Pokazywanie postów oznaczonych etykietą petyhorcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą petyhorcy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Mój artykuł w tomie 'Cavalry Warfare. From Ancient Times to Today'

 


Praca zbiorowa 'Cavalry Warfare. From Ancient Times to Today', pod redakcją prof. Jeremy'ego Blacka, jest już dostępna do darmowego ściągnięcia ze strony Italian Society of Military History (SISM). Wśród 20 artykułów znalazł się także i mój, 'Organisation, tactics and the role of the cavalry in the Polish-Lithuanian Commonwealth's warfare in 17th century'. Pracę tę, a także pozostałe tomy serii, można znaleźć na stronie SISM.

 

sobota, 22 lutego 2020

Z jednym luźnym pachołkiem



Ostatni (na jakiś czas…) fragment z pomysłów Fredry, tym razem uzbrojenie i ekwipunek jazdy która miała według niego stawać w pospolitym ruszeniu małym: petyhorcy i husaria.





poniedziałek, 11 grudnia 2017

Każdy chował po kilkanaście luźnych czeladzi


Bardzo ciekawa notka dotycząca armii litewskiej z przełomu XVII i XVIII wieku. Dotyczy ona luźnej czeladzi panoszącej się po kraju i żyjącej z rabunku, często de facto utrzymując z tego swojego towarzysza. Nic dziwnego że szlachta była bardzo zainteresowana zwinięciem tak uciążliwego komputu:
Był też abusus[1] w wojsku litewskim, że towarzysz husarski, petyhorski albo pancerny, chował po kilkanaście luźnych czeladzi, którym nie panowie, ale oni panom od siebie płacili, dawając każdy od siebie po taleru bitym i więcej drudzy, na tydzień, do tego i siebie i pana sustentowali[2]; a takim wolno było rabować, co chcieli na czaty wychodząc. Tu ztąd snadno zważyć, co za spustoszenie kraju za taką licencyą działo się w ciągnieniach.



[1] Nadużycie.
[2] Utrzymywali. 

niedziela, 11 czerwca 2017

Lud radosne wydawał okrzyki


Niedziela, wypadałoby więc nawet na blogu jakoś uroczyście i z przytupem. Udajemy się więc do Wilna w kwietniu 1745 roku, gdzie będziemy świadkami wjazdu hetmana Michała Kazimierza Radziwiłła (zwanego Rybeńko) do miasta. Będzie się działo: nie zabraknie husarii, petyhorców a nawet i przybocznych janczarów. Będą też przepięknie ustrojone konie, a od złota i szlachetny kamieni aż zabłyśnie. Jednym słowem - na bogato!


środa, 10 maja 2017

Ono słowo, o które się i chłopi w karczmie gniewają


Kniaź Temruk Onychowicz Szymowicz Petyhorski gościł już wcześniej na blogu, bo też był z niej wojak niezwykle dzielny. W czasie swojej kariery przyszło mu walczyć z Turkami, Gdańszczanami i Moskwą, znalazłem jednak epizod w którym doszło do specyficznej walki bratobójczej z udziałem naszego rotmistrza. W 1578 toku, w czasie pobytu Stefana Batorego we Lwowie, Temruk miał się pokłócić z pisarzem polnym Wacławem Wąsowiczem. Oto jak doszło do zwady:
Wąsowicz Pisarz polny na ratuszu oddawał z kwarty pieniądze żołnierzom. Timrukowi się coś do Pisarza nie podobało, że mu się ta czegoś z służby wytrącać miał, napominał się często by mu tego nie czynił a niewinności swej rationes dawał. Owa na rynku zetknąwszy się z nim Timruk surowo z nim mówić począł, odpowiadać słowa za słowa, aż Timruk zapalony powiedział mu ono słowo, o które się i chłopi w karczmie gniewają, za tym Wąsowicz pięścią mu w gębę dał, on zaś do szable, owa było ich wnet kilkadziesiąt dobytych. Timruk jakoś ustępując się z bronią padł, i w prawą rękę obrażon,  nie wiedzieć od kogo, nie od Wąsowicza, ale w rozwadzeniu od kogoś innego, owa skoczyli, to ten, to ów, rozerwali je, kłopotu dosyć było. Timruk jako wściekły żadnym sposobem jednać się nie chciał.
Panowie byli tak skłóceni, że sprawę przedłożono przed sąd królewski, gdzie Temruka, jako cudzoziemca, reprezentował przydany przez Batorego jako prokurator Dutkowicz. Król próbował pogodzić skonfliktowane strony, jednak Petyhorski okazał się w bardzo gorącej wodzie kąpany. Jedno chciał aby Wąsowiczowi gardło wziąć, a jemu rękę uciąć, albo niemożeli być tak, więc powiada i mnie i onego ściąć, a inaczej serce moje ukojone być nie może.

