Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna 1626-1629. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna 1626-1629. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 kwietnia 2024

Moja pierwsza książka dostępna do ściągnięcia za darmo

 


Wien, że w sumie to już staroć i że nawet moje własne badania od tego czasu zweryfikowały pewne błędy i nieścisłości z tej pracy, ale może kogoś wciąż ona zainteresuje. Moja praca ‘Studia i materiały do historii wojen ze Szwecją 1600-1635’, wydawana w 2013 roku przez Wydawnictwo NapoleonV, jest teraz dostępna za darmo do ściągnięcia z mojego profilu na Academia.edu. Można ją znaleźć pod tym linkiem.

środa, 29 września 2021

Szarże 1000 (albo nieco mniej) rajtarów

 



Dziś w krótkim wpisie ciekawostka rocznicowa, bo dotycząca starcia z 29 września 1626 roku  pod Gronowem, będącego częścią bitwy pod Gniewem. W bardzo ciekawym źródle dotyczącym tego starcia, cytowanym przez szwedzkich autorów Sveriges Krig 1611-1632, możemy przeczytać o interesującym wątku tego starcia. Według raportu Chemnitza do Rady Miejskiej Gdańska[1], we wczesnej fazie bitwy król Zygmunt III rzucił do ataku na lewym skrzydle aż 1000 rajtarii polskiej (czy raczej polsko-litewskiej), pod dowództwem Abrahamowitza, Schmelinga, Sackena i Donhoffa. Mimo wsparcia polskiej piechoty, ataki rajtarii miały zostać jednak odparte przez piechurów Muschampa broniących się w Gronowie. Warto się przyjrzeć tym nazwiskom, bo dzięki nim możemy zidentyfikować jednostki o których pisał Chemnitz.

- Abrahamowitz to Mikołaj Abramowicz, który dowodził liczącym 400 koni dobrych Inflantczyków, a złożonym z trzech kompanii, regiment rajtarii. Był to dawny litewskiej regiment Seja, który od 1626 roku właśnie pod komendą Abramowicza walczy w Prusach

- Schmeling to kolejny litewski dowódca, rotmistrz Henryk Szmeling, stojący na czele chorągwi 200 rajtarów

- Sacken to najprawdopodobniej Jan Sacken, dowodzący jedną z kompanii Abramowicza

- w przypadku Donhoffa chodzi prawdopodobnie o królewską chorągiew rajtarii Otto Denhoffa, liczącą 200 koni. Jej rotmistrz zginął pierwszego dnia bitwy, jednak jego jednostka ‘chodziła’ pod takim nazwiskiem rotmistrza jeszcze w listopadzie 1626 roku

Licząc więc stany etatowe mamy tu 800 rajtarów, od których zapewne trzeba by odliczyć nie tylko ślepe porcje ale i straty poniesione 22 września. Jedno ze szwedzkich źródeł określa co prawda regiment Abramowicza na 600 koni, nie ma to jednak potwierdzenia w znanych mi źródłach polskich. Co ciekawe, polskie relacje dotyczące bitwy wspominają co prawda o udziale rajtarii w walkach, nie ma tam jednak wzmianki o szarżach takiego większego zgrupowania tych jednostek. Chemnitz jednak był generalnie dobrze poinformowany o przebiegu działań i jego raporty zawierają dużo ciekawych informacji o różnych starciach wojny. Być może więc i ten opisany przez niego epizod miał miejsce i jest ciekawym przyczynkiem do historii służby rajtarii w armiach polskich i litewskich.



[1]              O ile się orientuję, dokumenty te nie przetrwały II wojny światowej, stąd mamy tylko rozsiane po opracowaniach nawiązania do tej korespondencji.

wtorek, 14 września 2021

Zaproszenie na konferencję “Twierdza Wisłoujście”

 



16 i 17 września 2021 roku Muzeum Gdańska organizuje konferencję „Twierdza Wisłoujście – Baza królewskiej floty wojennej w XVII wieku”. 20 prelegentów przedstawi wiele ciekawych wykładów dotyczących między innymi bitew pod Oliwą i pod Latarnią. Planowany jest także streaming konferencji. Dzięki zaproszeniu ze strony Muzeum także wezmę udział w tym wydarzeniu. Mój wykład online (video już wysłane…) planowany jest na 11:10-11:30 w piątek 17 września, a dotyczyć będzie udziału i organizacji oddziałów cudzoziemskich w obronie polskiego wybrzeża w latach 1626-1629. Zobaczymy jak mi wyjdzie z debiutem na polskiej konferencji naukowej... 





