Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oliwa 1627. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oliwa 1627. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 września 2021

Zaproszenie na konferencję “Twierdza Wisłoujście”

 



16 i 17 września 2021 roku Muzeum Gdańska organizuje konferencję „Twierdza Wisłoujście – Baza królewskiej floty wojennej w XVII wieku”. 20 prelegentów przedstawi wiele ciekawych wykładów dotyczących między innymi bitew pod Oliwą i pod Latarnią. Planowany jest także streaming konferencji. Dzięki zaproszeniu ze strony Muzeum także wezmę udział w tym wydarzeniu. Mój wykład online (video już wysłane…) planowany jest na 11:10-11:30 w piątek 17 września, a dotyczyć będzie udziału i organizacji oddziałów cudzoziemskich w obronie polskiego wybrzeża w latach 1626-1629. Zobaczymy jak mi wyjdzie z debiutem na polskiej konferencji naukowej... 





sobota, 14 września 2019

Kadrinazi radzi i odradza - cz. XXIV



Mimo czasowego zawieszenia prac na blogu wspomniałem, że od czasu do czasu pojawi się tu jednak jakaś recenzja. Okazja jak trzeba, bo w końcu wpadła mi w ręce nowa, bo pochodząca z tego roku, praca Mariana Huflejta Bitwa pod Oliwą 1627, fakty i mity. Wojna o ujście Wisły 1626-1629 to zdecydowanie mój ulubiony konflikt XVII-wieczny, nic więc dziwnego że byłem bardzo zainteresowany zapoznaniem się z tą pracą. Oczywiście spec od marynistyki ze mnie żaden, ale po zapoznaniu się z bardzo pozytywną recenzją autorstwa niekwestionowanego autorytetu – p. Krzysztofa Gerlacha – wiedziałem że praca p. Huflejta musi trafić do mojej biblioteki.
Jak to zwykle w przypadku recenzji blogowych, pokrótce omówimy strukturę pracy a potem przejdziemy do dodatkowych komentarzy. 

Książka podzielona jest na cztery rozdziały i jeden aneks. W rozdziale pierwszym zapoznamy się z przebiegiem tytułowego starcia, gdzie narracja autora pracy przeplata się z rozlicznymi cytatami z zeznań uczestników bitwy – to przetłumaczone z języka niemieckiego fragmenty przesłuchań marynarzy floty królewskiej z Diariusza Królewskiej Komisji Okrętowej. Każda kolejna faza starcia jest obficie okraszona diagramami ukazującymi manewry i pozycje walczących okrętów. Rozdział drugi to dziesięć pytań (oczywiście z odpowiedziami) dotyczącymi różnych aspektów starcia – od broni używanej przez szwedzkiego admirała, przez bardzo ważny wątek ”polskości” floty  Zygmunta III po problemy w przyjętych w historiografii polskich nazwach okrętów czy nazwisk oficerów.W rozdziale trzecim zapoznamy się z nietypowym wątkiem, czyli aresztem pokładowym w galionie okrętowym,  a także bardzo ciekawego propagandowego wydźwięku dwóch rzeźb przedstawiających Polaków na słynnym okręcie Vasa. Czwarty, bardzo obszerny rozdział dotyczy zagadnienia bander króla Zygmunta III, mitów i błędów z tym związanych. Aneks to lista urzędników i członków załóg floty królewskiej, oparta o Diariusz.

Ogromny plus książki to użycie dużych fragmentów przetłumaczonego Diariusza. Dzięki temu czytelnik znajdzie tu wiele nowych, do tej pory nieznanych czy słabo opisanych aspektów bitwy – jak nowy poziom niekompetencji kapitana Murraya. Pozwala to na wręcz drobiazgową analizę starcia, mamy okazję prześledzić rozwój wypadku i to w perspektywie samych uczestników. W pracy tej znajdziemy wiele polemik z dotychczas przyjętymi ustaleniami dotyczącymi zarówno tytułowej bitwy jak i floty królewskiej. Osobiście bardzo zainteresował mnie fragment dotyczący narodowościowego składu floty i sposób w jaki  autor analizuje cytaty do tej pory używane w historiografii na dowód ‘polskiego’ pochodzenia wielu marynarzy. Wiele miejsca poświęcono kwestii tłumaczenia niemieckich nazw okrętów na język polski , przy okazji autor wsparł swoje rozważania sporą dawką ikonografii. Miłośnicy weksylologii będą z kolei bardzo zadowoleni z rozważań na tematy bander polskich, gdzie po raz kolejny autor polemizuje z wieloma utartymi do tej pory ustaleniami.  