Takie dictum musiało rozwścieczyć Batorego, który nie był władcą skorym do tego, by ktoś dyktował mu warunki. Kazał więc obydwu uczestników bójki zamknąć na Wysokim Zamku. Po dwóch tygodniach ogłosił dekret, że obydwaj są niewinni – chociaż Wąsowicz niewinniejszym nalezion jest, niż Timruk. Nerwowy rotmistrz mógł ruszyć na wyprawę przeciw Moskwie i  tam odzyskać łaskę królewską. 

środa, 14 września 2016

Oszczepiki kontra długie kopie


Bardzo ciekawy (chociaż krótki) przyczynek do taktyki i uzbrojenia polskiej jazdy kozackiej i petyhorców w XVI wieku możemy znaleźć u Stanisława Sarnickiego w Księgach hetmańskich. Wspomina on bowiem epizod z bitwy pod Chocimiem, stoczonej 12-13 kwietnia 1572 roku, kiedy to wojska polskie walczyły z siłami turecko-mołdawskimi. Dowodzący Polakami wojewoda podolski Mikołaj Mielecki nakazał początkowo ruszyć do walki chorągwi kozackiej Stanisława Herburta i petyhorcom Temruka Szymkowicza. Ci jednak mieli wymawiać się od tego zadania, twierdząc:
(…) mając oszczepiki nie będą mogli wytrzymać Turkom z długiemi kopiami. Bo levis armaturae gdy poczynają bitwę nie mają się wdawać in statoriam pugnam. Jeno mają poniekąd z boku nosa nieprzyjacielowi ugadzając w róg, abo gdzie widzą słabiej, abo też objazd uczyniwszy z boku uderzyć.
Nieco wcześniej w swojej pracy Sarnicki także wspomina o podobnej roli kozaków, a levem armaturam jako są kozacy, ci pospolicie na skrzydłach  bywają wziąwszy podobieństwo od skrzydeł, bo są liekcy liudzie.


wtorek, 13 września 2016

Petyhorcy po raz sam już nie wiem który


Milion lat temu, w pierwszym blogowym wpisie dotyczącym petyhorców, wspomniałem o ich obecności w czasie odsieczy Smoleńska w wojnie 1632-34. Armia królewska miała mieć w składzie 780 koni petyhorców, podzielonych na chorągwie:
- Pawła Czarnieckiego – 300 koni (3 chorągwie?)
- Czyża – 120 koni
- Remigiana Jelca – 120 koni
- Jeżowskiego – 120 koni
- Podorowskiego – 120 koni
Postanowiłem więc poszperać nieco w diariuszach z tej wojny, by poszukać śladów owych petyhorców. Znając nazwiska rotmistrzów, udało się odnaleźć to i owo, chociaż jak zawsze w przypadku petyhorców są to strzępy.
Petihorcy i Kozacy [jazda kozacka] mieli prowadzić marsz armii królewskiej i jako pierwsi połączyli się 2 września 1633 roku z Litwinami pod Łubną.
Pod koniec września 1633 roku chorągwie Czarnieckiego i Jelca z inszemi rotmistrzami (…) w pięciuset koni  wyruszyli na podjazd w stronę Drohobuża. W toku starcia z oddziałem moskiewskim mieli zabić ok. 100 żołnierzy, a do niewoli wzięli 6 Tatarów jaickich.
1 października w obozie popisać się miała nowoprzybyła chorągiew petyhorska. Co ciekawe, znalazłem jedno źródło opisujące ją jako chorągiew JKM p. Łaszcza – być może to więc oddział prywatny, spoza komputu?
Petyhorcy brali też udział w walnych walkach z armią moskiewską w połowie października, wtedy to ranny miał zostać rotmistrz Czarniecki. Kilka chorągwi kozackich pietichorskich miało wtedy wraz z rajtarią Seya, kozakami Woyny i Moczarskiego nieprzyjacielowi wstręt czynić.
Wiemy że część towarzystwa spod chorągwi Czyża w październiku 1633 roku opuściła oddział, za co zresztą mieli stanąć przed sądem hetmańskim – dwukrotnie jednak się przed nim nie stawili.
Chorągiew Czyża miała na początku listopada brać udział w podjeździe dla dostania języka. Jak widać to kolejny dowód na używanie petyhorców do tego typu zadań. Jeżeli byli faktycznie wyposażeni w broń drzewcową, dawałoby im to dodatkowy atut w starciu z jazdą moskiewską – może stąd właśnie udział w czatach, jako wsparcie dla chorągwi kozackich?
Teorię tę może potwierdzić fakt, że oto 2 lutego 1634 roku znów widzimy petyhorców –możemy potwierdzić obecność chorągwi Czarnieckiego – w podjeździe, który Towarkow, i inne miasteczka i wsi wiele spaliwszy i wyścinawszy, głębiej poszedł.
Nie ma tego za dużo, ale w przypadku petyhorców każdy okruch informacji może się przydać…


