Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artyleria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artyleria. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 stycznia 2021

Diego o strzelaniu z armaty

 



Przeszukując ostatnio po razy kolejny bogate zasoby internetowe polona.pl wpadła mi w ręce znana i ciekawa praca, która chyba do tej pory nie zawitała jeszcze na blog. Chodzi o wydaną w 1643 roku w Lesznie polską wersją słynnego dzieła Diego Ufano, która miała u nas przydługi tytuł „Archelia albo artilleria to iest fundamentalna y doskonała infromacya o strzelbie y o rzeczach do niey należących z wywodną przytym nauką, która generałowi, albo przełożonemu nad strzelbą tak w obozie iako w oblężeniu fortec służy”. Ufano był hiszpańskim artylerzystą służącym w Armii Flandrii, pierwsze wydanie jego dzieła ukazało się w Brukseli w 1613 roku (istnieją jednak przesłanki, że była też wersja z 1612 roku). Dzieło spotkało się z dużym zainteresowaniem i szybko zostało przetłumaczone na język niemiecki i francuski. Polskiego tłumaczenia, z wersji niemieckiej, dokonał Jan Dekan.

Cały podręcznik możecie znaleźć tutaj, zamieszczam też kilka przykładowych rycin.





czwartek, 13 sierpnia 2020

Biadaż tej zarozumiałości, biada owej bezmyślności!



Nasz dobry blogowy znajomy, Silahdar Mehmed aga z Fyndykły, opowie dzisiaj o słabości artylerii tureckiej w czasie oblężenie Wiednia w 1683 roku. Kronikarz nie omieszka też wskazać na błędy Kary Mustafy:

Dziwne jest jednak, że pomimo takiego przepychu i świetności, pomimo znakomitego uzbrojenia wojsk, pomimo takich zapasów kuł, prochu i sprzętu oraz takich kosztów i wydatków wielki serdar nie sprowadził wielkich dział i moździerzy do [miotania] bomb. Właśnie rozpoczynając wyprawę na Niemcy i ważąc się w swym sercu na oblężenie zamku takiego jak zamek wiedeński, winien był on wyposażyć obóz wojsk monarszych w czterdzieści czy pięćdziesiąt bałjemezów z rodzaju tych, które strzelają kulami o wadze co najmniej od dziesięciu do trzydziestu okk, w piętnaście albo dwadzieścia armat kolubryn, w takąż samą liczbę moździerzy do [miotania] bomb oraz w ze trzysta szahi-darbuzenów. Co prawda, do przewozu takiej liczby dział potrzeba kilku tysięcy par wołów, żeby więc mieć tyle wołów, musiałoby się spędzić bydło z całej Rumelii. Mógłby tedy ktoś zauważyć, że to pociągnęłoby za sobą konieczność użycia przemocy. Odpowiedź na to jest jednak taka, że były to czasy, kiedy moc i potęga państwa, bogactwo i zasobność skarbu i arsenału była w stanie zagwarantować bezpieczeństwo mienia i inwentarza zarówno żołnierza muzułmańskiego, jak też rajów. Gdyby się bowiem wedle ówczesnych warunków z każdej brody oddało tylko po jednym włosku, to zgromadzenie pięciu czy dziesięciu tysięcy wołów nie przedstawiałoby trudności najmniejszej, a szczególnie nie dokonałoby się tego przemocą, lecz w drodze kupna ich przez skarb za zgodą właścicieli. Wielkich armat nie potrzeba było sprowadzać aż ze Stambułu, bo od dawna istniało prawo pozwalające zabierać je i ściągnąć z Budzina i okolicznych zamków granicznych. Dawnymi bowiem czasy padyszachowie i serdarowie z [ich] ramienia, wyruszając na wyprawy węgierskie, zwykli byli brać i sprowadzać wielkie działa wedle potrzeby najczęściej z zamków granicznych.
Ale wielki serdar nie wpadł na ten pomysł i prawa owego [zastosować] nie chciał. „Państwem cesarza zawładnę bez wojny i walki" — myślał sobie, więc wyruszył mając w obozie jedynie dziewiętnaście kolubryn strzelających pociskami trzy- do dziewięciookkowymi, pięć moździerzy do [miotania] bomb oraz sto dwadzieścia dział szahidarbuzenów, a z tej liczby dwie kolubryny zostawił pod zamkiem Jawarynem. (Mianem kolubryn określa się działa strzelające kulami trzy-do dziewięciookkowymi; bałjemezami natomiast nazywa się armaty, które miotają pociski od dziesięciu do czterdziestu okk.) Czyż można jednak z takich drobnych działek bombardować zamek tak potężny, a z nieprzyjacielem niemieckim rozprawiać się, nie poczyniwszy odpowiednich przygotowań? Biadaż tej zarozumiałości, biada owej bezmyślności! Później kazał on ważyć pociski armatnie, którymi nieprzyjaciel z naprzeciwka ostrzeliwał działa jego własne, oraz ubolewał i zdumiewał się nad nimi. Ale czy to mogło w czymkolwiek pomóc?


