Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szwajcarscy pikinierzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szwajcarscy pikinierzy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 czerwca 2017

Starcie tytanów pod Novarą


Miały być recenzje, nie miałem jednak czasu nad nimi przysiąść. Miast tego udamy się na krwawe pole bitwy pod Novarą, gdzie 6 czerwca 1513 roku armia francuska została pokonana przez wojska szwajcarskie i mediolańskie. Jednym z najważniejszych momentów starcia było zwarcie szwajcarskich pikinierów z niemieckimi lancknechtami. Znalazłem bardzo ciekawy opis autorstwa (późniejszego marszałka) Florange, który walczył tam w pierwszym szeregu. Tłumaczenie własne (jak zwykle luźne)  z przekładu angielskiego[1], jako że początek XVI wieku to trochę jednak (jeszcze?) nie do końca moja broszka, pewne rzeczy których nie jestem pewien dopisuję w przypisach.
Szwajcarzy nabrali odwagi i zaatakowali dużymi siłami, po czym doszło do starcia wręcz z lancknechtami, ale zapewniam was, że Szwajcarzy znaleźli tu godnego przeciwnika i przez długi czas zdało się, że przegrają bitwę. Jednakże lancknechtów było zbyt mało, jako wierzę iż w tym momencie stanęło ich może [do boju] 5000 zdatnych [do walki]. A pierwszy atak Szwajcarów został odparty i wierzcie mi gdy rzeknę, żem nigdy nie widział oddziału lancknechtów i arkebuzerów [pieszych] którzy stawali by tak walecznie. I oto Szwajcarzy zostali zmuszeni do wydzielenia 400 halabardników, których użyto do zaatakowania arkebuzerów [pieszych] lancknechtów, których było 800. [Strzelców] zmuszono do ucieczki, po czym halabardnicy uderzyli na flankę lancknechtów.
I przyszło tedy to tego, że bitwa została przegrana. Nikt nie wsparł [bowiem] lancknechtów, bo francuska piechota niechętna była walce; jak tylko ujrzała drugi atak Szwajcarów, zaraz w całości dała dyla. A pan Sedanu[2] szukał swych synów, których znalazł w bardzo słabym stanie. Pan Jamais, który był jeno lekko ranion, wsiadł na konia i próbował zbierać uciekających lancknechtów, a Młody Podróżnik[3] został znaleziony między martwymi, w takim stanie że był nie do rozpoznania, odniósł bowiem 46 poważnych ran, z których najlżejsza wymagała sześciu tygodni leczenia[4].
Jego ojciec odnalazł go i wsadził na konia należącego do młodego lancknechta, znaleziono nieopodal, po czym wywiózł go w eskorcie żandarmów[5]. I próbowali dwa czy trzy razy zebrać lancknechtów, ale francuskie działa, zdobyte teraz przez Szwajcarów, dały tak straszliwie ognia, że zniweczyły wszelkie wysiłki. I zginęło tam wielu dobrych lancknechtów, bo z trzech czy czterech setek stojących w pierwszym szeregu przeżyli tylko Młody Podróżnik, jego brat, szlachcice Fontaine i Fuillalme de Lympel oraz dwóch przybocznych halabardników Podróżnika. A wszyscy kapitanowie, poza dwoma, legli na polu bitwy.
Wiedzcie jednak, że kwiat Szwajcarów poległ w tej bitwie, bo też zginęło więcej Szwajcarów niźli lancknechtów.
Trochę się na końcu próbował nam Florange podbudować psychicznie, bo też klęska armii francuskiej była straszliwa…


[1] Za niezwykle ciekawą pracą Yuvala Noah Harari, Renaissance Military Memoirs. War, History and Identity, 1450-1600.
[2] Powstałe w 1424 roku księstewko (później protestanckie) ze stolicą w Sedanie. Jego władca tytułował się jako seigneur de Sedan.
[3] Le Jeune Adventureux, czyli sam autor relacji – Robert de la Marck, pan Florange, drugi syn pana Sedanu.  
[4] Ale wydobrzał – zuch chłopak!
[5] Ciężkiej jazdy.