Pamiętacie powiedzenie za
króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa? Okazuje się, że elektorzy sascy
mieli długą tradycję hulaszczego życia, pełnego polowań, uczt i dużej ilości
trunków. Gentelman którego dobrotliwe oblicze widzimy w tym wpisie to Christian
II Wettin (czy jak kto woli Krystian II), urodzony w 1583 roku, najstarszy syn
Christiana I. Tatko zmarł w młodym wieku 31 lat i nagle ośmioletni Chrystianek odziedziczył
tron. Na szczęście dla niego, rządził jego wuj-regent, więc młodzian mógł się
oddawać rozrywkom w typie jedzenia, jedzenia i jeszcze raz jedzenia. W wieku 18
lat objął pełnię władzy, wciąż jednak opierał się na licznych doradcach, samemu
zajmując się tak skomplikowanym czynnościom jak polowania, turnieje i … tak,
zgadliście, jedzenie i picie. Niestety, 23 czerwca 1611 roku elektor wypił
jeden kufel za dużo. W czasie turnieju, słońce nieźle podgotowało występującego
w pełnej zbroi młodziana. Zszedł więc z konia i zażyczył sobie zimnego piwa.
Wychyliwszy garniec trunku, padł jak ścięty na ziemię – prawdopodobnie na skutek
zawału lub wylewu. Na tronie zastąpił go kolejny miłośnik polowań i mocnych
drinków, jego brat Johann Georg I (Jan Jerzy I). Ten miał jednak mocniejsze
zdrowie i mimo że nie unikał mocnego piwa (miał bowiem przydomek 'Piwny Jerzy'), zmarł bowiem dopiero w wieku 71 lat…
Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piwo. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 20 września 2016
piątek, 28 września 2012
Piwo że diabli nadali
O
straszliwych skutkach warzenia (i zapewne popijania) trunków w czasie Świąt
Bożego Narodzenia opowie nam dzisiaj Albrycht Stanisław Radziwiłł, który jak
zwykle jest źródłem niesamowitych dykteryjek. Oto jak zgraja szatańska Wilno
nawiedziła…
25 Grud[nia 1643 roku]. Straszny przypadek trafił się w Wilnie w domu, w którym doktor
medycyny z urzędu mego naznaczonego gospodą stał: w wilią Bożego Narodzenia,
chłopi piwo warzyli przez całą noc, nadedniem [nad ranem] jako sami świadczyli, czarci niewidomi [niewidzialni]
przybyli, którzy ich dobrze potłukli;
wszak słychać było a ich nie widziano, ledwo oni żywi się zostali, i na
podwórze wyrzuceni, wzdychali i jęczeli, mając mieć dni święte w większem
poważaniu. Doktór mój i cyrulik heretyk to widział i świadczył. Było zaś ich
trzech których ta kara spotkała.
Jak sądzę na
samym warzeniu piwa się nie skończyło, nocna degustacja musiała się jednak
skończyć nieciekawie, jeżeli delikwenci byli przekonani że dopadły ich czarty.
Czyżby przypadkiem odkryli przepis na szatańsko mocne piwo?
[źródło zdjęcia: http://www.mmsilesia.pl/243343/2009/3/11/muzeum-zaglebia-w-bedzinie-nawiedzily-diably-fotorelacja?category=kultura ]
Subskrybuj:
Posty (Atom)