Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zygmunt August. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zygmunt August. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 stycznia 2020

Ośmnaście dział jednego dnia uliał



Stanisława Sarnickiego powiastka o haubicy… znaczy się Haubiczu. Zapisek z Księg hetmańskich[1] dotyczy Morawianina Szymona Hauwicza (Haubicza, Haugvica), który był ludwisarzem w służbie Zygmunta I Starego i Zygmunta II Augusta.
Znaliśmy człeka jednego w Krakowie Simona Haubicza, człeka doświadczonego w tej nauce, a był człowiek staruchny. Ten nieboszczykowi Zygmuntowi Augustowi w Wilnie jednem razem, jednem zalianiem ośmnaście dział jednego dnia uliał (co jest rzecz na podziw wielga i kunszt nie lieda jaki). Co króliowie za wielką fortunę sobie poczytają. Także nieboszczyk [Zygmunt August] natenczas fest wielki uczynił i wesele. I tego rzemieślnika Simona był unobilitował i iurgieltem opatrzył. I radziłbym króliowi, aby ksiąg jego puszkarskich dostał, spodziewałbym się tam kunsztów niejakich w tej nauce niemało.
Rzeczonego pana Szymona znajdujemy też na kartach pracy Marka Plewczyńskiego W służbie polskiego króla. Jak okazuje się Morawianin był w latach 1542-1557 cejgwartem krakowskim, a w czasie wyprawy pozwolskiej w 1557 roku dowodził całością artylerii armii koronnej.


[1]              Przepięknie opracowanych i wydanych przez Marka Ferenca w 2015 roku.

czwartek, 2 listopada 2017

Polacy z postępem czasu ugłaskani


Cytowałem kiedyś fragmenty relacji nuncjusza Ruggieri, dotyczące potencjału militarnego państwa rządzone przez Zygmunta Augusta. Był tam i fragment o wadach i zaletach Polaków, tym razem chciałbym zamieścić większy kawałek z tej rewelacji.  Zobaczmy ile z jego obserwacji przetrwało próbę czasy. Monsignore, prosimy...


czwartek, 4 maja 2017

Po Włosku, po Węgiersku, po Niemiecku...


Dwa lata temu zamieściłem opis wjazdu Elżbiety Habsburżanki do Krakowa w 1543 roku. Królowej jednak szybko się zmarło, zastąpiła ją Barbara Radziwiłłówna (co zresztą wywołało nielichy skandal), ale i ona wkrótce odeszła do Lepszego ze Światów. Kochliwy Zygmunt August znów więc zwrócił się do Habsburgów. Wybór padł na siostrę Elżbiety, Katarzynę. Impreza z roku 1553 była przednia, polska magnateria i szlachta pokazały się jak trzeba. Poczytajmy więc jak to przywitano przyszłą królową w Krakowie...






środa, 8 lutego 2017

Halabardnicy zwani także drabantami


Wspomniany już kiedyś na blogu opat Ruggieri pozostawił nam bardzo ciekawy opis dotyczący gwardii nadwornej Zygmunta Augusta.  Aż dziw bierze, że tego wcześniej nie zamieściłem, pora więc naprawić to niedopatrzenie:
Jest prócz tego[1]dwiestu żołnierzów płatnych po cztery złote na kwartał do pilnowania wozów królewskich, których bez liku, bo król ma zwyczaj wozić ze sobą swe klejnoty, suknie i mnóstwo innych rzeczy. Za straż przyboczną ma stu pięćdziesięciu halabardników zwanych także drabantami, a mają [żołdu] złoty na tydzień, a oprócz tego 20 [złotych] na rok, odziewani są dwa razy w do roku, w drodze towarzysząc królowi biorą konie ze stajni królewskiej, nawet dają im buty i ostrogi.
To ‘podragonienie’ drabantów będzie się zdarzało i później, do tego stopnia że Zygmunt III i Władysław IV będą mieli swoich rajtarów-drabantów. Co ciekawe, zachował się wizerunek halabardników Zygmunta Augusta: widzimy ich w lewym dolnym rogu ryciny z 1570 roku.



[1] Wstępna część opisu, która pomijam, dotyczy dworzan i paziów. 

wtorek, 20 października 2015

I ten to młodzik te łotry posiekł?