piątek, 22 stycznia 2016

Z muzyką polską i turecką


Hospodarstwa mołdawskie i wołoskie rzadko goszczą na blogu, dziś znalazłem jednak bardzo ciekawe opisy, więc nieco nadrobię. Latem 1678 roku hospodarowie, jako lennicy sułtana, pojawili się ze swoimi wojskami w obozie armii tureckiej w czasie wyprawy na Czehryń. Polecam przy okazji bardzo ciekawy artykuł autorstwa Dariusza Milewskiego, tłumaczący zawiłą kwestię nazewnictwa źródłowego, czyli (cytując) w źródłach staropolskich kraj, zwany obecnie Mołdawią, to Wołoszczyzna, zaś państwo które dziś mienimy Wołoszczyzną – to Multany.
Jako pierwszy – 28 czerwca – przybył hospodar mołdawski (w diariuszu z którego pożyczam opis to oczywiście Hospodar Wołoski) Antoni Ruset[1]. Jego wojska rozbiły obóz dwie mile od tureckiego, a oficerom sułtańskim prezentowali się partiami, zapewne by nieco zafałszować prawdziwą liczbę wojska. Więc powiadano jakoby ośm tysięcy wszystkich Wołochów[2]być miało, wysłano jednak inspekcję by policzyć ich we własnym obozie. Okazało się, że jest ich tylko ok. 2000, podzielonych na 32 chorągwie: ludzi coś nad dwa tysiące i to barzo nużnych[3]. Do tego ich przydatność wojskową oceniano bardzo słabo, więcej z koszami i inszym do mostów i przepraw [niż do] robienia rynsztunkiem.
Sam Ruset pokazał się jednak z jak najlepszej strony, wjeżdżając z 200-osobową eskortą do obozu tureckiego. Tu pozwolę sobie na dłuższy fragment:
Naprzód szedł znaczek turecki, przed nim Turków koni 30, za Turkami bojarów 12, za bojarami buńczuków 2, po tym muzyka; trębaczów polskich 4 z kotłami usarskimi. Za muzyką koni powodnych 4, jeden po kozacku ubrany, drugi pod dekiem czerwonem, trzeci po turecku, czwarty z polska po usarsku[4], wszytkie konie mierne, jednak dość bogato ubrane.
Po tym sam jachał Hospodar na koniu dzielnym i bogato ubranym, około konia 4 paików[5] w purpurowych żupanach w srebrnych złocistych pasach z [h]andżarami oprawnemi, w czapkach polskich sobolich, z berdyszami nie wielkimi obosiecznymi, w rękach w srebro oprawnemi. Za Hospodarem dwóch młodszi przybranych, z łubiami oprawnemi na dobrych koniach, na ostatku dwie chorągwie w kupie z muzyką turecką.
Dwa dni później nadciągnął hospodar wołoski (czyli według źródła Hospodar Multański) Jerzy Duca na czele 4000 żołnierzy. Tu dysponujemy jeszcze ciekawszym opisem – włącznie ze sztandarami wołoskimi.
Miał chorągwie dość okryte i prawie wszyscy z strzelbą, dzidami, munderowni, insi zaś po petiorsku[6]. Miasto draganów był ze dwa tysiące ludzi z muszkietami, z bębnami dragańskimi i manierą dragańską. Przed Hospodarem szło pięćset petiorców po armaucku; za nimi dwieście w pancerzach z dzidami, wszyscy w kontuszach musułbasowych czerwonych pod rękę. Było i dwie chorągwie Tatarów Lipków, była siła Polaków. Prowadzono przed nim pięć koni po turecku pod kałkanami, sam siedział na koniu dropiatym pięknym; paików sześć około niego, w purpurowych żupanach z złocistymi pasami i [h]andżarami.
Na chorągwiach wszytkich krzyże, a na dwóch co przed samym Hetmanem Multańskim niesiono: na jednej św. Jerzy, na drugiej św. Michał malowany. Pod każdą chorągwią muzyka polska: kotły, surmy, trębacze, a za samym Hospodarem muzyka turecka.
Co ciekawe, w tym samym roku Jerzy Duca miał zastąpić Ruseta w Mołdawii, hospodarem wołoskim na jego miejsce został Serban Kantakuzen.



