Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilhelm Hondius. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wilhelm Hondius. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 stycznia 2021

Żupy według Mistrza Wilhelma

 



Tym razem wpis zupełnie nie związany z wojskowością, ale jako że chodzi o rzecz autorstwa Wilhelma Hondiusa, to nie mogę sobie darować. Seria czterech miedziorytów, datowanych na 1645 rok, przedstawiających miasto Wieliczkę i żupy (kopalnie) soli. Dużo bardzo ciekawych wizerunków górników i ich ekwipunku, więc może kogoś zainteresuje. Poniżej linki do poszczególnych map na stronie polona.pl

Mapa 1

Mapa 2

Mapa 3

Mapa 4





poniedziałek, 28 stycznia 2019

Z panem Wilhelmem pod Smoleńskiem

Jakoś nie mam ostatnio weny do pisania na blogu, głównie skupiam się więc na krótkich notkach i albumach z malarstwem, które dodaję na blogową stronę na FB. Zdając sobie jednak sprawę, że nie wszyscy Czytelnicy bloga tam zaglądają, będę teraz częściej zamieszczał wpisy w dawnym stylu,w których znaleźć będzie można fragmenty interesujących obrazów. Dzisiaj lądujemy pod Smoleńskiem w 1633 i 1634 roku, a prezentowane miniaturki pochodzą oczywiście spod ręki Wilhelma Hondiusa (1597-1652). Poniżej przedstawienia żołnierzy armii koronnej i litewskiej:


























poniedziałek, 21 listopada 2011

Malarze znani i nieznani - cz. XXXVII

Dawno dzieła mistrza Hondiusa nie było na blogu, czas to naprawić. Tym razem drabanci, którzy na rycinie stoją tuż za królem Władysławem IV, przyjmującym kapitulację moskiewską. Z przodu oficer, za nim uzbrojeni w halabardy drabanci. Oczywiście przybrani z cudzoziemska, bez uzbrojenia ochronnego, przy boku pałasze. Pytanie tylko, z jakiego są oni oddziału? Czy to spieszeni dragoni JKM, spieszeni rajtarzy czy też knechci z regimentu gwardii pieszej JKM? Pytanie paradoksalnie dosyć ważne (chociażby w kwestii zagadnienia uzbrojenia ochronnego owych oddziałów), pozostanie chyba jednak bez odpowiedzi (chociaż wysokie kawaleryjskie buty mogą raczej wskazywać na dragonów lub rajtarów). Przynajmniej rycina zacna...

wtorek, 15 marca 2011

Malarze znani i nieznani - cz. XVIII

Kontynuując wątek Hondiusa (jeżeli się Wam znudzi to dajcie znać w komentarzach, ja póki co nie mam jeszcze dość) piękny wizerunek pikinierów, dziarsko maszerujących z pikami na ramieniu. Oddział wyposażony jest wręcz wyśmienicie. Żołnierze mają hełmy, u wszystkich widzimy napierśnik, i taszki, chociaż co do naplecznika nie jestem pewny (acz raczej jest). U boku rapiery.

poniedziałek, 14 marca 2011

Malarze znani i nieznani - cz. XVII

Przepraszam że każdy nieomal fragment wrzucam osobno, aleć to są takie perełki że wypada im poświęcić nieco miejsca. Mam nadzieję, że Was tym nie zamęczę, ale po prostu jestem zauroczony. Co prawda znamy je z przerysów płk. Gembarzewskiego, ale co oryginał to oryginał. Tym razem husaria – towarzysze nader strojnie prezentują się w czasie kapitulacji Szeina. Na pierwszym planie widzimy rotmistrz z buzdyganem w dłoni. Na głowie szyszak zdobiony piórem (takież ozdoby widzimy także i u towarzyszy), na plecach pojedyncze skrzydło (takież i u towarzyszy), a i jakiś dziki kotek się załapał na ozdóbkę. Koń (którego łeb wygląda dosyć dziwnie…)  ma zdobioną kapę (widzimy wzorek po lewej stronie) i buńczuk. Przy siodle olstro z pistoletem. Piękna sprawa…

Malarze znani i nieznani - cz. XVI

Wizerunki autorstwa Hondiusa, sądząc po komentarzach, wzbudzają zainteresowanie więc drążymy temat. Tym razem dwóch muszkieterów koronnych. Obydwaj, wedle wychodzącej już  w tym czasie z użytku mody, mają na głowach hełmy, poza tym oczywiście brak uzbrojenia ochronnego. Muszkiety bez forkietów, przy pasie rapiery. Dla zainteresowanych – można się dopatrzyć szczegółów ubioru i wyposażenia, jak np. bandolier z ‘dwunastu apostołami’.  

Malarze znani i nieznani - cz. XV

Kontynuujemy z wojskiem cudzoziemskim według W. Hondiusa. Tym razem oficer którego płk. Gembarzewski (tabl. 177) zidentyfikował jako dragona.  Bardzo zawadiacko wyglądający wojak – w kolecie (chyba?), przepasany szarfą (co ma wskazywać na oficera właśnie), na głowie kapelusz z wygiętym rondem, ozdobiony piórami. Oficer ma wysokie buty kawaleryjskie z ostrogami – co ciekawe i nieco zaskakujące, Hondius w takie obuwie wyposażył też zwykłych dragonów, o czym mowa będzie w kolejnym wpisie. Ukazany jest tylko prawa strona oficera, stąd też nie widzimy broni białej, za to w olstrze mamy tu pistolet. Znów rzecz ciekawa, biorąc pod uwagę, że dragonia walczyła pieszo. Dosyć paradoksalnie bardziej przypomina on wizerunki ‘rajtarów’ z ostatniej fazy Wojny Trzydziestoletniej, gdy zarzucono uzbrojenie ochronne na rzecz koletów. 