niedziela, 17 maja 2020

Aby koń dobry ze wszystkim Rynsztunkiem



Tym razem przeszukiwania archiwalnych materiałów źródłowych przyniosły bardzo ciekawy zestaw z kancelarii Janusza Kiszki (1586-1653), z czasów kiedy piastował stanowisko wielkiego hetmana litewskiego (od 1646 roku do śmierci). Wśród dokumentów – które znajdziecie tutaj – między innymi:
- kilka listów przypowiednich podpisanych przez króla Władysława IV, pochodzących z 1646 roku. Wszystkie mają tzw. okienka na nazwiska rotmistrzów i dokładną datę zaciągu. Wszystkie dotyczącą chorągwi husarskich, a znajdziemy w nich bardzo interesująca listę wymaganego wyposażenia. Tak towarzysze jak i pocztowi mieli mieć konia dobrego z wszystkim Rynsztunkiem (…) mianowicie siodło z potrzebami, to jest Rzędem, Tokiem, Koncerzem albo Pałaszem, zbroję, Szyszak, zarękawia, kopię, ostrogi, szable, parę Pistoletów, Prochownica, Ładunki. Każdy poczet miał także mieć wóz z żywnością, a także z dodatkowym ekwipunkiem, jak Łańcuch, Siekiera, Pawężą, Rydel.
- dokumenty potwierdzające odebranie listów przypowiednich (np. na rotę piechoty) i asygnaty na żołd w 1648 i 1649 roku
- ustalenia wysokości żołdu artylerii litewskiej w 1648 roku
- rejestr niewielkiej kompanii dragońskiej ze stycznia 1653 roku, liczącej zaledwie 28 dragonów
- rejestr chorągwi husarskiej hetmana, liczącej w styczniu 1653 roku 61 koni, podzielonych na 21 pocztów.
Zachęcam do lektury, bo dokumenty bardzo interesujące i, co jak zawsze ważne, czytelne.

sobota, 25 kwietnia 2020

A w Pułku powiadają być po Tysiącu y siedmiu set



Musicie mi wybaczyć, że jestem ostatnio mocno monotematyczny i nic tylko źródła, źródła i źródła… ale tyle interesujących rzeczy udało się znaleźć, że aż szkoda byłoby się nimi nie podzielić na blogu. Tym razem bardzo ciekawa (i czytelna) notatka z 9 sierpnia 1633 roku, z obozu armii litewskiej walczącej z wojskami Szeina oblegającymi Smoleńska. To zeznania wziętych do niewoli bojarów moskiewskich, którzy informowali między innymi o posiłkach dla oblegających i sile ich artylerii. Znajdziemy tu także informacje o planach ataku na zamek. Z zeznaniem możecie się zapoznać pod tym linkiem.

środa, 22 stycznia 2020

Ośmnaście dział jednego dnia uliał



Stanisława Sarnickiego powiastka o haubicy… znaczy się Haubiczu. Zapisek z Księg hetmańskich[1] dotyczy Morawianina Szymona Hauwicza (Haubicza, Haugvica), który był ludwisarzem w służbie Zygmunta I Starego i Zygmunta II Augusta.
Znaliśmy człeka jednego w Krakowie Simona Haubicza, człeka doświadczonego w tej nauce, a był człowiek staruchny. Ten nieboszczykowi Zygmuntowi Augustowi w Wilnie jednem razem, jednem zalianiem ośmnaście dział jednego dnia uliał (co jest rzecz na podziw wielga i kunszt nie lieda jaki). Co króliowie za wielką fortunę sobie poczytają. Także nieboszczyk [Zygmunt August] natenczas fest wielki uczynił i wesele. I tego rzemieślnika Simona był unobilitował i iurgieltem opatrzył. I radziłbym króliowi, aby ksiąg jego puszkarskich dostał, spodziewałbym się tam kunsztów niejakich w tej nauce niemało.
Rzeczonego pana Szymona znajdujemy też na kartach pracy Marka Plewczyńskiego W służbie polskiego króla. Jak okazuje się Morawianin był w latach 1542-1557 cejgwartem krakowskim, a w czasie wyprawy pozwolskiej w 1557 roku dowodził całością artylerii armii koronnej.


