Pośród datowanej na 1665 rok Relacyi o stanie politycznym i wojskowym Polski autorstwa Sebastiana Cefaliego, sekretarza Jerzego Lubomirskigo, znajdujemy bardzo interesujący opis polsko-litewskiej wojskowości. Jako że bardzo lubię takie spostrzeżenia pióra odwiedzających nasz kraj cudzoziemców, spojrzymy jak to Cefali opisywał wojskowość RON. W pierwszym odcinku chluba armii czyli husaria.
Wojsko kwarciane składa się z Hussarów, Kozaków, Wołochów i Tatarów. Z tych hussary zasługują na szczególniejszą uwagę tak dla niezrównanego męstwa, jako też osobistej godności. Mają coś podobnego do dawnej jazdy włoskiej [wszak autor relacji jest Włochem – K.], chociaż w karności i uzbrojeniu różnią się od niej. Oprócz szabli broń ich jest lanca zwana kopią, wewnątrz próżna, zwierzchu opleciona surowem rzemieniem i oblana smołą, którą jeździec pędząc na koniu przebić może na wylot zbroję. Dłuższa jest od spisy, pod żelazem ma proporzec kitajkowy, w środku przecięty, coraz węższy u dołu i tak długi że dotyka ucha końskiego. Chorągwie odróżniają się kolorem proporców i drzewców kopij, które wkładają się w rurkę rzemienną kilka razy złożoną, przymocowaną do kuli siodła i łączącą się ze strzemieniem. U łęku z lewej strony mają pistolet, pod lewym udem przywiązany do siodła koncerz bardzo długi, którego używają po skruszeniu kopii. Na zbroi noszą skórę tygrysią lub lamparcią spiętą pazurami na lewym ramieniu. Z tyłu mieli zwyczaj przyczepiać duże skrzydła sępie, które w pędzie czyniły wielki szelest, ale teraz mało kto ich używa. Każdy służy najmniej za trzech, to jest powinien przyprowadzić z sobą do chorągwi dwóch ludzi dorodnych, równie dobrze uzbrojonych i na dobrych koniach, którzy dla różnicy od panów noszą skóry niedźwiedzie lub wilcze, skrzydła i oprócz innego uzbrojenia karabin. Chorągwie husarskie były prawie zarzucone w wojnach z Kozakami i Tatarami, bo na mało się przydały z nieprzyjacielem nieznającym porządnym sztuki wojowania, ale gdy się zaczęła wojna ze Szwedami i Moskwą powróciły znowu do dawnego znaczenia. Przedniejsza szlachta zaciąga się do tych chorągwi i zasłużeni oficerowie, którzy dowodzili Kozakami lub w innych dobornych pułkach, nie mają sobie za ujmę służyć jak prości żołnierze w hussarach. Chorągiew husarska kosztuje daleko więcej niż pułk jazdy zwyczajnej lub piechoty cudzoziemskiej, a w szczególności rotmistrza, który prócz dostarczenia kopij swym podkomendnym musi ich hojnie częstować i udarować. Roku 1661 było tylko w całem wojsku [koronnym] sześć chorągwi husarskich: jedna królewska z 200 ludzi, której namiestnikiem był [Stefan] Czarniecki wojewoda ruski; druga [Stanisława] Potockiego wielkiego hetmana koronnego z 200 ludzi; trzecia wielkiego marszałka koronnego [Jerzego] Lubomirskiego z 200 ludzi; czwarta [Jana] Zamojskiego ze stu ludzi; piąta i szósta brata i syna marszałka [chorągwie Aleksandra i Stanisława Lubomirskich], każda ze stu ludzi. W chorągwi złożonej z 200 ludzi nie masz więcej jak 60 szlachty, reszta przyprowadzona i uzbrojona przez nich dopełnia liczbę. Żołnierze szlachta tak hussary jak kozacy zowią się towarzysze, i zostają w takiem poszanowaniu, że sami hetmani dając im rozkazy nazywają ich panowie bracia. W marszu naprzód idą towarzysze, za nimi muzyka złożona z trąb, surm i kotłów, za nią dopiero żołnierze nieszlachta.