Po raz
kolejny w cyklu pojawia się Stefano Della Bella, chociaż tym razem jego rysunek
to ciekawostka. Szkic przedstawiający trzech jeźdźców należy do kolekcji The
Fitzwilliam Museum w Cambridge, pytanie jednak kogo miałby przedstawiać? Panowie
mają na hełmach/nakryciach głowy (?) niezwykle widowiskowe pióropusze. Pytanie
co mistrz Stefano chciał tu przedstawia? Rysunek z natury, ukazujący nieco
nazbyt strojnie przybranych włoskich szlachciców? Czy to po prostu jakiś
wymysł, nie mający nic wspólnego z rzeczywistością? Opinie jak zwykle mile
widziane…
Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefano Della Bella. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stefano Della Bella. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 4 października 2012
wtorek, 20 grudnia 2011
Malarze znani i nieznani - cz. XLIII
I raz jeszcze mistrz Della Bella, po raz kolejny z wjazdu do Rzymu Ossolińskiego - tym razem jeden ze wstępnych szkiców do oddziału 'czerwonych' kozaków pokazywanego wcześniej. Jak widać imć Stefano pieczołowicie przygotowywał się do pracy, szkicując sobie postaci i 'ustawiając' je do finałowej pracy.
niedziela, 18 grudnia 2011
Malarze znani i nieznani - cz. XLII
Kolejne szczegóły z wjazdu poselstwa Ossolińskiego do Rzymu, autorstwa Della Belli. Powyżej wielbłądy, 10 takich zwierząt miało wzbudzić sensację wśród obserwujących je Rzymian. Oczywiście jak wypada przy tego rodzaju popisie zbytku i przepychu, poczciwe dromadery kunsztownie ozdobiono. Obwieszone one były srebrnymi nićmi, jedwabnymi sznurami i narzutami z czerwonego aksamitu. By dodać orientalnego klimatu, wielbłądy prowadzili odpowiednio wystrojeni Tatarzy i Ormianie.
Poniżej przepiękne konie tureckie prowadzone tuż za pochodem pokojowych posła. Ozdoby tych pięciu koni kosztowały bodaj najwięcej z całej wyprawy – ich siodła były bowiem zdobione diamentami, turkusami i rubinami. Także i tutaj rolę prowadzących pełnili Tatarzy i Ormianie. Z końmi tymi związana jest też anegdotyczna akcja reklamowa Ossolińskiego, dwa konie miały bowiem złote podkowy, które (celowo) słabo umocowano, by odpadły w czasie pochodu. Niezły popis, trzeba przyznać…
środa, 14 grudnia 2011
Malarze znani i nieznani - cz. XLI
Stefano della Bella po raz kolejny gości na blogu, tym razem przedstawiam fragmenty słynnych akwafort z serii Entrata in Roma dell’ambasciatore G. Ossoliński. Chodzi oczywiście o wjazd podskarbiego nadwornego koronnego Jerzego Ossolińskiego do Rzymu i uroczystej ceremonii przywitania tam polskiego posła. Wjazd odbył się 23 listopada 1633 roku, a Ossoliński bez wątpienia wywarł ogromne wrażenie na włoskich gospodarzach.
Powyżej widzimy oddział 30 kozaków. Ubrani byli w przetykane złotem szkarłatne ferezje, liczne pióra które tam widzimy pochodzą od żurawi (biedne ptaki…). Kozacy uzbrojenie są w szable, łuki i bandolety. Piękne przyozdobione są także konie, a Polacy zdają się tu popisywać swoimi zdolnościami jeździeckimi.
Oddział poniżej to 30 pokojowych Ossolińskiego, ubranych w błękitne ferezje z pomarańczowym podbiciem, wykonane z atłasu. Paziowie ci są wyposażeni podobnie jak kozacy, przy boku mają szable, dodatkowym uzbrojeniem są łuki. Także i tutaj uwagę zwracają przyozdobione konie.
Etykiety:
armia koronna,
malarstwo,
poselstwa,
Stefano Della Bella,
wojska prywatne
poniedziałek, 12 września 2011
Malarze znani i nieznani - cz. XXXI
Na początku cyklu ‘malarskiego’ pokazałem kilka rycin Stefano della Belli, ukazujących polskich kawalerzystów:
Jako uzupełnienie tamtego wpisu tym razem kilka szkiców z kolekcji Muzeum w Luwrze, przedstawiających polskich szlachciców. Są to zapewne wprawki włoskiego mistrza przed wykonaniem słynnej serii akwafort z poselstwem Ossolińskiego do Rzymu. Jakość może nie najlepsza, ale zawsze da się tam to i owo wypatrzyć.
