z Kozakami:
(…) wojska, osobliwie Niemców i piechoty, bardzo mało i z Polski leniwo idą. Pan Bóg wie, co się dziać będzie. Do szturmu Niemców ni napędzisz, bo choć się powloką, skoro wybieży z kilkadziesiąt Kozaków, to zaraz szołdrowie w nogi. Nasza czeladź i towarzystwo, lubo idą, ale jednak sposobni nie tak są i nie ich wokacyja. Puszkarzów jest lada jakich, a chłopi się tak pokopali w dołach i pozasłaniali, że i granatami ledwo ich wykurstać mogą. Często też ich bardzo rzucać szkoda wielka jest, bo siła kosztują.
poniedziałek, 6 lipca 2020
Opowieści Natana ben Mojżesza – cz. II.
niedziela, 17 maja 2020
Aby koń dobry ze wszystkim Rynsztunkiem
niedziela, 12 kwietnia 2020
Listy przypowiednie Jana Kazimierza
Z jednodniową obsuwką kilka listów przypowiednich z okresu panowania Jana Kazimierza. Nie ma to jak przyjemna lektura źródłowa, jak człowiek musi w domu siedzieć...
- regiment piechoty cudzoziemskiej ks. Bogusława Radziwiłła - 1649 rok
- 600-osobowy suplement do regimentu ks. Bogusława Radziwiłła - 1651 rok
- regiment rajtarii ks. Bogusława Radziwiłła - 1651 rok
- chorągiew husarii ks. Michała Kazimierza Radziwiłła - 1654 rok
- drugi regiment piechoty ks. Michała Kazimierza Radziwiłła - 1661 rok
Kończymy póki co maraton materiałów źródłowych, w przyszłym tygodniu planuję wrócić do bardziej opisowych wpisów i może jednej czy dwóch recenzji.
wtorek, 21 stycznia 2020
Kadrinazi radzi i odradza – cz. XXVIII
piątek, 14 czerwca 2019
W dziele rycerskim wedle trybu cudzoziemskiego ćwiczonych
poniedziałek, 3 czerwca 2019
Nawet masło i ser zabrali
poniedziałek, 20 maja 2019
A ostatek obuchami pobito
piątek, 15 lutego 2019
Zwadziła się piechota
wtorek, 29 stycznia 2019
Brodę i głowę kazał opalić
środa, 9 stycznia 2019
Nie jestem zdrajcą pana mego
piątek, 4 stycznia 2019
Teraz barzo nużne
poniedziałek, 5 listopada 2018
Był na palu od godziny do godziny żyw
Po cieplutkiej kołdrze dla Marysieńki przechodzimy do dużo poważniejszych tematów. Lądujemy bowiem oto w Bobrujsku, w lutym 1649 roku. Miasto poddaje się wojskom litewskim hetmana Janusza Radziwiłła - a ten znany był z twardej ręki tak wobec swoich żołnierzy jak i przeciwnika. Przeczytajmy więc co czekało złapanych Kozaków, ale i litewskiego pachołka (pocztowego?) który złamał zakaz hetmański.