Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drabanci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą drabanci. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2020

Oby ci Bóg nie przebaczył, że zbyt wysoko nosiłeś głowę



[Tydzień mołdawski, wpis 3/7]

Przy okazji tygodnia mołdawskiego nie można oczywiście zabraknąć fragmentu z Latopisu Mirona Costina. Opowie nam on tym razem o buncie bojarów w 1615 roku, kiedy to próbowali oni obalić pro-tureckiego hospodara Stefana II Tomszę. Jak to z reguły u Mołdawian było, cała afera zakończyła się krwawo. Jako bonus, będzie bardzo ciekawa informacja dotycząca wojskowości mołdawskiej.

Tak jak panowanie wszystkich tyranów, czyli właściwie rozlewców krwi, we wszystkich krajach na świecie jest znienawidzone, tak [znienawidzone było] i panowanie wojewody Tomszy. Nienawidzili go i bojarzy, mimo że byli w większości z jego rodziny, w osobach logofeta Beldimana, dwornika Barboiu, hetmana Sturdzy, wisternika Boula, ale nawet oni nie byli bez obawy śmierci, jak to się mówi: co płynie przez wszystkie godziny odwleka się o dni. I wszędzie gdzie panuje strach nie ma miejsca na miłość. Odnośnie do tego, pewien cesarz pytał pewnego mędrca, jakim ma być cesarzem, aby go wszyscy kochali? Odpowiedział: "Jeżeli nie będziesz, cesarzu, nikogo straszyć". Szczęśliwi są ci władcy, którym poddani służą z miłości, nie ze strachu, gdyż strach powoduje nienawiść, a nienawiść i tak zawsze później wybuchnie.
Tak zdarzyło się i w przypadku wojewody Tomszy. Ponieważ bojarzy wszystkie dni przeżywali w strachu, zmówili się wszyscy, przeciągnęli wszystkich żołnierzy i mirzów do swej partii i pewnej nocy wyszli wszyscy do wsi Cucuteni i stamtąd rozkazali wojewodzie Stefanowi, ażeby dobrowolnie ustąpił z tronu, gdyż nikt nie może kontynuować panowania z takim rozlewem krwi.
Przeraził się wojewoda Tomsza tej rebelii, zagrzewając do walki tych, co byli obok niego, zawołał drabantów, którzy byli związani słowem z tamtymi żołnierzami. Skoro jednak zobaczyli pieniądze, którymi sypnął wojewoda Stefan, stanęli po stronie hospodara. Zwołał też targ na żołd. Zebrał się więc także u wojewody Stefana tłum z targu, z sług handlarzy i ludzi nikczemnych. I zdarzyło się, że przybyło wówczas kilka chorągwi konnicy z dolnych okręgów na zwiady i stały w Tomesjti. Pospieszył wojewoda Stefan do nich z żołdem i przeciągnął na swą stronę.
Żołnierze, którzy byli z bojarami, widząc, że wojewoda Stefan zwołuje na żołd, choć przysięgli bojarom, rozpoczęli licznie, według obyczaju naszego narodu, zupełnie bez przyczyny zrywać z bojarami i przybywać do wojewody Stefana. I natychmiast partia bojarów zaczęła słabnąć.
Skoro bojarzy zauważyli, że wojewoda Stefan nie opuści dobrowolnie tronu, przyszli wydać mu walkę i wojewoda Stefan wyszedł im naprzeciw ze swą bandą od granic miasta, niedaleko studni Pacuraru i wyprowadził wojewoda Stefan całe miasto, z jaką kto miał bronią. I konnicy, którą miał, rozkazał uderzyć na przybyłych, na tłum bojarów od tyłu.
Niezwłocznie zaczął się rozpadać tłum bojarów, więc i bojarzy uciekali, dokąd kto mógł, z których na miejscu schwytano dwornika Barboiu i później jego syna. Więc starego Barboiu natychmiast wbito na pal na skraju miasta, jego syna zaś wysłano, aby go powiesić na wrotach domu jego ojca. Natomiast Beldiman, Sturdza i Boul schronili się do Ziemi Munteńskiej, ale i ci wszyscy nie przeżyli, o czym zobaczysz opowieść w kolejności. Ilu schwytanych doprowadzono, wszystkich [wojewoda Stefan] zabijał z napomnieniem, co miał we zwyczaju: "Oby ci Bóg nie przebaczył, że zbyt wysoko nosiłeś głowę". Wszystkim czynił takie napomnienie.

A tak oto nagrodzono żołnierzy którzy wsparli hospodara przeciw buntownikom:
Drabanci zostali bardzo dobrze ubrani przez wojewodę Stefana za wierność, jaką okazali stojąc za nim w okresie rewolty bojarów. Jak żaden z hospodarów troszczył się [on] bardzo o piechotę, wszystkie szaty [miała ona] z flandryjskiego sukna, z guzikami i szamerunkiem srebrnym na wzór hajduków z Polski, ze srebrnym piórem przy czapce i ze srebrną blachą przy boku ładownicy.

