Kończymy wreszcie opisy ze Sprawy rycerskiej… Marcina
Bielskiego, dziś pora na Mołdawian[1].
Tu autor ma dobre rozeznanie, wszak tom
widział na onczas gdy z nimi bitwa była pod Obertynem[2]. Widzimy
że Bielski chwali ich jako dzielnych, acz nieco prymitywnych wojowników, sporo
miejsca poświęca też artylerii hospodara.
Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprawa rycerska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sprawa rycerska. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 25 stycznia 2016
wtorek, 23 czerwca 2015
Sprawa rycerska - Moskwa
Dziś poczytamy jak to Marcin Bielski w Sprawie rycerskiej… opisał wojskowość moskiewską z połowy XVI
wieku. Wycinek to na tyle obszerny, że
pozwolę sobie go skopiować, a nie przepisywać. Ciekawy jest zwłaszcza fragment o uzbrojeniu:
jak widać w XVII wieku, w przypadku jazdy bojarskiej, niewiele się zmieniło.
Interesująca jest też wzmianka o jeżdżeniu
bez ostróg obyczajem tatarskim, jak widać wpływy tatarskie na terenie
Moskwy dotyczyły nawet jazdy konnej. Bielski wylicza także całkiem liczne
pozytywne cechy moskiewskich wojaków, wystawiając im stosunkowo wysoką ocenę.
czwartek, 23 kwietnia 2015
Sprawa rycerska... - Niemcy
Wracamy do Bielskiego i rozdziału o sprawie i obyczajach ludzi postronnych w rzeczach Rycerskich. W
pierwszym odcinku mieliśmy Węgrów, pora teraz na Niemców. Pan Marcin na
początku niby ich chwalił, ale pod koniec opisu już nie zdzierżył i wystawił
niemieckim żołnierzom słabiutką laurkę.
Niemcy niniejszego
czasu[1] rozmaitych
obyczajów używają i strojów na konie. Są między nimi, którzy na się i na konie
zupełną zbroję kładą, jako też niegdy Rzymianie czynili, zwali to Cathafracti[2], są
też drudzy lżejszą zbroje po Fedwerecku[3], drudzy
co się stroją po usarsku w pancerzach z tarczą, a z drzewem na prędkie
potkanie, a niedawno się tego jęli, gdy obaczyli, iż to jest pożyteczniejsza
sprawa, niż obciążenie wielkie[4] na
konie i na się brać.
Pieszego ludu u nich więcej
bywa niż jezdnego, w dostatecznej zbroi, i z strzelbą dobrą ruśniczą, bo w tych
wszystkie nadzieją pokładają swoją, stojąc za nimi jako za murem, gdy się
dobrze sprawią.
Mają tez swe
rozdzielenie obyczajem starych waleczników na chorągwie i proporce i roty jako
i jezdni ku szturmu idą Fendrychowie[5]
przodkiem z chorągwiami prędko.
Gdy w taborze leżą,
dobrze strzelbą obwarują tabor i okopają trudno ich ma kto pożyć.
(…)
Najgorsze na nie, gdy
im zaskoczy drogi ze wszechstron, a nie dopuścić do nich żywności, sami się tak
porażą, bo lud niecierpliwy, nieprzywykły głodu, zimnu; wnet im się ino mrzeć z
nędze; ktemu lud ciężki nie bardzo zwyczajny; a to jeszcze gorszego, nieradzi
słuchają swoich starszych i rzucają się na nie, kiedy im zadzierżą miesiąc
wołają Geld! Geld![6]
Jeśli in nie dadzą, nie będą posłuszni, a tak lepiej umieją powiedzieć,
napisać, niż walczyć.
Etykiety:
armia cesarska,
fedwerasze,
husaria,
Sprawa rycerska
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Sprawa rycerska... - Węgrzy
Marcin Bielski w swojej Sprawie
rycerskiej… wydanej w 1569 roku opisał między innymi pokrótce wojskowość
krajów sąsiadujących z Rzplitą. Jego spostrzeżenia są bardzo ciekawe – tak w
kwestii taktyki jak i wyposażenia - pozwolę sobie więc w kilkuodcinkowym cyklu
zaprezentować je na blogu. Na początek – Węgrzy. Zapis za wersją wydaną w
ramach Archiwum domowego… z 1856
roku, co prawda wersja oryginalna jest dostępna w sieci, ale nie chcę sobie
jeszcze bardziej psuć wzroku przy jej odcyfrowywaniu.
Węgrowie są ludzie lekko
zbrojni w pancerzach z tarczą a z drzewem, na koniech równych jeżdżą zwłaszcza
usarze, ci się potkają z nieprzyjacielem dobrze zewszego skoku. Jeśli przełomią
czoło nieprzyjacielskie, poczną sobie dobrze, jeżeli nie przełomią, ustąpią
nazad, aby ich drudzy ratowali. Są dobrzy mężowie między nimi, bo często w
potrzebach bywają i obaczy zarazem wygraną, albo przegraną bitwę; przeto nie
chcą z innym narodem w ordynku stawać jedno sami z sobą, i nie są życzliwi
innemu narodowi sławy zwłaszcza Niemcom.
Pieszego ludu niebywa
z ich narodu, lecz z postronnego, ale Caklowie[1],
Hajducy, Marhalausy[2],
Słowacy, ci są bardzo skoczni pieszo, gdzie przejdzie w górach, żaden ich nie zwalczy,
bo skoczni są, bronią ich szabla, a tarcze małe, mają drudzy rohatyny i
rusznice, kamieńmi z gór ciskają, wiele ludzi zbiją pociski.
Etykiety:
armia siedmiogrodzka,
hajducy,
husaria,
Sprawa rycerska
Subskrybuj:
Posty (Atom)