Kilka drobnych uwag, które rzuciły mi się w oczy w czasie lektury, oczywiście jako szczur lądowy zwróciłem uwagę na aspekty najlepiej mi znane. Autor nazywa (zarówno w tekście jak i bibliografii) uczestnika niderlandzkiego poselstwa Abrahamem Bootem, podczas gdy wszystkie prace tego podróżnika podpisane są Booth. Brakuje mi odniesień do Diariusza albo summy spraw… gdzie znajdujemy przecież interesującą (acz nieco mylącą) notkę dotycząca bitwy pod Oliwą. Jest mi niezwykle miło, że autor powołuje się w kilku miejscach na mój blog, nie sądzę jednak by informacje dotyczące uzbrojenia rot piechoty cudzoziemskiej w Inflantach w 1601 roku można użyć jako dowód na podobne wyposażenie oddziałów  w Prusach w 1627 roku. Zaczynam tez mieć poważne wątpliwości, czy moja hipoteza dotycząca polskich muszkieterów i pikinierów broniących Iławy w 1628 roku jest właściwa -  w świetle moich najnowszych ustaleń (o których jeszcze nie wspominałem na blogu – nie omieszkam jednak zamieścić wkrótce sprostowania) garnizon należał do wojsk brandenburskich/pruskich, a kapitan Jakub Morszen to brandenburski Jacob Morss z regimentu Hilebrada von Krachta. Z tego miejsca muszę więc przeprosić zarówno p. Huflejta jak i wszystkich zainteresowanych za wprowadzenie w błąd. Cóż, rzeczą badacza jest mylić się, ale i naprawiać własne błędy. Można też dyskutować, że to ‘głównie etniczni Niemcy’ wchodzili w skład zaciężnej piechoty służącej na okrętach: rota Astona była szkocko—angielska, sam Aston był Anglikiem, Murray Szkotem, du Plessis Francuzem a Appelman Holendrem. Nie znamy niestety struktury narodowościowej ich oddziałów. Przy informacji o piechocie walczącej pod Oliwą brakuje też zaskakująco wzmianki o oddziałach Ernesta Fittinghofa i Balthasara Rotsteina – trochę dziwi to przeoczenie. Z kolei rzecz która rzuciła mi się w oczy w czasie lektury i która bardzo szybko stała się dość męcząca – każdy okręt królewski jest w tekście opisany każdorazowo pod oryginalną niemiecką nazwą, wraz z najczęściej przyjętą polską nazwą w nawiasie.  Sądzę że wystarczyło zastosować taki zapis tylko na początku, przy wymienieniu wszystkich okrętów, a potem stosować już tylko i wyłącznie nazwy niemieckie. Są to jednak naprawdę mało istotne szczegóły, które nie rzutują na odbiór książki.

Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać]  to zdecydowanie trzeba mieć. Tryumf królewskiej floty pod Oliwą jest ukazany tu w nowym świetle, autorowi udało się zwalczyć wiele mitów związanych tak ze starciem jak i flotą Zygmunta III. Książka naprawdę przydatna i wręcz niezbędna dla zainteresowanych konfliktami polsko-szwedzkimi. Bardzo się cieszę że tak dobrze opracowana pozycja trafiła na rynek wydawniczy, mam nadzieję że zdobędzie ona uznanie w gronie zainteresowanych epoką.


sobota, 26 marca 2016

Pechowa freikompania kapitana Johana - uzupełnienie


Dziś wpis króciutenki, ale warto się pochwalić, jak taki ‘kanapowy historyk’ jak ja ma czasami nosa. Dwa lata temu wrzuciłem wpis o freikompanii Johana Storcha/Storka, walczącej w okresie 1626-27 w składzie armii koronnej w Prusach. Zastanawiałem się tam, jakie były dalsze losy tego oddziału, po tym jako jego kapitan poległ pod Oliwą. Zaryzykowałem tezę, że dowództwo objął kapitan Tysenhaus, gdyż freikompania pod jego komendą wchodziła potem w skład garnizonu Pucka. Okazuje się, że miałem w 100 % rację (werble i trąby, please!). Dzięki ogromnej uprzejmości dra Przemysława Gawrona (w pas się kłaniam czapką służbową z czaplim piórkiem!) wszedłem w posiadanie nowych (dla mnie oczywiście) źródeł dotyczących składu i liczebności regimentu Gustava Sparre. Jedną z kompanii dowodzi tam nie kto inny a Dittloff Tyzenhaus, który objął dowodzenie tym oddziałem po śmierci Johanna Storka. Od października 1627 roku do maja 1628 roku kompania miała etatową liczebność 130 żołnierzy. W informacji dotyczącej komputu koronnego w 1629 roku wiemy, że Tyzenhauz jeszcze latem tegoż roku wciąż dowodził tym oddziałem, acz kompania miała wtedy 205 żołnierzy etatu. 