[1] Antonie Ruset (Rosetti), który zresztą w tymże 1678 roku utracił hospodarstwo.
[2] Czyli Mołdawian.
[3] Zmęczonych.
[4] Jak widać mieli słabość…
[5] Paziów.
[6] Petyhorsku. 

sobota, 16 stycznia 2016

Poczty kozaków petyhorców


Niekończąca się epopeja wyszukiwania okruchów informacji o petyhorcach. Wieki temu wspominałem o petyhorcach księcia Janusza Zasławskiego, którzy w liczbie 100 koni stanęli w obozie pod Oryninem w 1618 roku. Przeglądając dziś Organizację wojska polskiego.. autorstwa Bohdana Baranowskiego natknąłem się na ciekawą wzmiankę o tej jeździe. W dokumencie zatytułowanym Rejestr petyhorców kozaków na włości zasławskiej mieszkających[1]  można znaleźć informację, że chorągiew tych włościan liczyła 122 konie, a petyhorcy stawali w pocztach 2,3 a nawet 4 konnych. Owi kozacy petyhorcy już kiedyś występowali na blogu – w 1632 roku dwie chorągwie takich włościan wchodziły w skład wojsk prywatnych Tomasza Zamoyskiego przybyłych na elekcję do Warszawy. Zapewne i więcej magnatów mogło wystawić w swoich ziemiach takich petyhorców z sług swych ukraińskich, mam nadzieję, że kiedyś znów się uda natknąć na kolejne informacje.



[1] Z adnotacją: rkps Archiwum Sanguszków w Wojewódzkim Archiwum Państwowym w Krakowie. 

niedziela, 10 stycznia 2016

Rajtaria z małym skutkiem wojennym


Wybrany na króla w 1669 roku Michał Korybut Wiśniowiecki musiał – wzorem wcześniejszych władców – podpisać na sejmie koronacyjnym pacta conventa. Co ciekawe, „załapały” się do nich zarówno rajtaria jak i petyhorcy. Chodzi mianowicie o punkt 76, w którym król zapewniał szlachtę o narodowym charakterze wojska:
Cudzoziemską maniera ludzi nikomu etiam ex Senatus consulto zaciągać sine consensu Reipublicae nie pozwolemy a osobliwie raytaryi, które wiellkei szkody inferre zwykły, z małym skutkiem wojennym, woyska zaś oboyga narodów według zwyczaju dawnego iako to usarzów z kopiami, Petyhorców z drzewcami[1], harkabuzerów[2], Kozackie chorągwie narodow tychże[3], piechoty Węgierskiey, część także piechot cudzoziemską manierą ćwiczonych podług ordynacyi Seymowey od Rzeczyposp. Trzymać będziemy, którym szlachtę z narodow et annexis Provincijs za Oberszterów[4]dawać będziemy: dla czego to waruiemy Stanom Rzeczyposp. y obiecujemy iż ludziom cudzoziemskim listow przypowiednich wydawać nie każemy.
Jak widać nie lubiła szlachta rajtarii, oj nie lubiła. Interesujące jak wysoko znaleźli się na liście wojsk narodowych petyhorcy, których przecież nie było tak dużo w obydwu armiach. Pozytywnym – jak dla mnie – zaskoczeniem jest obecność arkabuzerów, chociaż wiemy że pod tą nazwą do komputu przemycano jednak w tym czasie rajtarię.



[1] Zapewne rohatyny.
[2] Arkabuzeria.
[3] Wydaje mi się że chodzi tu o jazdę kozacką (zarówno w Koronie jak i na Litwie), a nie Kozaków.
[4] Pułkowników. 