środa, 9 grudnia 2020

Książka w końcu na rynku!


 

Niesamowity moment w życiu autora, kiedy widzi swoją książkę w sprzedaży - co za radość i poczucie zadowolenia. Despite destruction, misery and privations... The Polish army in Prussia during the war against Sweden 1626-1629 właśnie weszła do sprzedaży. Na stronie Wydawcy czyli Helion and Company, można ją póki co kupić w specjalnej, niższej cenie. A tymczasem wracam do pisania kolejnej pozycji w tej serii...

niedziela, 25 października 2020

Z testamentu pana rotmistrza

 


W dzisiejszym wpisie wracamy do Prus w czasie wojny ze Szwedami 1626-1629. W 1627 roku pod Gdańskiem miał umrzeć jeden z oficerów służących w armii Koniecpolskiego – Mikołaj Małyński. Dowodził on 150-konną chorągwią jazdy kozackiej, wchodzącą od 1626 roku w skład wojsk kwarcianych. Małyński pozostawił po sobie testament, którego fragmenty przytoczył Władysław Łoziński w swoim Prawem i lewem. Na samym końcu tegoż testamentu znalazła się tak zwana waleta, czyli pożegnanie z ojczyzną i towarzyszami broni, a także z hetmanem Koniecpolskim. Pozwolę sobie zacytować ten wycinek, bo to rzecz nader ciekawa i ładnie napisana:

Żegnam cię ojczyzno moja miła, dla której Bogu wiadome i ludziom są prace życzliwe moje a z miłości, co i teraz ta ostatnia usługa moja wiernie świadczyła.  Ale tu na koniec z żałością przychodzi pożegnanie moje z wami, bracia i mili towarzysze, z którymi żyć i umierać miło mi było… W jedności z innymi kolegami moimi, sługami twoimi, którzy od ojczyzny do obrony są wezwani, Ciebie jako głowę, cny hetmanie, powtóre żegnam, życząc Ci wespół z rycerstwem Twojem od Boga błogosławieństwa onego z nieprzyjaciół wszelakich, które niegdy Bóg dawał hetmanom swoim ulubionym i wybranym, Jozuemu, Gedeonowi, Jonacie i mężnemu Dawidowi, aby sława Twoja nie czarnolejącem piórem ale złotem opisana i z serc ludzkich na wieki nie była wymazana.

piątek, 7 sierpnia 2020

I kryją się do swych jam

 

Charles Ogier, wizytując w 1635 roku, wciąż widział tam rozliczne ślady zakończonej sześć lat wcześniej wojny. Poniżej fragmenty dotyczący spalonego w 1628 roku przez Szwedów Łasina (Lessen), dobrze pokazujący jak ogromną traumą dla ludności w Prusach była wojna o ujście Wisły. 

Przejeżdżaliśmy przez miasto Radzyn, pięknie położone, choć spalone i zniszczone przez Szwedów. Stąd przybyliśmy do miast Łasin, również przez Szwedów zburzonego. Widok tych ruin sprawiał wrażenie smutne i zarazem straszne. Przykro było oglądać ludzi świadomych , że jeszcze przed kilkoma laty byli obywatelami kwitnącego miasta, a teraz żyją zagrzebawszy się w zwaliska i nory swych własnych domów. Gdy tylko dostrzega obcych ludzi, natychmiast ogarnia ich strach: rzucają się do ucieczki i kryją się do swych jam, jakby ci, których ujrzeli, musieli być zawsze Szwedami lub wilkami.

poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Pogaduchy o rajtarach


Jutro, we wtorek 4 sierpnia, o godzinie 20:30 czasu polskiego będę na żywo opowiadał na FB blogowym o rajtarii koronnej w czasie wojny o ujście Wisły 1626-1629. Serdecznie zapraszam do słuchania i komentowania. 
Przypominam jednocześnie o dwóch poprzednich pogadankach:

wtorek, 30 czerwca 2020

Nie ten kawaler maltański…



Od czasu do czasu udaje się odnaleźć źródło czy nawet kilka źródeł które zmieniają percepcję danego wydarzenia historycznego czy pozwalają na właściwą identyfikację mniej lub znanej postaci. Dzisiaj właśnie o tym drugim przypadku, bo też jest on bardzo ciekawy. Kilkakrotnie na blogu pojawiała się postać Mikołaja Judyckiego, kawalera maltańskiego, który miał walczyć w szeregach armii koronnej w Prusach w latach 1626-1629. Pisali o nim między innymi Jerzy Teodorczyk, Jan Wimmer czy Henryk Wisner; Judycki miał dowodzić w Prusach piechotą cudzoziemską i dragonią, a po 1627 roku pełnić funkcję Starszego nad Armatą. Co prawda w kilku zapisach źródłowych dotyczących wojny pojawiała się postać Bazylego Judyckiego jako stojącego na czele oddziału dragonii, sądziłem jednak że to po prostu jakiś krewny Mikołaja, który dzięki koligacjom rodzinnym otrzymał polową komendę jego jednostki.
Okazuje się jednak, że prawda jest nieco inna. Doktor Przemysław Gawron, wybitny specjalista w tematyce wojskowości za panowania Zygmunta III, wskazał mi że identyfikacja ‘Judyckiego, kawaleria maltańskiego’ jako Mikołaja jest błędna i że tak naprawdę w kontekście całej wojny, kiedy źródła wzmiankują owego kawalera, chodzi właśnie o Bazylego. To on dowodził jednostką dragonii przez okres całej wojny; to on piastował funkcję Starszego nad Armatą, walcząc między innymi pod Górznem. To właśnie Bazyli zaciągał ‘szelmy śląskie’ do swojego oddziału i to on nie chciał, jako Polak, służyć pod komendą szwedzkiego lojalisty Gustava Sparre w jego regimencie piechoty. Co ważne, Bazyli zmarł we wrześniu 1629 roku na skutek zarazy dziesiątkującej armie walczące w Prusach, a jego jednostkę dragonii objął Francuz Jean (Jan) Marion.
Chciałbym z tego miejsca niezwykle serdecznie podziękować dr Gawronowi za wskazanie mi tego (i kilku innych) błędów w mojej, mającej się ukazać w tym roku, książce o armii koronnej w Prusach i za przesłanie mi licznych materiałów które zostaną uwzględnione w tej publikacji. Biorąc pod uwagę, że Judycki kilkakrotnie pojawiał się w moich blogowych tekstach, wydawało mi się właściwe by zamieścić tu takie źródłowe sprostowanie, być może przyda się i innym badającym temat?

piątek, 26 czerwca 2020

Kadrinazi radzi i odradza – cz. XXXV



W kąciku blogowych recenzji przyszła pora na 54 tom (jak ten czas leci…) z serii ‘Century of the Soldier 1618-1721), czyli pracę Michaela Fredholma von Essena The Lion from the North. The Swedish army during the Thirty Years War: Volume I, 1618-1632. Jak zawsze, najpierw krótki opis samej pracy, a potem przyjrzymy się kilku szczegółom. Trochę się rozpisałem, ale też to jedna z moich ulubionych armii i okresów w dziejach, więc chyba mi to wybaczycie.

Po krótkim wstępie, chronologii wydarzeń i prologu historycznym pora na właściwą treść. Książka podzielona jest na osiem rozdziałów. W pierwszym z nich zapoznajemy się z historią szwedzkich konfliktów w latach 1618-1632, czyli walkach z Rzplitą w Inflantach i Prusach, a potem ze wstępną ‘szwedzką’ fazą Wojny Trzydziestoletniej. Autor omawia tu pokrótce wszystkie ważniejsze starcie, mamy więc zdobycie Rygi, Walmozję, Gniew, Tczew, odsiecz Stralsundu, Trzcianą, a potem Breitenfeld i Lutzen. Rozdział drugi to metody poboru i zaciągu w armii szwedzkiej: zarówno piechoty jak i kawalerii. W rozdziale trzecim zapoznajemy się z ewolucją organizacji armii szwedzkiej za panowania Gustawa II Adolfa, tak na poziomie kompanii jak i regimentu. W kolejny rozdziale przeczytamy informacje o uzbrojeniu i ekwipunku szwedzkich żołnierzy, artylerii, muzyce wojskowej, sztandarach a nawet nartach. Rozdział piąty poświęcony jest strojom i próbom wprowadzenia mundurów w armii szwedzkiej. W rozdziale szóstym autor prowadzi rozważania na temat taktyki i strategii Gustawa II Adolfa i szwedzkiemu modelowi prowadzenia wojen. Bardzo interesujący jest rozdział siódmy, omawiający działalność wywiadowczą i kontrwywiadowczą (z bardzo ciekawym fragment o pytaniach które w czasie przesłuchania kanclerz Oxenstierna zadawał złapanym polskim szpiegom w 1624 roku). W ostatnim, ósmym rozdziale autor przedstawia wojskową spuściznę Gustawa II Adolfa i jego wpływ na późniejszych dowódców.