Oj długo mnie nie było na poletku blogowym, pewnikiem już ludkowie zapomnieliście że ktoś tu coś pisze. Tomiszcze Sveriges Krig wreszcie zredagowane, za dni kilkanaście ujrzy światło dzienne[1], pora więc odkurzyć nieco w tym kącie internetowym. Wypadałoby coś lekkiego i do śmichu, może być tak… o, mam, Bartosz Paprocki[2] nam coś ciekawego podsunie ze swoich Herbów rycerstwa polskiego.
W latach 1556-1557 Zygmunt August stoczył wojenkę z zakonem inflanckim, zakończoną zresztą ukorzeniem się wielkiego mistrza Johanna Wilhelma von Furstenberga przed polskim monarchą. W kampanii brały udział wojska litewskie, wsparte liczącym ok. 9000 żołnierzy korpusem polskim. W czasie marszu Koroniarzy przez województwo trockie[3] dojść miało do nietypowego pojedynku. Młody panicz Wacław Jankowski[4], herbu Junosza, pokłócił się z niemieckimi knechtami spod komendy Ernesta Weihera. Doszło do sprzeczki, panowie rzucili się do broni i szlachcic mając ich na się przez czterdzieści, każdego z nich, mężnie się im broniąc, ranił. Tak właśnie Panie i Panowie, sam miał zranić 40 (sic!) piechurów. Oczywiście cała sprawa trafiła przed króla, pewnie to jedyny znany przypadek gdy jeden krewki – acz dobrze operujący szablą – młodzian wyeliminował całą rotę (było nie było) współtowarzyszy broni. Panu Wacławowi szło mu o gardło, jednak wstawiło się za nim wielu szlachciców: wszakoż iż był i domu znacznego, k’temu młody natenczas. Dość nieoczekiwanie za Polakiem wstawił się dowódca niefortunnych knechtów, czyli Ernest Weiher. Obaczywszy Jankowskiego, na którego przedtem skarżyło swoje knechty, rzekł: I ten to młodzik te łotry posiekł? Podobniej miłościwy królu dać te powiesić co się dali temu młokoskowi tak sromotnie poranić, a niżby ten cnotliwy młodzieniec miał o nie być karan.
Pana Wacława ułaskawiono, historia milczy co się stało z knechtami: nie wiadomo więc, czy faktycznie przywitali się z katem, acz jest to mało prawdopodobne. Tak czy inaczej historia to przepiękna, aż się prosi o sfilmowanie.




[1] Jeszcze tylko 14 do zrobienia…
[2] Muszę z niego częściej korzystać, wszak to kopalnia anegdotek.
[3] Punktem docelowym było Kowno.
[4] Syn Marcina, podsędka dobrzyńskiego. 

wtorek, 16 czerwca 2015

Pacholęta, husarze, Tatarzy...


Drugi tysiączek wpisów zaczynamy od długiej (zarówno w marszu jak i w opisie) parady, będziemy bowiem świadkiem wjazdu Elżbiety Habsburżanki do Krakowa w maju 1543 roku. Opis bardzo długi, ale niezwykle interesujący, bo też kogo tam nie ma... Wersja to polskie tłumaczenie niemieckiego opisu, opublikowana w drugim tomie Biblioteki Warszawskiej w 1858 roku. Pozwalam sobie wrzucić kopie, bo Ezra (tj. mój pierworodny, z którym sobie siedzimy już od 6 rano) na pewno nie pozwoli mi na żmudne przepisywanie o tej porze. Zapraszam do lektury, bo też sporo tam ciekawych informacji o wyglądzie dworzan i wojaków w czasie tego wjazdu.









niedziela, 10 maja 2015

Spisek koński z fryzami


Mam dziwne wrażenie, że poniższy zapis źródłowy już kiedyś na blogu zamieściłem, ale jakoś nie mogę go znaleźć. Może wrzucił to któryś z moich kolegów-blogerów?  Jeżeli okaże się, że już było, to z góry przepraszam, dajcie znać to skasuję wpis. O co chodzi? O spis koni królewskich ze słynnej stadniny królewskiej Zygmunta II Augusta; sporządzono go po śmierci króla. Ciekawe czy to owe ‘fryzy’ miały służyć w zbroi autorstwa Kunza Lochnera, którą widzimy powyżej.

Spisek koni które się zostały po śmierci króla J. M. Zygmunta Augusta w Knyszynie.
Konie jezdne:
Pocztowych koni – 120
Frizów młodych – 21
Dzianetów – 19
Łowczych – 30
Jednochodników – 28
Węzelków i podejzd(ków) – 48
Koni zbytnich – 40
Muł – 1
Summa jezdnych 395

Woźniki[1] :
Cugów[2] poszestnych[3] – 64
Cugów osmackich – 2
Cugów poczwórnych – 6
Cugów popiętnych – 1
Z gierarów cugów poszóstnych – 2
Cugów popiętnych – 2
Summa woźników koni 433

Summa jezdnych i woźników koni 828



[1] Konie zaprzęgowe.
[2] Czyli zaprzęgów.
[3] Czyli zaprzęgu złożonego z 6 koni. 