piątek, 17 lipca 2015

Z berdyszem, halabardą i na podjezdku


Popisy XVII-wiecznego pospolitego ruszenia to zawsze niezwykle interesujące źródła, przynoszące mnóstwo interesujących szczególików. Dzisiaj wreszcie odebrałem Rejestry popisowe pospolitego ruszenia szlachty Wielkiego Księstwa Litewskiego z 1621 roku, pięknie opracowane przez Andrzeja Rachubę, przeto chciałbym wrzucić tu kilka perełek z tychże popisów.
Gros szlachty stawało oczywiście po kozacku – generalnie jeżeli mamy wzmiankę, że ktoś wystawił konia (bez wyszczególnienia formacji) oznacza to kozaka właśnie. Co ciekawe, sporo z owej jazdy kozackiej stanęło do popisów na podjezdkach[1], z których część opisano jako błahe. Ba, w jednym przypadku nawet i sam jeździec został opisany jako błahy… Przy części z owych kozaków można znaleźć wzmiankę, że byli uzbrojeni w oszczepy, kilku ma berdysze,  jeden czy dwóch ma póhaki, u większości niestety brak informacji o uzbrojeniu. Nieliczny uczestnicy popisów są zaś opisani jako bez oręża (sic!). Są też przynamniej dwa przypadki opisane jako w pancerzu po kozacku, co raczej wskazuje na to, że taki ekwipunek był wyjątkiem od reguły. Moim absolutnym faworytem jest jednak pan Jan Mikołajewicz z uczestnikami, wystawiający kozaka na podjezdku z alabartem, czyli halabardą.
Pan Ławryn Stanisławowicz z powiatu widuklewskiego stanął w pancerzu, po petihorsku – to prawdziwa gratka źródłowa! Znalazło się też kilku innych szlachciców stając po petihorsku, acz tu brak wzmianki i pancerzu.
Jest także kilku szlachciców którzy stanęli po rajtarsku, przy czym niektórzy z nich wymienieni są  jako po rajtarsku, bez zbroi, co po raz kolejny potwierdza tezę, że w tym okresie rajtarię w Rzplitej utożsamiano z jazdą wyposażoną w uzbrojenie ochronne.
Pan Jan Józefowicz, z powiatu dyrwiańskiego, miał najwyraźniej problemy finansowe, niemniej jednak i on stanął do popisu: prze[z] ubóstwo pieszo się stawiłł obawiając się prawa.
Oczywiście nie mogło zabraknąć i husarii, wystawianej przez majętniejszą szlachtę. I tu można znaleźć ciekawostkę. Pan Jan Kołontaj, podstoli wyłkowyski, nie mógł stanąć do popisu, wybierał się bowiem do Wołoch gdzie jego syn wpadł do niewoli. Wystawił więc pachołka, szlachcica s koniem po husarsku. Co ciekawe, niektórzy szlachcice wystawiali, oprócz przypisanej im liczby koni, dodatkowych żołnierzy z miłości ku Ojczyźnie. Przykładowo Kryszpin Kirszensztej, ciwun pojurski, wystawił poczet 20 koni husarskich, gdzie 8 koni s powinności, a 12 z miłości ku Ojczyźnie.
Możemy też znaleźć nieliczną piechotę-  Eliasz Iłgowski, ciwun twerski, miał stawić piechoty dobrej pachołków 6 z muszkietami.



[1] Czy raczej, jak to zapisywano, podjestkach. 

niedziela, 8 czerwca 2014

Grzecznie i dobrze ubrani hajducy, kozacy po petyhorsku...

Dziś wpis z odnośnikiem, bo też źródło niezwykle obszerne i nie mam go czasu przepisywać. W zbiorach WBC w Poznaniu znaleźć możemy - na łamach wydawnictwa Biblioteki Naukowego Zakładu im. Ossolińskich z 1847 roku - bardzo ciekawy Dyarjusz wszystkich rzeczy przez wesele Króla Jego Miłości...  Wesele w tytule to zaślubiny Zygmunta III z Konstancją Habsburżanką w 1605 roku. Od strony 469 (17/113 online) możemy tam odnaleźć niezwykle interesujące opisy oddziałów prywatnych, biorących udział w ceremoniach ślubnych. Kilka co ciekawszych zapisków:
- milicja miejska krakowska po niemiecku w błękitni ubrana
- chorągwie hajduków prywatnych, dobrze i grzecznie ubranych, chłopa dobrego
- kozackie poczty p. Czachowskiego stające po petyhorsku z chorągiewkami na dardach [sic!] grzecznie osadzonych
- mnóstwo wspaniale wyekwipowanej husarii w lampartach
Bardzo interesujące są także motywy tureckie, występujące wśród wielu oddziałów.
Polecam lekturę, bo też bardzo wciągające i aż się w głowie kręci od tego przepychu. A niemal w tym samym czasie w Inflantach wojsko Chodkiewicza, słynni zwycięzcy spod Kircholmu, z powodu niezapłacone żołdu zawiązali konfederację i opuścili teatr działań. Ech...

wtorek, 28 sierpnia 2012

I znów petyhorcy

Petyhorcy od czasu do czasu przemykają komunikiem przez blog, najczęściej w postaci drobnych znalezisk źródłowych. Tak też będzie i w przypadku tego wpisu, dotyczącego udziału tej jazdy w walkach pod Oryninem w 1618 roku. W Kompucie wojska kwarcianego AD 1618 septembra obok Orynina  wśród spisu wojsk prywatnych znajdujemy X[iecią] Janusza Zasławskiego z Ostroga petyhorców [koni] 100. Wydaje się jednak, że wśród wojsk przyprowadzonych przez koronnych magnatów mogło znajdować się więcej petyhorców. W opisie starć podanym w Żywocie Tomasza Zamoyskiego znajdujemy bowiem wzmiankę o tego typu jeździe w składzie oddziałów Zamoyskiego. Kiedy 400 kozaków pańskich stanowiących pierwszą linię pułku pana Tomasza starło się z nieprzyjacielem, magnat przyszedł im na odsiecz, skoczywszy z chorągwiami swemi, tak usarskimi jak petyhorskiemi nieprzyjaciela w zad odpłoszył i swoim kozakom dał się pokrzepić. Wydaje się więc, że Komput wojska… nie uwzględnia wszystkich wojsk prywatnych, a petyhorców musiało być więcej niż tylko w jednej 100-konnej chorągwi Zasławskiego.

niedziela, 5 sierpnia 2012

Lisowczycy-petyhorcy?

