Wpadła mi w oko krótka historyjka z Diariusza Samuela Maskiewicza – rzecz może nieco makabryczna, ale
jakoś Chreptiów się człowiekowi miło
kojarzy.. A i przy niedzieli może ktoś
będzie miał sałatę do obiadu, więc będzie w klimacie. Pan Samuel, służąc w Roku
Pańskim 1606 w wojsku kwarciany, tak opisał zajście ze zbójnikami:
Tam w Chreptejowie od
zbójców mieliśmy wielkie przenagabanie, że nie lza było i na przystawstwo [miejsce
postoju i zaopatrzenia oddziału wojskowego] się
wychylić czeladnikowi. Przeszpiegowawszy ich, jechaliśmy i pojmaliśmy samego
herszta tych zbójców, Sałatę, którego odesłano do Baru do pana wojewody
ruskiego Gurskiego[chodzi o Stanisława Golskiego/Gulskiego] , bo on był na hetmańskim miejscu. I tamże
[był]ćwiartowany [Sałata], Potem się uskromiło [uspokoiło].
Swoją drogą to też interesujący przyczynek do służby wojsk
kwarcianych. Nie tylko chroniły one przed napadami Tatarów, ale i zwalczały grupy
zbójców, grasujących na pograniczu.