[1]              Przepięknie opracowanych i wydanych przez Marka Ferenca w 2015 roku.

sobota, 13 lipca 2019

Na śniadanie po kawałku chleba i piwa po kufelku



Ciekawy fragment źródłowy, znaleziony w ‘Historii artylerii polskiej’ Konstantego Górskiego. Dotyczy wyprawy hetmana polnego koronnego Mikołaja Sieniawskiego do Mołdawii w 1552 roku. Armia hetmańska miała zabrać ze sobą pewną ilość dział, sporządzono więc podsumowanie w którym zapisano jaki prowiant mieli otrzymywać puszkarze i furmani, ciągnący z wojskiem. Smacznego!



niedziela, 7 lipca 2019

Moździerz niespodzianka



Bardzo ciekawy zapis dotyczący użycia artylerii w walkach z Turkami, na przykładzie bitwy pod Żórawnem. Oddziaływanie psychologiczne musiało być mocne. W rolach głównych generał artylerii Marcin Kątski i moździerz:
Armata nasza niesłychanie ich raziła, a osobliwie potrwożeni byli granatami, które p. generał Kątski ichże własne pogaszone, w naszym obozie pozbierawszy, znalazłszy moździerz w zamku żórawińskim, kilka razy ze skutkiem rzucił; zatem wiedząc, żeśmy moździerzów nie mieli, rozumieli [Turcy[ że nam świeże posiłki przyszły.
Aż muszę pogrzebać w ikonografii z epoki i dodać na blogostronie na FB album z moździerzami…


poniedziałek, 10 czerwca 2019

Strzelba dobra niderlandzka



Ciekawy fragment ze scriptu tajemnego o obronie Ukrainy, zaprezentowanego na sejmie warszawskim w 1623 roku. Proponowana w nim struktura wojsk kwarcianych to (nieco uwspółcześnię zapis):
- pięćset usarzów (…) każdy z nich mają mieć po dwie krótkich rusznic[1], co w przypowiednich listach kłaść mają; a żeby strzelby takowej sposobnej dostatek mógł być, wielmożny podskarbi nasz ma kupca jakiegoś sposobić, któryby z strzeblą dobrą niderlandzką przyjeżdżał i dodawał. Roczny koszt żołdu dla 500 husarz to 12 000 złotych.
- kozaków[2] ma być półczwarta tysiąca[3] albo trochę mniej, jeśliby się usarza co więcej przyczyniło, z których każdy ma mieć karabin i dwoje krótkich rusznic, szyszak jak lekki i pancerz, co się też w przypowiednim liście dokładać ma i w tąż za porozumieniem hetmańskim jeśliby nie było rusznic, prouidować[4] . Roczny żołd dla planowych 3500 kozaków to 364 000 złotych.
- piechoty służałej tysiąc, która ma mieć swą strzelbę porządną. Roczny żołd, włącznie z kosztem barwy to 90 000 złotych.
- wybrańcy, których na dwa tysiące kładziem, mają być porządnie wybrani według konstytucji opisanej; tym jako rotmistrze służali mają być dawani, tak też prouidować i armatę sposobną, wytrącając im według zwyczaju, a zysku na tym rotmistrze nie biorąc. W tym przypadku roczny żołd to 48 000 złotych.
- na proch, ołów, puszkarzy, furmanów i insze apparatus przeznaczono 30 000 złotych
- kolejne 30 000 złotych przeznaczono na zakup armaty jako gończych działek o dwóch, trzech funtach
- w służbie chciano zatrzymać pięć tysięcy przebranych pod posłuszeństwem hetmańskim Kozaków rejestrowych



[1] Pistoletów.
[2] Jazdy kozackiej.
[3] Czyli 3500.
[4] Dostarczać.