Mamy tu także trzy aneksy: słynny opis przemarszu armii szwedzkiej we wrześniu 1631 roku, ODB armii walczących pod Lutzen i krótką listę wybranych regimentów zaciężnych na służbie szwedzkiej.

Bardzo silną stroną pracy są materiały ikonograficzne. Sergey Shamenkov jest autorem przepięknych wizerunków żołnierzy szwedzkich: na ośmiu kolorowych planszach znajdziemy ich łącznie 16, do tego po jednym wizerunki na przedniej i tylnej okładce. Kolejne 24 kolorowe plansze to wizerunki szwedzkich flag z manuskryptu Mohnera. W samym tekście znajdziemy mnóstwo czarno białych zdjęć: od broni i ekwipunku z zbiorów muzealnych, przez portrety władców, wizerunki żołnierzy czy sceny bitewne. Oprócz tego mamy też i sporo map, w tym prezentujące teatr działań w Inflantach czy Prusach a także starcia jak Lutzen czy Breitenfeld.

Praca napisana jest bardzo przystępnym językiem, autor umiejętnie prowadzi narrację i często polemizuje z przyjętymi od dawna tezami na temat wojskowości szwedzkiej, a także z zapisami źródłowymi. Tu jednak nieco zaskakuje dobór owych materiałów źródłowych. Z jednej strony jest tam sporo drukowanych źródeł szwedzkich, niemieckich czy angielskich, a także bardzo dobrych szwedzkich opracowań – jak Sveriges krig 1611-1632 czy praca Barkmana. Z drugiej jednak brak np. prac Mankella, nie ma też żadnych odniesień do ogromnych przecież zbiorów materiałów archiwalnych w Szwecji. Niby można to tłumaczyć tym, że materiały takie są podstawą opracowań według których autor podaje swoje dane,  ale mimo wszystko taki brak jest zaskakujący. Dosyć kuriozalny, w kontekście tego, jak ważnym elementem książki są konflikty z Rzplitą, jest brak materiałów w języku polskim, jeżeli nie liczyć drobnego przypisu z ‘Hammerstein 1627’ Pawła Skworody. W dobie internetu naprawdę można było się nieco postarać, dotrzeć do polskich badaczy i postarać się o nieco polskiego spojrzenia na konflikt ze Szwecją.

Właśnie, pora na moją ulubioną wojnę, więc na chwilę się tu zatrzymać. Jako że książka prezentuje szwedzkie punkt widzenia, znajdziemy tu sporo wzmianek dotyczących wojen ‘polskich’, które są powiedzmy to dyskusyjne. Nagminne jest zawyżanie stanów armii polskiej, z reguły bezkrytycznie brane ze Sveriges krig. W chronologii na początku książki autor twierdzi, że Szwedzi wygrali pierwsze walki pod Gniewem 22 września, chociaż już w samym tekście książki określa starcie jako nierozstrzygnięte. Sama bitwa jest zresztą nazwana przez autora polską porażką. W opisie kampanii 1628 roku brak informacji o zdobyciu przez Szwedów Brodnicy, co zaskakuje, bo był to ich jedyny sukces w tym roku i pośrednio doprowadził do bitwy pod Górznem. Bardzo słaby jest opis bitwy pod Trzcianą, gdyż z tekstu wynika że sprzymierzona armia polsko-cesarska miała aż 20 000 ludzi, Szwedzi mieli tylko 200 zabitych a największą stratą był kapelusz króla. Nagminnie też w tekście pojawiają się informacje o szwedzkich oblężeniach Gdańska i polskich oblężeniach Malborka – nie wiem czy to kwestia tłumaczenia czy też po prostu tak właśnie autor widział owe wydarzenia, które jednak oblężeniami nie były. Nie mogło też zabraknąć anegdotycznej informacji o łucznikach zaciąganych przez Szwedów do ochrony ich piechoty w czasie walk z Rzplitą – jak widać pewne mity wciąż mają się dobrze…

Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać]  to pośrednia pomiędzy trzeba mieć a można mieć. Na pewno na rynku anglojęzycznym, gdzie materiałów o armii szwedzkiej jest niewiele i często są one bardzo słabej jakości, książka jest zdecydowanie strzałem w dziesiątkę i na pewno będzie dużym hitem, opisuje bowiem wiele ciekawych aspektów armii szwedzkiej. Dodajmy do tego ilustracja Sergeya, którymi jestem zauroczony, to naprawdę kawał świetnej roboty. Z drugiej jednak strony polski czytelnik znający wydane w naszym kraju tłumaczenie dwóch pierwszych tomów  Sveriges krig nie dowie się tutaj zbyt wielu nowych rzeczy chociaż warto podkreślić że całość materiału jest bardzo dobrze opracowana i podana czytelnikowi w bardzo przystępnej formie. Widać jednak że są pewne aspekty które autora interesują bardziej (sam opis kampanii i wojen) a inne zdecydowanie mniej (sztandary czy stroje). Książka jest jednak warta polecenia tak dla miłośników armii szwedzkiej jak i konfliktów z pierwszej połowy XVII wieku, zwłaszcza dla takich którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tą tematyką. Na pewno będzie stanowiła ciekawą mini-serię z drugim tomem, w którym znajdziemy opis armii szwedzkiej do 1648 roku.

środa, 26 lutego 2020

Panowie Żołnierze albo raczej gąscy Polscy




Bardzo ciekawa obserwacja anonimowego autora listu (prawdopodobnie żołnierza), który na początku kwietnia 1627 roku komentował porażkę wojsk polskich pod Dzierzgoniem (Kiszporkiem). Zgrupowanie polskiej jazdy i hajduków zostało tam zaskoczone i rozbite przez Szwedów, ponosząc ciężkie straty. Nasz anonim skomentował to następująco:

Żal się Panie Boże tak wielkiej sromoty, a nie szkody narodu naszego, rozumieją to podobno ci Panowie Żołnierze albo raczej gąscy Polscy, że to z Tatary wojna, którymi przy lada płocie wyspać się za nim można bezpiecznie, [teraz] z dobrymi to wojownikami sprawa, i zda mi się, że ich ci wojowania nauczą, jako i nas Litwa już nauczyła.

Interesujące bo to kolejny komentarze z tego okresu, w którym żołnierze kwarciani (większość rozbitego zgrupowania składała się właśnie z nich) zostają przedstawieni jako ofiary własnego zarozumialstwa, kiedy zlekceważyli Szwedów.

wtorek, 25 lutego 2020

So gallant a show I never saw out of India



Zgodnie z wczorajszą obietnicą na FB blogowym, prezentuje dzisiaj fragment relacji angielskiego ambasadora sir Thomasa Roe, który latem 1629 roku dotarł do Prus, by pośredniczyć w negocjacjach polsko-szwedzkich. Jak zobaczymy z opisu, Polacy starali się go olśnić przepychem husarii i wspaniałym przywitaniem. W bardzo interesujący sposób kontrastuje to z opisem nędzy, głodu i chorób od których cierpiały wszystkie trzy walczące tam armie. No ale cóż, ambasadora trzeba było przywitać z hukiem. Pozwalam sobie przedstawić zapis w oryginale, gdzieniegdzie tylko dodając komentarze co do pisowni czy identyfikując polskich oficerów i urzędników. Tłumaczenie fragmentu z opisem husarii jest już znane, chociażby z artykułu Radosława Sikory o walkach Koniecpolskiego z Gustawem Adolfem, chciałbym więc dać szansę Czytelnikom bloga zapoznać się z przepięknym zapisem oryginalnym.

Arrived at the Polish campe and was mett by Zolkefsky Lieutenant Generall[1] three English mile [from the camp] and most of the officers of a Army with Coaches attended with 1000 men at Armes compleat, all their lances paynted and guilt [gilded] with penans [pennants] of silke at the head, according to the Colours of their troupes, on their helmets a crest of eagles wings, upon their armes coates of Lions or Leopards skinnes, in so brave an order, and glory, that a supposed I was entering rather into some triumph, then a camp, that had been long in field. There was warlike musicke of all sorts, kettle-drummes, trumpets and Hoboyes [oboes], the nobility bravely mounted, their bitts and reynes of silver, so gallant a show I never saw out of India[2], nor found better welcome and reception. Besides these Polish troopes Col[onel James] Butler with his company od Drago[o]ns, Lieutenant Colonel [Arthur] Ashton [Aston] and other gentlemen and commanders, his Majesties subjects, mett me, and did mee all possible honour. Thus conducted to the Campe, the whole army was in order, and I entered through a guard of Musquetiers, halfe a mile long to the Generalls Tent, where I was received by the Chancelor of Poland, Jacob Zadzick Bishop of Culme[3], Conetzpolsky[4] as the Commissaries of the treaty, Ja[kub] Sobiesky, Incisor Regni[5], […][6] and Ernestus Denhoff[7], and brought into a Tent where wee supped together. After, I was by them accompanied to other Tents, sett up for mee, rich and in good order, a continuall court of guar attening mee.




