Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbójcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbójcy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lutego 2021

Nie po wsiach jednak chodząc, ale po Beskidzie, lasach i szlakach

 



Bardzo ciekawy przyczynek źródłowy do historii harników, zwanych też smolakami, czyli specjalnej piechoty powoływanej do zwalczania górskich zbójników. To uchwała sądu kapturowego ziemi sanockiej z 14 listopada 1675 roku, według której miano zaciągnąć dwie niewielkie oddziały (po 20 ludzi każdy) jako zasłona od zbójców. Co ciekawe, smolacy mieli służyć dwa miesiące wiosną i trzy miesiące jesienią. Każdy oddział miał też wyznaczony rejon którym się miał ‘opiekować’.




poniedziałek, 26 grudnia 2016

Z rusznicami, z kijami, z oszczepami...


Brzuchy pełne po świątecznych obżarstwach? To spalmy trochę kalorii, uciekając przed bandą młynarzy…
W Roku Pańskim 1651 szlachcic Piotr Suchorzewski z wielkim żalem złożył do urzędu grodzkiego gnieźnieńskiego skargę na młynarzy ze wsi Myszków: Grzegorza młynarza gospodarza i jego pasierba Wojciecha. W dzień świętego Marcina (11 listopada) mieli oni bowiem z bandą napaść na pana Piotra i jego sługi, a obłupić ich straszliwie. W drodze do Pniew, szlachcic zatrzymał się na noc w gospodzie, a następnego dnia rano jeden z jego sług, wysłany by zakupić żywność, spotkał na rynku uciekiniera poddanego, który ukradł Suchorzewskiemu konie rolne po czym trafił na służbę do młynarza w Myszkowie. Pan Piotr zażądał od młynarza zapłaty za szkodę, który to młynarz przysłał mu przez sługę protestanta[1] złoty przez groszy sześć, mówiąc do czeladnika: Wszakli obaczę, jeżli mi zdrowi go stąd wywieziecie z miasta”.
A że młynarz Grzegorz człekiem był słownym, to szybko zebrał pokaźną rejzę i ruszył na p. Piotra. Oddajmy głos zapisowi protestacji:





[1] Składającego protestację w urzędzie, czyli p. Szuchorzewskiego. 

niedziela, 9 marca 2014

Ćwiartowana sałata...

Wpadła mi w oko krótka historyjka z Diariusza Samuela Maskiewicza – rzecz może nieco makabryczna, ale jakoś  Chreptiów się człowiekowi miło kojarzy..  A i przy niedzieli może ktoś będzie miał sałatę do obiadu, więc będzie w klimacie. Pan Samuel, służąc w Roku Pańskim 1606 w wojsku kwarciany, tak opisał zajście ze zbójnikami:
Tam w Chreptejowie od zbójców mieliśmy wielkie przenagabanie, że nie lza było i na przystawstwo [miejsce postoju i zaopatrzenia oddziału wojskowego] się wychylić czeladnikowi. Przeszpiegowawszy ich, jechaliśmy i pojmaliśmy samego herszta tych zbójców, Sałatę, którego odesłano do Baru do pana wojewody ruskiego Gurskiego[chodzi o Stanisława Golskiego/Gulskiego] , bo on był na hetmańskim miejscu. I tamże [był]ćwiartowany [Sałata], Potem się uskromiło [uspokoiło].
Swoją drogą to też interesujący przyczynek do służby wojsk kwarcianych. Nie tylko chroniły one przed napadami Tatarów, ale i zwalczały grupy zbójców, grasujących na pograniczu.