Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diabeł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diabeł. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 stycznia 2018

Węgrów w piekle nie masz i nie będzie


Przepyszna anegdota z połowy XVII wieku, tłumacząca dlaczego to (jakoby)w piekle nie ma Węgrów. Ciekawe ukazuje ona, jak widziano naszych sąsiadów w Polsce w tym czasie. Ubawiła mnie setnie, pozwolę więc sobie przytoczyć in extenso:

Jeden kaznodzieja węgierski, świadom będąc dobrze affektów i postępków swego ludu i narodu powiedział, że Węgrów w piekle nie masz i nie będzie, bo i ci, którzy tam byli, stamtąd wszyscy wyszli, a to takim sposobem. Naszło się niemało, owszem pełne piekło Węgrów, a najbardziej za zdrady, rozbojów i złodziejstwa; więc kto [do] czego nawykł, trudno poprzestać: toż Węgrowie działali  w piekle, [tak samo]  co i na ziemi: ludzi rozbijali, obdzierali, etc. Gdy częste skargi o to chodziły Lucypera, jął się bardzo frasować o nierząd takowy; zaczym zwoławszy rady piekielnej, to medium do pozbycia się złej zgraje wynaleźli. Kazano naprzód piekłu bić w bębny, chorągwie wystawiać, dardy wszystkie wytykać, służbę dobrą obwoływać. Co radzi bardzo Węgrowie słysząc a uprzedzając się do służby, jeden przed drugim wszyscy hurmem powypadali z piekła. Co widząc Lucyper, że ich już nie masz, co prędzej kazawszy piekło zamknąć, od tego czasu dekret taki wydał, aby tam żadnego więcej Węgrzyna nie wpuszczano dla złodziejstwa, wydzierstwa i rozboju. 

sobota, 28 listopada 2015

Przybył szatan i skręcił mu szyję


Nieopłacone wojsko z wojny chocimskiej 1621 roku zawiązało konfederację, domagając się zaległego żołdu. Ten wypłacono dopiero w sierpniu 1622 roku, była to – bagatela – suma 1 654 048 złotych. Na czele owej konfederacji wojskowej stanął Aleksander Kowenicki, niestety nie udało mi się znaleźć żadnych informacji o owym wojaku. Albrycht Stanisław Radziwiłł tak oto opisał niechlubny los marszałka buntowników:
Marszałek ich widać miał stosunki z diabłem i zachorowawszy, udał się do oo. Franciszkanów do Samborza. Leczono go różnemi lekarstwami duchownemi, wszakże diabeł odgrażał się, że mu pewnie szyję złamie. Lecz ponieważ co dzień od braci strzeżony, myślał, że się już od niebezpieczeństwa uwolnił. Razu jednego, gdy w łaźni klasztornej zrzucił koszulę i z dozwolenia boskiego razem relikwie, które nosił, z szyi spadły, przybył szatan i rzekłszy te słowa: „Wszak powiedziałem ci Aleksandrze, że cię zabiję”, skręcił mu szyje. Potem nastąpiły błyskawice i pioruny i na folwarku za miastem, gdzie były stajnie, kilkoro koni piorun zabił.

Uwielbiam takie historie, można od razu rozpisywać przygodę do sesji ‘Dzikich Pól’. 

czwartek, 18 października 2012

Diabeł jak malowany



Musicie mi wybaczyć, że na blogu ostatnio mniej wątków militarnych, a więcej lżejszych dykteryjek. Po prostu pracując teraz nad książką i projektami związanymi z ‘Ogniem i Mieczem’ Wargamera muszę czasami odetchnąć od szczęku oręża. Szukając materiałów do podręcznika ‘Potop’ natrafiłem na zabawną anegdotkę związaną z Łabiszynem, miastem które w czasie najazdu szwedzkiego miało pecha zostać dwukrotnie spustoszone przez potomków wikingów, raz w 1655, a raz w 1657 roku. W czasie pierwszej ‘wizyty’ szwedzkiej zawitał do Łabiszyna sam Karol X Gustaw, o którym tak miała głosić lokalna legenda:
Zapatrując się na malowanie w okiennicach w refektarzu, gdy natrafił na wyobrażenie Chrystusa Pana, kuszonego przez czarta, który miał ubiór niemiecki, kazał sprowadzić malarza i ten ubiór na polski przekształcić i odtąd diabeł w Łabiszynie po polsku się nosi. W roku jeszcze 1815, można było widzieć koniec szpady, obok szabli polskiej, którą malarz dla zbytniego może pośpiechu nie zdołał zupełnie farbą zaciągnąć.
Ciekawa forma wojny psychologicznej, pytanie tylko dlaczego po pokonaniu Szwedów nie doprowadzono diabła do poprzedniego wyglądu?

piątek, 28 września 2012

Piwo że diabli nadali



O straszliwych skutkach warzenia (i zapewne popijania) trunków w czasie Świąt Bożego Narodzenia opowie nam dzisiaj Albrycht Stanisław Radziwiłł, który jak zwykle jest źródłem niesamowitych dykteryjek. Oto jak zgraja szatańska Wilno nawiedziła…
25 Grud[nia 1643 roku]. Straszny przypadek trafił się w Wilnie w domu, w którym doktor medycyny z urzędu mego naznaczonego gospodą stał: w wilią Bożego Narodzenia, chłopi piwo warzyli przez całą noc, nadedniem [nad ranem] jako sami świadczyli, czarci niewidomi [niewidzialni] przybyli, którzy ich dobrze potłukli; wszak słychać było a ich nie widziano, ledwo oni żywi się zostali, i na podwórze wyrzuceni, wzdychali i jęczeli, mając mieć dni święte w większem poważaniu. Doktór mój i cyrulik heretyk to widział i świadczył. Było zaś ich trzech których ta kara spotkała.  
Jak sądzę na samym warzeniu piwa się nie skończyło, nocna degustacja musiała się jednak skończyć nieciekawie, jeżeli delikwenci byli przekonani że dopadły ich czarty. Czyżby przypadkiem odkryli przepis na szatańsko mocne piwo?

[źródło zdjęcia: http://www.mmsilesia.pl/243343/2009/3/11/muzeum-zaglebia-w-bedzinie-nawiedzily-diably-fotorelacja?category=kultura ]