poniedziałek, 31 marca 2014

Pechowa freikompania kapitana Johana


Straszny mi ten częstochowski rym wyszedł w tytule, aż zęby bolą, ale niech już zostanie...
Dziś słów kilka o freikompanii piechoty cudzoziemskiej, dowodzonej przez kapitana Johana  Storcha zu Barcksdorff (Jana Storka), służącej w okresie 1626-1627 w ramach armii koronnej walczącej przeciw Szwedom w Prusach. Od długiego już czasu zbieram sobie informację o takich jednostkach, mam nadzieję, że - jeżeli kiedyś czas i zdrowie pozwolą - to uda mi się zebrać to w większą całość i przybliżyć nieco Czytelnikom działania BPP w czasie wojny o ujście Wisły. Oddział Storcha - o etatowej sile 118, a potem 174 porcji - brał udział w dwóch większych operacjach wojny: oblężeniu Pucka i bitwie pod Oliwą. Służba kompanii rozpoczęła się w listopadzie 1626 roku, zakończyła się w grudniu 1627 roku.
Skąd 'pechowa' w tytule? Po pierwsze chociażby dlatego, że oddział ten jest z reguły zupełnie pomijany przez polskich historyków, nie wspomniał o nim zarówno Jerzy Teodorczyk jak i Jan Wimmer, opisując armię koronną w początku 1627 roku. Paradoksem jest, że u tego pierwszego (w artykule o bitwie pod Hammerstein) oddział 'magicznie' pojawia się w składzie wojsk oblegających Puck, wyciągnięty niczym z kapelusza. Przynajmniej opracowania dotyczące bitwy pod Oliwą wspominają Storcha i jego kompanię - nic tu jednak dziwnego, wszak dowodził on całością piechoty polskiej w tej bitwie i zginął w toku boju.
Pechowa była także i służba tego oddziału. W czasie oblężenia Pucka, podczas jednego ze szturmów, freikompania miała stracić swój sztandar, zdobyty przez kontratakujących Szwedów. Zapewne oddział odzyskał flagę po kapitulacji Pucka, niemniej jednak skaza na honorze została. Piechurzy Storcha pozostali potem - obok kilku innych kompanii cudzoziemskich - jako część sił osłaniających wybrzeże, nie przyszło im więc stanąć przeciw Szwedom pod Czarnem (Hammerstein). Kiedy w końcu freikompania wzięła udział w kolejnym starciu - bitwie pod Oliwą - wciąż towarzyszył jej pech. 100 knechtów walczyło na pokładzie 'Sankt Georga' (Świętego Jerzego), a kapitan Storch zginął w czasie zwycięskiego starcia. Nie udało mi się niestety ustalić, kto przejął po nim dowodzenie. Być może był to kapitan Tysenhaus, którego kompania dosyć nieoczekiwanie pojawia się w 1627 roku w składzie wojsk obsadzających Puck. Na przełomie 1627 i 1628 roku wszystkie poza jedną freikompanie cudzoziemskie zostały włączone w skład regimentów piechoty cudzoziemskiej, zapewne więc i dawna kompania Storcha podzieliła ich los.

czwartek, 4 listopada 2010

Semper Fi pod Oliwą - uzupełnienie

W tekście o udziale koronnej piechoty cudzoziemskiej w bitwie pod Oliwą:
zastanawiałem się nad  kwestią przynależności rot Storcha i Murraya. Wcześniej sądziłem, że być może  były one częścią innych, większych rot - wszak w pracy prof. Wimmera nie są wymienione jako odrębne jednostki. Mam jednak teraz dostęp do komputów koronnych z 1626 i 1627 roku i oddziały te figurują tam jako odrębne oddziały (dziwne jest to, że prof. Wimmer miał dostęp do tychże komputów, a to zignorował, wszak oddziały te na pewno istniały). Pozwala to chyba rozwikłać zagadkę ‘przynależności’ tych dwóch rot- były to oddziały samodzielne, nie wchodziły w skład rot Astona czy Appelmana.
I tak:
Jan Stork (pisownia oryginału) ma wypłatę za służbę od 5 listopada 1626 roku do września 1627 roku, acz bez wymienionej liczby żołnierzy (inny komput wymienia jednak liczbę 174 żołnierzy ‘starego zaciągu’ – dla odróżnienia od nowych zaciągów piechoty w 1627 roku). Za okres wrzesień - grudzień 1627 roku z kolei jego rota ma wykazany stan 110 żołnierzy, a tylu miała liczyć pod Oliwą.
Z kolei rota Jakuba Murraya to 200 żołnierzy 'starego zaciągu', okres służby to styczeń - grudzień 1627 roku. Pod Oliwą miało walczyć 120 żołnierzy tej jednostki.
Tyle tytułem uzupełnienia, jednak wydawało mi się to niezwykle interesujące, stąd notka.