Co ciekawe, zaraz po zdławieniu buntu bojarów, Tomsza został pokonany przez wyprawę z Polski, zorganizowaną przez Elżbietę Łozińską, wdowę po poprzednim hospodarze, Jeremim Mohyle. To już jednak, jak mawiają, zupełnie inna historia…


sobota, 9 września 2017

Barwa gwardii JKM - cz. XIII


Wspominałem kiedyś w jednym z wpisów o zapiskach dotyczących wjazdu i koronacji Jana III Sobieskiego w Krakowie w 1676 roku. W zbiorach British Library znajduje się jeszcze jedna relacja, spisana przez anonimowego mieszczanina krakowskiego. Jej autor zapisał wiele interesujących szczegółów, które dają nam garść ciekawych informacji. Całość tekstu zamieszczam poniżej, nie będę go więc tłumaczył tylko odniosę się do jego fragmentów.
Mamy więc dwa regimenty piechoty cudzoziemskiej (jak już pisałem kiedyś, zapewne gwardii i królewicza lub królowej) – jeden w barwie niebieskiej, drugi w czerwone. Sześć kompanii Mołdawian ubranych na zielono z czerwonymi czapkami to zapewne owi królewscy jak i najprzedniejszych Panów hajducy, wspomniani przez Brunettiego.
Ciekawe jest wzmianka o milicji krakowskiej: dwie kompanie piechoty i dwie chorągwie jazdy (jedna na modłę polską, druga na niemiecką).  Oczywiście mieszczanie nie szczędzili pieniędzy na piękne stroje… Za nimi kolejne oddziały – zapewne zarówno komputowe jak i prywatne -  w tym chluba armii czyli husaria.  
Przy karocy królewskiej oddziały nadworne: chorągiew hajduków, druga Mołdawian (janczarów), a także rajtarzy-drabanci. Co ciekawe, mamy tu informację o tym, że nosili kolety,  a także niebieskie płaszcze z monogramem królewskim i koroną.
Nie zabrakło i dragonów – w czerwonej barwie – i kolejnych oddziałów komputowych.








środa, 8 lutego 2017

Halabardnicy zwani także drabantami


Wspomniany już kiedyś na blogu opat Ruggieri pozostawił nam bardzo ciekawy opis dotyczący gwardii nadwornej Zygmunta Augusta.  Aż dziw bierze, że tego wcześniej nie zamieściłem, pora więc naprawić to niedopatrzenie:
Jest prócz tego[1]dwiestu żołnierzów płatnych po cztery złote na kwartał do pilnowania wozów królewskich, których bez liku, bo król ma zwyczaj wozić ze sobą swe klejnoty, suknie i mnóstwo innych rzeczy. Za straż przyboczną ma stu pięćdziesięciu halabardników zwanych także drabantami, a mają [żołdu] złoty na tydzień, a oprócz tego 20 [złotych] na rok, odziewani są dwa razy w do roku, w drodze towarzysząc królowi biorą konie ze stajni królewskiej, nawet dają im buty i ostrogi.
To ‘podragonienie’ drabantów będzie się zdarzało i później, do tego stopnia że Zygmunt III i Władysław IV będą mieli swoich rajtarów-drabantów. Co ciekawe, zachował się wizerunek halabardników Zygmunta Augusta: widzimy ich w lewym dolnym rogu ryciny z 1570 roku.



[1] Wstępna część opisu, która pomijam, dotyczy dworzan i paziów. 

sobota, 8 marca 2014

Z bębnem i piszczałką szwajcarską

Wracamy do zagadnienia gwardii królewskiej, tym razem za panowania Zygmunta III. 26 maja 1592 roku Anna Habsburżanka wjechała do Krakowa, król przywitał małżonkę tuż przed bramami miasta. W asyście nie mogło oczywiście zabraknąć gwardzistów. Zygmunt III postanowił godnie przywitać królową, towarzyszyło mu bowiem 6-7 000 żołnierzy, tak jazdy jako i piechoty z piechotą miejską [krakowską]. Co ciekawa, piechota krakowska miała być przybrana w barwie brunatnej wszystka po włosku. 28 maja króla szedł w otoczeniu senatorów z procesją Bożego Ciała wkoło krakowskiego rynku, tam eskortę zapewniała piechota królewska z knoty zapalonemi, których było 400. Jak sądzę chodzi tu o piechotę węgierską, która już od 1588 roku wchodziła w skład wojsk nadwornych. Nie zabrakło także oddziału bardzo charakterystycznego dla panowania Zygmunta III: drabanci królewscy także po bokach z halabardami. Motyw drabantów-halabardników stosunkowo często pojawia się w źródłach dotyczących tego władcy. Dysponujemy zresztą ich dokładniejszym opisem, z 31 maja 1592 roku, z koronacji królowej Anny: wyszło naprzód sześćdziesiąt  drabantów na kształt Szwajcarów ubranych z bębnem i piszczałką szwajcarską. Drabanci zawsze występowali w stroju zachodnim, co widzimy zresztą na późniejszej Rolce Sztokholmskiej – patrz fragment towarzyszący temu wpisowi.