Etykiety:
armia koronna,
malarstwo,
poselstwa,
Stefano Della Bella
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Malarze znani i nieznani - cz. VIII
Śledząc nader ożywioną dyskusję w komentarzach o obrazie Snayersa, zastanowiła mnie jedna rzecz – na ile wiarygodnym źródłem może być ikonografia z epoki. Chodzi mi tu przede wszystkim o to, na czym opierali się artyści zachodnioeuropejscy, tworząc dzieła przedstawiające żołnierzy RON. Może spróbujemy to w skrócie prześledzić? Przy okazji drobny konkurs – kogo przedstawia portret w tej notce…
- Pieter Snayers raczej żadnego litewskiego (a i szwedzkiego) żołnierza nie widział, malował ‘Bitwę pod Kircholmem’ ok. 1630 roku – być może opierał się o opisy (a także szkice?) jednak jak widać na obrazie nie jest to do końca próba udana
- Abraham van Boot – miał relacje z pierwszej ręki od niderlandzkich posłów którzy w 1627 roku brali udział w negocjacjach polsko-szwedzkich. Jego praca ujrzała światło dzienne w 1632 roku, więc nie był to termin odległy od zakończonej w 1629 roku wojny, widzimy jednak że van Boot momentami mocno tu fantazjował
- Antonio Tempesta swoją ‘Bitwę pod Kircholmem’ stworzył w Rzymie, na podstawie szkicu, ewentualnie obrazu bitwy, a także zapisanych informacji o przebiegu bitwy. Godny uwagi jest także rok powstania miedziorytu – 1606 rok
- Giacomo Lauro, tworzący za zamówienie Zamoyskiego serię rysunków i miedziorytów przedstawiających kampanie w Inflantach 1600-1605. Nie udało mi się odnaleźć informacji, czy Lauro pracował w Polsce czy też w Rzymie, bez wątpienia jednak tworzył w oparciu o dokładne dane otrzymane od otoczenia hetmana wielkiego koronnego
- Jacob de Gheyn – nie udało mi się znaleźć żadnych informacji o jego pobycie w Polsce, jak mi się wydaję tworzył w oparciu o informacje otrzymane z dworu Zygmunta III, jednak niekoniecznie widział żołnierzy których malował
- Tommaso (Tomasz) Dolabella – jemu bez wątpienia możemy ufać, wszak osiadł w Polsce i był nadwornym malarzem Zygmunta III
- Stefano Della Bella – ten co prawda Polski czy Litwy nie odwiedził, jednak miał przynajmniej okazję widzieć uroczysty wjazd polskiego poselstwa do Rzymu w 1633 roku
- Abraham Westervelt – nadworny malarz hetmana Janusza Radziwiłła miał niejedną okazję obserwować wojska litewskie, stąd też możemy wysoce ocenić wiarygodność jego prac
- Wilhelm Hondius – także i on wykonywał prace w oparciu o własne obserwacje, jako że od 1636 roku mieszkał w Polsce. Co prawda nie był świadkiem odsieczy Smoleńska, niemniej jednak miał do czynienia z polskimi żołnierzami za panowania króla Władysława IV
- Erik Dahlberg – walcząc w ramach armii szwedzkiej Karola X Gustawa nie raz zapewne widział polskich czy litewskich żołnierzy, chociaż jego prace czasami wyglądają nader dziwne, co zapewne wiążę się z późną datą ich powstania
To oczywiście tylko kilka nazwisk, jednak daje to chyba do myślenia – skłonny byłbym raczej wierzyć malarzowi który ówczesnych żołnierzy widział na własne oczy i malował ich w tym samym czasie. Prace powstałe po zaledwie 20 czy 30 latach od wydarzeń mogą być czasami bardzo mylące – jak próbowałem to ukazać na podstawie wyglądu armii szwedzkiej na obrazie ‘Bitwa pod Kłuszynem’. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Zapraszam do dyskusji…
piątek, 16 lipca 2010
Malarze znani i nieznani - cz. III
W sumie tytuł jest bałamutny, bo teraz będzie o słynnym rytowniku, ale co tam... Stefano della Bella (1610-1664) to wspaniały włoski grawer, który pozostawił w swym dorobku blisko 1000 rycin. Swoje dzieła tworzył w Rzymie, Paryżu i Florencji. Z polskiego punktu widzenia godna uwagi jest zwłaszcza seria akwafort ukazujących wjazd (w 1633 roku) do Rzymu poselstwa Jerzego Ossolińskiego. Miast tego jego wrzucam na blog cztery ryciny (stworzone ok. roku 1651) ukazujące polskich kawalerzystów. Piękna sprawa...
Etykiety:
armia koronna,
husaria,
jazda kozacka,
malarstwo,
Stefano Della Bella
Subskrybuj:
Posty (Atom)