niedziela, 23 maja 2010

Semper Fi pod Oliwą


Dzięki uprzejmości Maxgalla (pozdrawiam serdecznie!) garść informacji o koronnych ‘marines’ czyli piechocie cudzoziemskiej walczącej w bitwie morskiej pod Oliwą (czy też ‘bitwie na redzie gdańskiej’ jak owo starcie nazywają Szwedzi - Slaget på Danzigs redd), stoczonej 18 (28) listopada 1627 roku.
Na pokładzie 10 polskich okrętów zaokrętowano następujące ilości piechoty:
Wodnik 80
Król Dawid 100
Arka Noego 70
Biały Lew 80
Płomień – 80
Razem daję nam to niezwykle wysoką liczbę 770 piechurów. Nieprzypadkowo napisałem ‘niezwykle wysoką’ – po pierwsze okręty zabrały do spodziewanej bitwy większe niż zazwyczaj kontyngenty żołnierskie, po drugie etatowy stan piechoty cudzoziemskiej w armii koronnej to w tym czasie 4942 porcje. Przy o wiele niższych stanach rzeczywistych liczba 770 żołnierzy wysłanych do operacji na okrętach stanowiła poważny odsetek piechoty spod komendy hetmana Koniecpolskiego, z tymże były to jednostki od pewnego czasu służące już w obronie wybrzeża (czy to jako garnizon Pucka czy też stacjonując w okolicy Gdańska).
Dzięki Diarium Commissionis Regiae.... [kłaniam się Maxgallu!] możemy jednak zidentyfikować które jednostki walczyły pod Oliwą, mamy także dane o ich liczebności. Co do dwóch spośród owych jednostek mam jednak pewne problemy w znalezieniu dokładnych informacji.
W bitwie wzięły udział następujące oddziały:
- kompania kapitana Johanna Storcha zu Barcksdorff – 100 żołnierzy – Storch dowodził całością piechoty, zginął w toku bitwy
- rota (regiment) podpułkownika (w dokumentach jako Obersten Leutnant) Wilhelma Appelmana – 210 żołnierzy – jednostką w zastępstwie chorego Appelmana dowodził jego porucznik. Rota ta istniała od 1626 roku, brała udział w zdobyciu Pucka w 1627 roku.
- kompania kapitana Jacoba Murreya (Murraya) – 120 żołnierzy
- rota majora (w tekście nosi rangę Oberster Wachtmeistern) Ernesta Fittinghofa – 200 żołnierzy. Rota istniała od 1626 roku, walczyła pod Gniewiem w tymże roku, w 1627 roku widzimy ją w walkach pod Puckiem.
- kompania kapitana Thomasa du Pless (du Plessis/Duplesis) - 80 żołnierzy. Jednostka w służbie od 1626 roku, brała udział w zdobyciu Pucka w 1627 roku.
- kompania kapitana Balthasara Rotsteina – 60 żołnierzy. Jednostka w służbie od 1626 roku.
Pozostają więc dwie kompanie co do których ‘pochodzenia’ nie jestem pewien - Storcha i Murraya. Raczej nie były to oddziały gdańskie (mimo że Storcha jedno ze źródeł nazywa ‘gdańskim admirałem’) - fakt, że stacjonowały na garnizonie w Pucku pod komendą Lanckorońskiego raczej to wyklucza. Kompania Storcha jest wymieniona pod nazwiskiem kapitana w czasie oblężenia Pucka (acz nie ma tam osobnej kompanii Murraya). Wiemy że na garnizonie Pucka po jego zdobyciu zostały dwie lub trzy kompanie piechoty cudzoziemskiej (chociaż spotkałem się ze znacznie przesadzonym źródłem, informującym o 1000 piechurów na garnizonie!), w tym jedna z roty G. Denhoffa. Być może, że kompanie Storcha i Murraya pochodzą (odpowiednio) z rot Denhoffa i Astona (posługuję się tu 'kluczem narodowościowym' oficerów, więc jest to nader wątła teza) - jako że stacjonowały w Pucku oszczędzono im blamażu pod Kiezmarkiem, więc nie uległy zniszczeniu jak reszta rot. Jest jednak oczywiście możliwe, że były to samodzielne roty, których nie uwzględnił prof. Jan Wimmer w swoim zestawieniu dotyczącym armii koronnej w tym okresie.