[Ilustracja autorstwa Dario Wielca, użyta za zgodą autora (wielkie dzięki Dario, trochę mi zajęło znalezienie idealnego wpisu…) – co prawda oryginalnie to pancerny, jednak wydaje się idealny do ukazania lepiej wyposażonego lisowczyka, być może z jednej z chorągwi pułkownika? ]

Uzbrojenie lisowczyków zwykło się opisywać jako szablę, pistolety, łuki i rusznice. Taki zestaw wydawałby się idealny dla lekkiej jazdy, brakuje tu jednak jakiegoś ‘pazura’ w typie broni drzewcowej, przydatnej do złamania przeciwnika w walnym starciu. Istnieją jednak przesłanki do stwierdzenia,  że przynajmniej część lisowczyków, służących pod samym Aleksandrem Józefem Lisowskim w okresie 1615-1616, mogła być uzbrojona w rohatyny. Andrzej Grzegorz Przepiórka w bardzo ciekawym artykule Od wolontariuszy do żołnierzy zaciężnych wspomina o relacji dezertera z pułku Lisowskiego, który w październiku 1615 roku miał zeznać o czterech rotach kopijników pod komendą słynnego zagończyka. Co prawda kopijnik kojarzy się raczej z husarzem, jednak sam pułkownik w swojej Relacji (…) z przebiegu wyprawy w głąb Moskwy [list do kanclerza litewskiego Lwa Sapiehy) wspomina o tym, że jego żołnierze w obliczu spodziewanego starcia z wojskami moskiewskimi przygotowywali sobie broń drzewcową. (…) Kto grotku nie miał, oszczepy wtykali, drudzy z kowalami nawet robili. Jakoś nie wydaje mi się, by szykowali kopie, za to opis jak żywo pasuje do wyrabiania rohatyn.

piątek, 16 grudnia 2011

Petyhorcy - drobne uzupełnienie (ale zawsze coś)

Bardzo krótkie uzupełnienie do jednego z najciekawszych dla mnie tematów XVII-wiecznej wojskowości polsko-litewskiej czyli formacji petyhorców. Nieco już poświęciłem jej miejsca na blogu:
tym razem chciałem nawiązać do pierwszego wpisu z tej serii:
Wspominałem tam o występowaniu petyhorców w czasie rokoszu Zebrzydowskiego, gdzie znajdujemy ich zarówno w siłach królewskich jak i pośród rokoszan. Okazuje się, że jeszcze jeden z magnatów polskich w tym okresie miał wśród swoich wojsk prywatnych interesujące nas oddziały. W spisie zatytułowanym Poczty niektórych panów pod Lublinem w 1606 roku, od niedawna dostępnym na niezwykle godnej polecenia stronie Repozytorium Cyfrowe Poloników
znajdujemy oto wśród prywatnych wojsk Janusza Ostrogskiego, kasztelana krakowskiego, wzmiankę o dwóch chorągwiach pietyhorców – jedna miała liczyć 150, a druga 100 koni. Ot drobna ciekawostka, ale cieszy…

wtorek, 1 listopada 2011

Chorągiew w której kniaź niejeden

Kolejny krótki przyczynek do historii petyhorców i jazdy tatarskiej w naszych armiach, znaleziony w pierwszym tomie Rocznika Tatarskiego z 1932 roku(dzięki za namiar Dario!). Jest to pochodzący z 14 lipca 1575 roku dokument dotyczący  rotmistrza kniazia Temruka Onychowicza Szymkowicza Petyhorskiego, potwierdzający otrzymanie 4000 złotych żołdu na jego 100-konną chorągiew. Co ciekawe, oddział składa się z 50 towarzyszy i 50 pocztowych. Towarzysze otrzymali po 40 złotych, pocztowi po 20 złotych. Chorągiew nie ma porucznika, a tylko namiestnika, którym mianowany był kniaź Abdruchman Wojnicz, to zresztą on podpisał ów dokument. Sam rotmistrz nie jest wymieniony w składzie oddziału. 15 spośród towarzyszy (a także 15 pocztowych) to Tatarzy, z tego 7 tytułowanych jest kniaziami. Ot ciekawostka, pokazująca jak zróżnicowane etnicznie mogły być ‘tatarskie’ oddziały w armii koronnej. 