piątek, 7 września 2018

Z lichą armatą pod Mitawą



W marcu 1622 roku hetman Krzysztof II Radziwiłł wysłał długą i pełną goryczy epistołę do kanclerza Leona Sapiehy. Skarżył się w niej na trudy kampanii przeciw Szwedom, problemy z liczebnością, zaopatrzeniem i dyscypliną wojska, ciągłym brakiem pieniędzy i generalnym zepchnięciem kampanii inflanckiej na margines wysiłku wojennego Rzplitej. Poniżej fragment dotyczący odwiecznej bolączki armii litewskiej, czyli artylerii. Co ciekawe, hetman nie tylko narzeka tu na problem z państwową artylerią, ale przy okazji podnosi zasługi swojego prywatnego arsenału i opłaconych z własnej szkatuły puszkarzy. Oddajmy więc głos jednemu z moich ulubionych XVII-wiecznych dowódców:


wtorek, 21 sierpnia 2018

Nader specjalna kula armatnia



Wojna smoleńska 1632-1634 obfitowała w nader dziwne przypadki – a to latający husarz, a to hajduk który się kulom nie kłaniał. Tym razem historia nader niecodziennego strzału z moskiewskiej armaty, rzecz działa się 3 kwietnia 1634 roku pod Białą:

Pod bytność Króla Jego M. i Xiążęcia P. Hetmana[1] (bo niemal na każdy dzień dla przejażdżki i przypatrzenia się robocie nadjeżdżał i czasem wieczerzał u P. Hetmana) strzelono z działa 3-funtowego z zamku. Kupa pochopem poszedłszy przez sałasz[2] P. Jana Moskorzowskiego[3] i piwnicznego książęcego najmniej przez sążni cztery, kożuch turecki, na którym czeladnik, pod  głowy go w kilkoro zwinąwszy i podłożywszy, spał, we troje przerwała, w drugim kącie chłopcowi śpiącemu nad głową poszła, że od samego szumu się porwał, rozumiejąc, że mu kto w łeb dał. W budzie piwnicznego Xiążęcia P. Hetmana kredencyrzowi rękaw u kożucha, który miał na sobie, przedarła. To wszystko bez szkody w ludziach; wydarszy się dopiero z sałaszów, chłopu nogę pod kolanem złamała, drugiemu wierzch nogi zerwała. Potym pochop wziąwszt, korporała[4]  jednego z rajtarskiej kompaniej Króla Jego Mości mimo lotem albo duchem w lewe ramię tak ogłuszyła, że z konia zleciał, a na ciele rany nie było tylko czerwono; od tego poszedszy ku bazarowi, chłopcowi na koniu stojącemu pół szable utrąciła, a samego i koniowi nic.

Oj działo się tak pod Smoleńskiem jak i pod Białą, oj działo…


[1] Krzysztofa II Radziwiłła.
[2] Szałas.
[3] Sekretarz przyboczny hetmana Radziwiłła.
[4] Kaprala.

wtorek, 20 lutego 2018

Spis armaty na zamku w Birżach w 1704 roku


We wrześniu 1704 roku wojska szwedzkie zdobyły zamek w Birżach. Zanim puszczono go z dymem i zniszczono fortyfikacje, wojacy Karola XII wywieźli co tylko się dało. Wśród łupów była i zamkowa artyleria. Myszkując właśnie w zbiorach online szwedzkiego Muzeum Armii, znalazłem spis zdobytych tam dział. Nader wyraźnym pismem opisano tam wszystkie inskrypcje ze zdobytych armat, w niektórych przypadkach mamy także rysunku herbów. Ciekawostka, może kogoś zainteresować.









wtorek, 5 grudnia 2017

Ale petarda, rzekł mistrz Walther


Dziś gratka dla miłośników XVI-wiecznej artylerii. W 1582 roku Walther Litzelmann opublikował swój Artillerierbuch, gdzie możemy znaleźć mnóstwo rysunków dział, petard i podobnego ustrojstwa. Autor służył w bawarskim arsenale w Ingolstadt, więc raczej wiedział o czym pisze. Zdigitalizowany manuskrypt można znaleźć na stronie BSB, polecam bo naprawdę jest co podziwiać. Początkowo zamierzałem ściągnąć karty z rysunkami i zrobić z tego kolejny album na mojej stronie na FB, biorąc jednak pod uwagę, że książką ma blisko 500 stron, a praktycznie na każdej jest jakiś szkic, byłoby to zbyt czasochłonne.  Zainteresowani mogą sobie więc ściągnąć sami…