niedziela, 13 marca 2011

Malarze znani i nieznani - cz. XIV

Dzięki uprzejmości p. Jerzego Czajewskiego (któremu serdecznie dziękuję za udostępnienie materiałów i zgodę na umieszczenie ich na blogu) wszedłem w posiadanie znakomitej jakości fragmentów miedziorytu Wilhelma Hondiusa, ukazujących walki pod Smoleńskiem w 1634 roku. Na pierwszy rzut niezwykle ciekawy wizerunek rajtarii Władysława IV – znany także z pracy płk. Gembarzewskiego (tabl. 175).  Kawalerzyści owi ukazani są jako kopijnicy – każdy z żołnierzy (prócz oficera) dzierży długą kopię z proporcem. Skąd taki wizerunek? Wygląda niczym z podręcznika Wallhausena, wszak w tym okresie kopijników wśród jazdy typu zachodniego nie uświadczymy. Czyżby Hondius połączył tu wygląd rajtarów koronnych/litewskich i husarii? Jeźdźcy są wyposażeni w zbroje ¾ i hełmy ozdobione piórami. Oficer jadący z tyłu nie ma kopii, widzimy jednak pałasz u lewego boku, a także szarfę którą jest przepasany. Brak jednak pistoletów, a przynajmniej ja nie jestem w stanie się ich dopatrzyć na tym fragmencie.
W sumie nie wiem co myśleć o takim przedstawieniu tej formacji. Być może Hondius miał okazję podziwiać rajtarów królewskich w toku dworskich uroczystości, gdy dzierżyli jakiegoś rodzaju kopie czy lance? Nie spotkałem się bowiem z jakąkolwiek wzmianką o broni drzewcowej na uzbrojeniu rajtarów…

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Malarze znani i nieznani - cz. VIII


Śledząc nader ożywioną dyskusję w komentarzach o obrazie Snayersa, zastanowiła mnie jedna rzecz – na ile wiarygodnym źródłem może być ikonografia z epoki. Chodzi mi tu przede wszystkim o to, na czym opierali się artyści zachodnioeuropejscy, tworząc dzieła przedstawiające żołnierzy RON. Może spróbujemy to w skrócie prześledzić? Przy okazji drobny konkurs – kogo przedstawia portret w tej notce…
- Pieter Snayers raczej żadnego litewskiego (a i szwedzkiego) żołnierza nie widział, malował ‘Bitwę pod Kircholmem’ ok. 1630 roku – być może opierał się o opisy (a także szkice?) jednak jak widać na obrazie nie jest to do końca próba udana
- Abraham van Boot – miał relacje z pierwszej ręki od niderlandzkich posłów którzy w 1627 roku brali udział w negocjacjach polsko-szwedzkich. Jego praca ujrzała światło dzienne w 1632 roku, więc nie był to termin odległy od zakończonej w 1629 roku wojny, widzimy jednak że van Boot momentami mocno tu fantazjował
- Antonio Tempesta swoją ‘Bitwę pod Kircholmem’ stworzył w Rzymie, na podstawie szkicu, ewentualnie obrazu bitwy, a także zapisanych informacji o przebiegu bitwy. Godny uwagi jest także rok powstania miedziorytu – 1606 rok
- Giacomo Lauro, tworzący za zamówienie Zamoyskiego serię rysunków i miedziorytów przedstawiających kampanie w Inflantach 1600-1605. Nie udało mi się odnaleźć informacji, czy Lauro pracował w Polsce czy też w Rzymie, bez wątpienia jednak tworzył w oparciu o dokładne dane otrzymane od otoczenia hetmana wielkiego koronnego
- Jacob de Gheyn – nie udało mi się znaleźć żadnych informacji o jego pobycie w Polsce, jak mi się wydaję tworzył w oparciu o informacje otrzymane z dworu Zygmunta III, jednak niekoniecznie widział żołnierzy których malował
- Tommaso (Tomasz) Dolabella – jemu bez wątpienia możemy ufać, wszak osiadł w Polsce i był nadwornym malarzem Zygmunta III
- Stefano Della Bella – ten co prawda Polski czy Litwy nie odwiedził, jednak miał przynajmniej okazję widzieć uroczysty wjazd polskiego poselstwa do Rzymu w 1633 roku
- Abraham Westervelt – nadworny malarz hetmana Janusza Radziwiłła miał niejedną okazję obserwować wojska litewskie, stąd też możemy wysoce ocenić wiarygodność jego prac
- Wilhelm Hondius – także i on wykonywał prace w oparciu o własne obserwacje, jako że od 1636 roku mieszkał w Polsce. Co prawda nie był świadkiem odsieczy Smoleńska, niemniej jednak miał do czynienia z polskimi żołnierzami za panowania króla Władysława IV
- Erik Dahlberg – walcząc w ramach armii szwedzkiej Karola X Gustawa nie raz zapewne widział polskich czy litewskich żołnierzy, chociaż jego prace czasami wyglądają nader dziwne, co zapewne wiążę się z późną datą ich powstania
To oczywiście tylko kilka nazwisk, jednak daje to chyba do myślenia – skłonny byłbym raczej wierzyć malarzowi który ówczesnych żołnierzy widział na własne oczy i malował ich w tym samym czasie. Prace powstałe po zaledwie 20 czy 30 latach od wydarzeń mogą być czasami bardzo mylące – jak próbowałem to ukazać na podstawie wyglądu armii szwedzkiej na obrazie ‘Bitwa pod Kłuszynem’. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Zapraszam do dyskusji…