niedziela, 30 października 2011

Te nasze rohatynki

W 1627 roku na sejmie jesiennym Jan Łowicki, starosta brzeski, wygłosił mowę na temat problemów systemu skarbowego, bezpośrednio wpływających na sytuację wojska koronnego. Apelując do zgromadzenia sejmowego miał powiedzieć:
O zamkach żadnej pieczy nie mamy, o amunicjach, o piechocie, aliud genus militiae [innego rodzaju wojska] nie chcemy. Te nasze rohatynki jedno się w jednym kącie od Wołoch, od Tatar przygodzą, a z ognistym ludem circum circa [dookoła] od Węgier aż do Moskwy sąsiedztwo.
Bardzo ciekawe jest użycie tu określenia rohatynki, odnosząc się najwyraźniej do uzbrojenia części jazdy kwarcianej walczącej z Tatarami. Potwierdza to co napisał Starowolski w 1628 roku o występowaniu lekkiej jazdy uzbrojonej w rohatyny właśnie. Zastanawia mnie jednak, że nie spotkałem się z żadną pisemną relacją o tak uzbrojonych żołnierzach w czasie wojny o ujście Wisły. Czyżby więc jazda zbrojna w rohatyny pozostała na Podolu (regimentach Chmielecki miał tam kilka chorągwi kozackich na czele których dzielnie bił Tatarów), gdyż upatrywano w niej formacji skuteczniejszej do zwalczania ordyńców? Ot, taka tam luźna idea, co Wy na to? 

niedziela, 12 czerwca 2011

Usarzów i petyhorców po koni 400

W 1634 roku w obliczu zagrożenia tureckiego niektóre spośród ziem koronnych uchwaliły wystawienie wojsk powiatowych, które miano wysłać pod komendę hetmana Koniecpolskiego. Przyjrzyjmy się więc jak wyglądać  miał kontyngent wystawiony przez województwo krakowskie – zaplanowano tam wystawienie 5 chorągwi, łącznie liczących 800 koni.
Usarzów koni kopijnika czterysta podzielonych było na dwie chorągwie po 200 koni każda. Rotmistrzami husarii zostali Franciszek z Zebrzydowic Zebrzydowski i Samuel z Czarnocina Czarnocki. Druga połowa wojsk krakowskich to 400 petyhorców, podzielonych na trzy chorągwie.  Imć P. Stanisław Bełchacki koni 200, Imć P. Zygmunt Dębiński koni sto, Imć P. Stanisław Trepka koni sto.
Zaciągi te miały nayprościey y nayprędzey iść do obozu wojsk koronnych i odbyć popis przed hetmanem koronnym.  Oddziały zaciągnięto na dwie ćwierci, z żołdem 40 złotych/ćwierć dla husarzy i 30 złotych/ćwierć dla petyhorców. Rotmistrzowie husarii mieli otrzymać po 8000 złotych kontentacyi, a dowodzący petyhorcami 2000 (Dębiński i Trepka) i 4000 (Bełchacki). 

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Petyhorcy - kolejne uzupełnienie

Kolejne uzupełnienie (ech, urok znajdowania źródeł) informacji o petyhorcach w czasie Wielkiej Smuty.

I. Chorągwie petyhorskie wchodzące w skład armii królewskiej oblegającej od 1609 roku Smoleńsk. Ciekawe informacja o uzbrojeniu – podkreślenie że rota petyhorska ma rohatyny – jedna nawet w połowie uzbrojona w kopie husarskie:
 - Jego mości pana Sapieha Lwa, kanclerza W.X Litewsk. petyhorców 100
- Jego mości pana Strusia, starosty chmielnickiego petyhorców 100
- [być może rota petyhorska, albo przynajmniej uzbrojona w broń drzewcową] rota pana Chwaliboga – kozaków 100 z rohatynami
- pana Zahorowskiego petyhorców z rohatynami 100
- pana Kossowskiego petyhorców 100 – połowa z drzewki, połowa z rohatynami
- pana Góreckiego petyhorców z rohatynami 100

 II. Chorągwie petyhorskie wymienione w Rejestrze pułkowników y rotmistrzów cara Dymitra. W spisie tym figurują jako osobne chorągwie husarii i (nieliczne) kozaków, niemniej jednak zdumiewa tak duża ilość petyhorców:
- pana Młockiego - 150
- pana Wrzeszcza - 100
- pana Kozcia -  100
- pana Kaliny – 100
- pana Budzanowskiego – 200
- pana Troianowskiego – 150
- pana Tyszkiewicza – 180
- pana Kalinowskiego – 180
- Mihała – 80
- pana Adama Różyńskiego – 100
- pana Rudnickiego – 100
- pana Tupelskiego – 200
- pana Kazimierskiego – 150
- pana Macedonskiego - 100
- pana Garlińskiego – 100
- pana Powelma – 100
- pana Ossanowskiego – 100
- pana Woyciechowskiego – 100
- pana Kołowskiego – 100
- pana Wielogłowskiego – 150
- pana Pawła Siemichowskiego – 100
- pana Czaplińskiego – 100
- pana Zachulinskiego kozaków petyhorców – 200
- pana Chruślinskiego – 200
- pana Drzewieckiego – 150
- pana Dębińskiego – 150