piątek, 17 grudnia 2010

Polacy zawsze są ochoczy do woyny, w boiu niewypowiedzenie gorący i waleczni

W 1568 roku opat Giulio Ruggieri, nuncjusz papieża Piusa IV na dworze polskim, złożył swemu zwierzchnikowi bardzo interesującą Relacye o stanie Polski. Nuncjusz opisał kraj, ludzi, polskiego monarchę oraz siły zbrojne na jakie mógł liczyć polski władca. Wśród wielu ciekawych uwag czytamy np. w czasie woyny [są Polacy] wytrwali i mężni, urodziwego wzrostu, żyią długo i  dłużej jeszcze żyliby gdyby obżarstwo i piaństwo nietargało sił ich. Wychylać kielichy bez miary, znakiem jest dobrego wychowania, powściągać się od nich znakiem nieszczerości i grubiaństwa. Jak więc widzimy, pewne rzeczy, mimo upływu stuleci, nie ulegają zmianie…
Ja jednak wszak nie o tym chciałem pisać, miast tego skupię się na części relacji opisującej potencjał militarny kraju. Piękna to bowiem laurka a i ciekawe informacje o rumakach naszych kawalerzystów możemy tu znaleźć. Jak rasowy szpie… znaczy się dyplomata, nuncjusz zanotował wiele ciekawych szczegółów.  Monsignore Ruggi, prego…
Każdy szlachcic obowiązanym iest służyć na woynie. Woiewodowie są wodzami szlachty Woiewództwa swego. Odprawiają oni popisy, ściągać się powinni na pospolite ruszenie kiedy tylko Króla rozkaże. Ciężko iest dociec, do iakiey liczby iazda ta wynosi, powinnoby ich być 200 000, lecz że wszyscy niestaią, że szlachta pod zwierzchnictwem Biskupoów będąca nie zwykła wychodzić, liczyć można konnicy [polskiego] pospolitego ruszenia na 100 000, Litwa przystawić może 70 000, Inflanty iak nowo przybyłe nieściągaią się ieszcze.
Od liczby woyska, idąc do zalet onego, powiem, że Polacy zawsze są ochoczy do woyny wierni swym Królom, w boiu niewypowiedzenie gorący i waleczni: zaprawili się w przeszłych latach, na woynach z Niemcami, Wołochami, Moskalami, Węgrami i Turkami. Widzieliśmy że 3000 Polaków będących na żołdzie Cesarza Karola V w Austrii złamali i znieśli 13 000 Turków.
Konie Polskie, acz niezbyt rosłe, są pełne ognia, prędsze nad konie Tureckie, a nierównie piękniejsze i zwinniejsze iak konie Niemieckie. Konie Litewskie nierównie są pośledniejsze od Polskich tak dalece że 4 konie Polskie warte są 20 Litewskich. Nie są one bynaymniey ujeżdzone w konnicach, nieznaią Polacy uieżdzayców z professyi, maią ich tylko niektórzy wielcy Panowie. Króla ma trzech lub czterech Włochów do tego. Za szczególność i to uważać należy, że uieżdzają konie, umyślnie dla pijanych [sic!] uczą ie, jak drapać się na przykre skały, na schody nawet, latać w górę i na dół, i tysiąc podobnych szaleństw.
Cała ta Jazda, dzieli się na poważną i cieszką Hussarów, i na lżejszą kozakami zwanych. Żaden kray tyle iazdy wystawić nie może, nayprzód że tu pospolite ruszenie darmo staie, a gdzie indziey żołnierz płatnym być musi, powtóre, żaden kray nie ma tyle pastwik i tyle konie wychować nie może.
Ma Król Polski liczną Artyleryę z dział różnego gatunku, między temi niektóre niesłychaney wielkości: twierdze atoli w małey są liczbie. W Prusiech Malborg, dość mocny, Gdańsk i Elblong: w Polszcze Kazimierz liczy się za mocny, Lwów także dobrą iest twierdzą, w Litwie na granicach Moskiewskich są zamki drewniane opasane wałami. Tikocin utwierdzony iest także, tam się chowają pieniądze, klejnoty i inne drogie skarby. W Inflanciech więcey iest zamków mocnych. Król w tych wszystkich zamkach chowa załogi, lecz niemość liczne, by długo się oprzeć.
Powymierali wprawdzie dawni Hetmani, lecz młodzisz wielkie daie nadzieie. Polacy zwykli zimą woyny prowadzić, nayprzód że są wytrwali, powtóre że w kraiu pełnem błot i jezior, gdy te zamarzną, łatwiejsze są poruszenia i dowozy wszystkiego.
Lubo w tem kraiu, nie tylko ogromne rzeki lecz ieszcze znayduią się porta i morza, drzewa do budowy, obfitość żelaza, nigdy jednak Polacy niemyśleli, o wystawieniu siły zbroyney morskiey.