wtorek, 12 września 2017

Krakowskie działa w szwedzkich zbiorach


Aleksander Czołowski został w 1897 roku wysłany – przez radę miejską Lwowa – z misją badawczą do Szwecji. Miał zbadać i opisać zabytki wywiezione w 1704 roku ze Lwowa przez armię Karola XII. W czasie swojej wyprawy miał okazję zapoznać się z przechowywanymi w ówczesnym Archiwum Muzeum Artylerii w Sztokholmie albumami, zawierającymi rysunki 750 dział i moździerzy, zdobytych przez Szwedów w okresie 1598-1702. Wykonywał je – od 1706 roku – Philip Jakob Thelott. Wszystkie trzy tomy zachowały się zresztą to naszych czasów, przechowywane są w zbiorach Armemuseum w Sztokholmie.
Wśród tego tak cennego zbioru ikonograficznego, aż 272 sztuki dotycząca polsko-litewskiej artylerii.  Czołowski w 1902 roku opublikował maleńki fragment z tej kolekcji: wizerunki i opisy 34 dział i moździerzy zrabowanych z Krakowa w czasie Wielkiej Wojny Północnej. Wczoraj znalazłem artykuł tego badacza wśród kolekcji online Biblioteki Śląskiej w Katowicach. Pozostaje mi więc tylko podzielić się linkiem i zaprosić do lektury.

PS. Czołowski wspomniał tam o bardzo interesującym obrazie przedstawiającym koronacyjny wjazd Jana Kazimierza do Krakowa w 1649 roku. Wysłałem już maile do Szwecji w tej sprawie, ciekawe czy malowidło to przetrwało?

piątek, 7 września 2012

Działa śpiżowe i moździerze zrujnowane



W pierwszym tomie Starożytności historycznych polskich… zebranych przez Ambrożego Grabowskiego znajdujemy bardzo ciekawy spis artylerii i sprzętu wojennego zrabowanego przez Szwedów w 1702 roku na terenie Korony. Na pierwszej karcie znajdujemy spis łupów (przede wszystkim dział) z arsenału krakowskiego, na drugim wzmiankę o dwóch wielkich moździerzach zabranych z cekhauzu lwowskiego a także dział wywiezionych z Malborka i Pucka. 


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Jako jabłko ze dwu czas złożone



W pierwszym tomie Ojczystych spominkow… Ambrożego Grabowskiego możemy znaleźć opis interesującego wynalazku artyleryjskiego:
Kulą Bonarowską zowiemy, bo za inwencią tego zacnego męża P. Jana Bonara, który był Rządcą wielgim (Wielkorządcą] wynaleziona: co ono był człek tłusty ale rozumu wielgiego i dowcipnego. Będzie jako jabłko ze dwu czasz złożone, a bywa z miedzi: wewnątrz łańcuch zamkniony w niej, a jeden koniec przynitowany bywa do jednej czasze, a do drugiej czasze drugi koniec łańcucha. Atoż skoro z działa ona kula wyleci, tedy one czasze rozskoczą się, a łańcuch jako szyroko rozciągniony między dwiema czaszami ile zajmie ludzi, tyle ich pobije. Do szturmu to dobra.
Nie wiem czy owej kuli kiedykolwiek użyto w operacjach wojennych, rzecz wydaje się bardzo ciekawa. Jeżeli ktoś kojarzy takowy przypadek, proszę o odpowiedni wpis w komentarzu. 

piątek, 24 lutego 2012

Hydra, Wilk, Lew a nawet Słowik (i organki na ostatek)

W toku walk w okoliach Mitawy w 1622 roku w ręce żołnierzy szwedzkich miały wpaść dwa litewskie działa. Pochodziły one z prywatnego arsenału rodu Radziwiłłów w Birżach. Hetman Radziwiłł musiał być z tego powodu wysoce niezadowolony – nie dość że musiał wspierać armię własnymi działami to jeszcze w obliczu ataku szwedzkiego utracono dwie cenne sztuki. Na szczęście wydaje się że strata nie zubożyła hetmańskiego arsenału w nadmierny sposób. Poniżej zamieszczam bowiem Regestr armaty i inszych rzeczy w cekhauzie Książecia JM birżańskim. Inwentarz ten, datowany na rok 1619, ukazuje nam całkiem spory zapas dział i hakownic, do tego nawet moje ukochane organki. Jak zwykle działa wielkie mają niezwykle klimatyczne nazwy, typowe zresztą dla tego okresu.