środa, 20 października 2010

Petyhorcy - uzupełnienie

W poście o petyhorcach który napisałem w maju:
wspomniałem o udziale tej formacji w kampaniach Wielkiej Smuty. Fragment ten brzmiał:
Bardzo duży (na tle innych formacji kawalerii) jest udział petyhorców w armii Dymitra II Samozwańca. Józef Budziło opisując marsz wojsk pod Moskwę podał liczbę aż 7800 petyhorców – gdy tymczasem husarii i jazdy kozackiej było wszystkiego 2600 koni. Podobnie zaskakująco wysoka liczba chorągwi petyhorskich (19 chorągwi - 2150 koni - niestety brak nazwisk rotmistrzów) pojawia się nagle w armii królewicza Władysława w czerwcu 1618 roku. Co ciekawe, żadnej tego typu chorągwi nie ma w oddziałach koronnych i litewskich jesienią 1617 roku. Być może część z nich była sformowana z Moskali i wszelkiej maści Kozaków którzy przeszli na stronę Władysława? Nazwa 'petyhorskie' odróżniałaby je tu od regularnej koronnej i litewskiej jazdy kozackiej.
Jako że ostatnio, siedząc nieco nad materiałami do jakże interesującej bitwy pod Twerem, znalazłem nieco więcej śladów, pora więc uzupełnić majowy wpis.
Budziło wspomina, że w marcu 1610 roku, gdy polscy najemnicy Samozwańca maszerowali z obozu spod Moskwy, kilka chorągwi petyhorskich oderwało się od głównej armii, co skończyło się dla nich dotkliwą porażką i utratą całego taboru. Pan Chruśliński z panem Jankowskim, z niektórymi petihorskimi rotami, oderwawszy się, poszli w stronę carską pod Kaługę i w miasteczku w Pródkach leżeli, których gromiono naprzód u Rużyc, potem pod Możajskiem, gdy go mieli i wszystkie wozy z rynsztunkami i ze wszystką majętnością Moskwa im odgromiła.
Wspomniana powyżej liczba 7800 petyhorców pochodziła z lipca 1610 roku, z armii Samozwańca idącej na Moskwę. Trzy z czterech pułków jazdy miały po 600 petyhorców (oprócz husarii i kozaków), pułk hetmański miał jakoby 6000 – zastanawiam się jednak, czy nie jest to pomyłka kopisty, który dodał jedno 0. Jeżeli to faktycznie błąd, to należałoby zredukować liczbę z 7800 do o wiele bardziej wiarygodnej liczby 2400 petyhorców.
W poście zamieszczonym wczoraj pisałem już o petyhorcach ze zgrupowania Jana Piotra Sapiehy, nie będę więc ich tutaj powtarzał – widzimy jednak że stanowili znaczną cześć jego kawalerii:
W diariuszu Sapiehy spotykamy się kilkakrotnie z opisami akcji z udziałem petyhorców – bardzo często ich roty ‘chodziły’ w ramach podjazdów. Widzimy ich także w większych starciach, chociaż nie zawsze walczyli z powodzeniem. 2 października 1608 roku pod Rachmancewem roty pietyhorskie, które stały na posiłek kozakom, poczęły ustępować, nie potkawszy się także. Jednak dwie kolejne roty petyhorców wraz dwoma chorągwiami husarii samego Sapiehy, potykały śmiele z nieprzyjacielem, zmuszając siły moskiewskie do odwrotu.
18 lutego 1609 roku dwie roty petyhorskie z pułku Sapiehy – rotmistrzów Dziewiałtowskiego i Mirskiego – zostały wysłane na posiłek i obronienie Susdela. Z kolei w końcu marca 1000 kozaków i petyhorców z wojsk Sapiehy odparło wojska moskiewskie pod Kołymą.  Na początku kwietnia kilka chorągwi pietyhorców sapieżyńskich wysłano dla wsparcia pułku Lisowskiego. 28 lipca, po porażce sił Zborowskiego pod Twerem, Sapieha wysłał ze swojego zgrupowania pięć chorągwie usarskich, cztery pietyhorskich, dwie kozackich by niepokoiły połączone siły Skopina i de la Gardie oblegające zamek twerski. Znajdujemy też informacje o pojedynczych chorągwiach petyhorskich, wysyłanych na podjazdy  - tak w 1609 jak i 1610 roku.
W słynnej bitwie pod Kłuszynem w  1610 roku miała walczyć jedna chorągiew petyhorska, licząca 100 koni (etatu oczywiście) pod rotmistrzem Stanisławem Chwalibogiem.