Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprawa rycerska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprawa rycerska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Sprawa rycerska - Mołdawianie (Wołosi)


Kończymy wreszcie opisy ze Sprawy rycerskiej…  Marcina Bielskiego, dziś pora na Mołdawian[1]. Tu autor ma dobre rozeznanie, wszak tom widział na onczas gdy z nimi bitwa była pod Obertynem[2]. Widzimy że Bielski chwali ich jako dzielnych, acz nieco prymitywnych wojowników, sporo miejsca poświęca też artylerii hospodara. 





[1] Opisywanych oczywiście jako Wołosi.
[2] W 1531 roku. 

wtorek, 23 czerwca 2015

Sprawa rycerska - Moskwa


Dziś poczytamy jak to Marcin Bielski w Sprawie rycerskiej… opisał wojskowość moskiewską z połowy XVI wieku.  Wycinek to na tyle obszerny, że pozwolę sobie go skopiować, a nie przepisywać.  Ciekawy jest zwłaszcza fragment o uzbrojeniu: jak widać w XVII wieku, w przypadku jazdy bojarskiej, niewiele się zmieniło. Interesująca jest też wzmianka o jeżdżeniu bez ostróg obyczajem tatarskim, jak widać wpływy tatarskie na terenie Moskwy dotyczyły nawet jazdy konnej. Bielski wylicza także całkiem liczne pozytywne cechy moskiewskich wojaków, wystawiając im stosunkowo wysoką ocenę. 


czwartek, 23 kwietnia 2015

Sprawa rycerska... - Niemcy


Wracamy do Bielskiego i rozdziału o sprawie i obyczajach ludzi postronnych w rzeczach Rycerskich. W pierwszym odcinku mieliśmy Węgrów, pora teraz na Niemców. Pan Marcin na początku niby ich chwalił, ale pod koniec opisu już nie zdzierżył i wystawił niemieckim żołnierzom słabiutką laurkę.
Niemcy niniejszego czasu[1] rozmaitych obyczajów używają i strojów na konie. Są między nimi, którzy na się i na konie zupełną zbroję kładą, jako też niegdy Rzymianie czynili, zwali to Cathafracti[2], są też drudzy lżejszą zbroje po Fedwerecku[3], drudzy co się stroją po usarsku w pancerzach z tarczą, a z drzewem na prędkie potkanie, a niedawno się tego jęli, gdy obaczyli, iż to jest pożyteczniejsza sprawa, niż obciążenie wielkie[4] na konie i na się brać.
Pieszego ludu u nich więcej bywa niż jezdnego, w dostatecznej zbroi, i z strzelbą dobrą ruśniczą, bo w tych wszystkie nadzieją pokładają swoją, stojąc za nimi jako za murem, gdy się dobrze sprawią.
Mają tez swe rozdzielenie obyczajem starych waleczników na chorągwie i proporce i roty jako i jezdni ku szturmu idą Fendrychowie[5] przodkiem z chorągwiami prędko.
Gdy w taborze leżą, dobrze strzelbą obwarują tabor i okopają trudno ich ma kto pożyć.
(…)
Najgorsze na nie, gdy im zaskoczy drogi ze wszechstron, a nie dopuścić do nich żywności, sami się tak porażą, bo lud niecierpliwy, nieprzywykły głodu, zimnu; wnet im się ino mrzeć z nędze; ktemu lud ciężki nie bardzo zwyczajny; a to jeszcze gorszego, nieradzi słuchają swoich starszych i rzucają się na nie, kiedy im zadzierżą miesiąc wołają Geld! Geld![6] Jeśli in nie dadzą, nie będą posłuszni, a tak lepiej umieją powiedzieć, napisać, niż walczyć.




[1] Przypominam – rok 1569.
[2] Katafrakci.
[4] W tym przypadku chodzi o ciężkie zbroje.
[5] Czyli chorąży, od słowa „Fähnrich“.
[6] Pieniędzy! Pieniędzy!

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Sprawa rycerska... - Węgrzy


Marcin Bielski w swojej Sprawie rycerskiej… wydanej w 1569 roku opisał między innymi pokrótce wojskowość krajów sąsiadujących z Rzplitą. Jego spostrzeżenia są bardzo ciekawe – tak w kwestii taktyki jak i wyposażenia - pozwolę sobie więc w kilkuodcinkowym cyklu zaprezentować je na blogu. Na początek – Węgrzy. Zapis za wersją wydaną w ramach Archiwum domowego… z 1856 roku, co prawda wersja oryginalna jest dostępna w sieci, ale nie chcę sobie jeszcze bardziej psuć wzroku przy jej odcyfrowywaniu.
Węgrowie są ludzie lekko zbrojni w pancerzach z tarczą a z drzewem, na koniech równych jeżdżą zwłaszcza usarze, ci się potkają z nieprzyjacielem dobrze zewszego skoku. Jeśli przełomią czoło nieprzyjacielskie, poczną sobie dobrze, jeżeli nie przełomią, ustąpią nazad, aby ich drudzy ratowali. Są dobrzy mężowie między nimi, bo często w potrzebach bywają i obaczy zarazem wygraną, albo przegraną bitwę; przeto nie chcą z innym narodem w ordynku stawać jedno sami z sobą, i nie są życzliwi innemu narodowi sławy zwłaszcza Niemcom.
Pieszego ludu niebywa z ich narodu, lecz z postronnego, ale Caklowie[1], Hajducy, Marhalausy[2], Słowacy, ci są bardzo skoczni pieszo, gdzie przejdzie w górach, żaden ich nie zwalczy, bo skoczni są, bronią ich szabla, a tarcze małe, mają drudzy rohatyny i rusznice, kamieńmi z gór ciskają, wiele ludzi zbiją pociski.



[1] Tu nie mam pojęcia o kogo chodzi…
[2] Czyżby chodziło o martolosów?