niedziela, 4 grudnia 2011

Małpa, Wieloryb, Baba i reszta ekipy

Trzecia i ostatnia część spisu arsenału zamku w Lachowiczach. Tym razem bardzo ciekawy opis artylerii zamkowej, ukazujący niesamowity misz-masz od krzyżackiej armaty 5-funtowej po zdobytą na Szwedach armatę polową. Pozwalam sobie załączyć skany, trochę dużo byłoby tu przepisywania.

niedziela, 8 maja 2011

Z wizytą w muzeum - cz. IX


Znów kolejna porcja zdjęć z muzeum, tym razem nieco cięższy kaliber - cztery działa odlane w 1588 roku. Powstały na zlecenie Williama Forbesa, siódmego dziedzica Tolquhon (7th Laird of Tolhuqon). Jako że pan Forbes właśnie w tym czasie (dokładnie rzecz biorąc w okresie 1584-1589) rozbudowywał rodowy zamek Tolquhon (nieopodal Aberdeen) to i postanowił go w lepszą artylerię wyposażyć. Wszystkie działa  mają herb rodu Forbesa, z lewej strony z literą W[illiam], z prawej F[orbes], pod herbem zaś of Tolquhon i data 1588. Herb zwieńczony jest łacińską dewizą Salus per Christum [Zbawienia w Chrystusie]. Niestety nie jest znany ludwisarz który owe działa odlał. 





poniedziałek, 31 stycznia 2011

Armata spod Pucka

Jednym z najważniejszych mierników zwycięstwa w interesującym nas okresie – tak w toku walnej bitwy jak i udanej oblężenia  - była ilość zdobytych dział. Nic więc dziwnego, że zwycięski wódz zwykł się chwalić taką zdobyczą, z lubością opisując ileż to dział i jakiego typu wpadło w jego ręce. Pisałem ostatnio o polsko-litewskiej zdobyczy spod Smoleńska, tym razem wybierzemy się do Pucka, cytując z listu hetmana Koniecpolskiego do króla Zygmunta III. W toku jednego z największych tryumfów armii koronnej w toku wojny 1626-1629, jakim było zdobycie bronionego przez Szwedów Pucka, w ręce Polaków wpadł pokaźny łup. Oddajmy głos słynnemu hetmanowi:
Armata którą nieprzyjaciel zostawił w Pucku dnia 2 Kwietnia, roku 1627.
Dział spiżanych, które niosą po trzy funty – 6
Dział spiżanych, które niosą po dwa funty -8
Dział żelaznych, które niosą po sześć funtów – 5
Szturmaków [chodzi o działo zwane przez Szwedów stormstycke, a nie hełm oczywiście…] wielkich – 6
Szturmaków mniejszych – 6
Prochu beczek – 5
Prochu grubego beczek – 3 ½
Prochu ruśniczego, beczek – 1 ½
Knotów szyfuntów [niemiecka miara wagi, schiffpfund – ok. 11 kamieni czyli ponad 2 cetnary] – 50

niedziela, 26 grudnia 2010

Oktawę z błota wywlókłem

Interesujący przyczynek (acz nader krótki) do liczebności parku artyleryjskiego obrońców Zbaraża w 1649 roku możemy znaleźć w liście kapitana artylerii Adersa, napisanym 28 czerwca 1649 roku w Czołchańskim Kamieniu, a adresowanym do Krzysztofa Arciszewskiego, generała artylerii koronnej. Kapitan informuje w nim o typowych bolączkach wojska tej doby – przede wszystkim o braku pieniędzy na żołd. Artylerzyści wzięli wraz z wojskiem koronnym udział w wyprawie pod oblężony przez Kozaków Międzybuż, jednak z powodu przewagi nieprzyjaciela (pod 40 000 w kupie był) zrezygnowano z próby odsieczy. Oddziały koronne opuściły zajmowany dotychczas Konstantynów i pomaszerowały do Zbaraża. W tym miejscu znajdujemy najciekawszą część listu  - spis dział które kapitan ma pod komendą.
Ze Lwowa wyszło armat oktaw 4, i regimentowych 6 z Panem Podczaszym [Mikołajem Ostrorogiem, podczaszy koronny]. Jam z sobą wziął działo jedno od Kozaków nabyte; item oktawę z błota w Konstantynowie wywlókłem; item Pan Kamieniecki [czyżby Stanisław Lanckoroński, który był wtedy kasztelanem kamienieckim?], co w Ostropolu zdobył od Kozaków 3 regimentowe działka, te z nami idą.