[1] Rotmistrz Łukasz Żółkiewski, dowodzący pułkiem jazdy hetmana Koniecpolskiego.
[2] Pomiędzy 1615 a 1618 Roe był ambasadorem na dworze Wielkiego Mogoła Dżahangira w Agrze.
[3] Kanclerz wielki koronny Jakub Zadzik. Od 1624 roku Zadzik był biskupem Chełmży, Roe użył niemieckiej nazwy miasta.
[4] Hetman Stanisław Koniecpolski.
[5] Jakub Sobieski był krajczym królewskim.
[6] Tu zapis nazwiska i tytułu niezbyt czytelny, acz prawdopodobnie Roe próbował zapisać Jerzego Ossolińskiego, podstolego koronnego.
[7] Ernest Denhoff.




wtorek, 18 lutego 2020

Rozłożenie stanowiska Woyska J.K.M. [1628 rok]



W zdigitalizowanych zbiorach Biblioteki Kórnickiej znalazłem wczoraj bardzo obszerną partię materiałów dotyczących wojny o ujście Wisły. Wśród nich dokument z którym do tej pory nigdy się nie spotkałem. Opisuje on rozlokowanie wojsk koronnych na kwaterach w 1628 roku na zakończenie kampanii, czyli już po październiku tego roku. W spisie znajdujemy wszystkie sześć pułków jazdy „narodowej”, dwa regimenty rajtarii, trzy regimenty piechoty cudzoziemskiej, trzy freikompanie cudzoziemskie i osiem chorągwi piechoty polsko-węgierskiej. Lista miejscowości w których znajdowały się oddziały polskie pozwala w bardzo interesujący sposób prześledzić jak hetman Koniecpolski rozmieścił swoje wojska, blokując zajętą przez Szwedów Brodnicę. Oczywiście dokument bardzo mnie zainteresował, pozwoliłem więc podjąć się próby odczytania go i zidentyfikowania jednostek i miejscowości.

Rozłożenie stanowiska Woyska J.K.M. [1628 rok]
Pułk J.M.P. Hetmana [Stanisława Koniecpolskiego] w Działdowie, Olsztynku i Nidborku[1]
Pułk J.M.P. Kamienieckiego [Stanisława Potockiego] w Nowym mieście [Lubawskim], Lubawie, Kurzętniku w Biskupiu[2] i Lidzbarku
Pułk J.M.P. Halickiego [Marcina Kazanowskiego] w Biskupstwie Warmińskim
Pułk J.M.P. Wojewodzica Bracławskiego [Mikołaja Potockiego] w Grudziądzu, Gardei, w Prabutach i Wsuszu[3]
J.M.P Denoph [Ernest Denhoff] Oberster Leitenant[4] w Kisielicach
Pułk J.M.P. [Stefana] Koniecpolskiego w Starogardzie, Nowym[5] i Skarszewach
Pułk J.M.P. Starosty Wiskiego [Mikołaja Kossakowskiego] w Biskupstwie Warmińskim
Pułk J.M.P. Abrahamowicza [Mikołaj Abramowicz][6] w Dambrowie[7]

Rozłożenie Piechoty Niemiecki
Regiment J.M.P Denoffów [Gerhard Denhoff] w Kwidzynie, Gniewie, Nowym i w Prabutach
Regiment J.M.P. Szparów [Gustav Sparre] w Pucku, Sulicicach[8], Szymbarku[9], Iławie, Lubawie, Dambrowie, Olsztynku
Regiment J.M.P Buthlerów [James Butler] w Biskupstwie Warmińskim tam gdzie będzie potrzeba

Armata lżejsza [w tym przypadku chodzi o pozostałe jednostki piechoty, tak cudzoziemskiej jak i polskiej]
P. Kawaler [Mikołaj Judycki]
P. Roki[10]
[pomiędzy tymi dwoma jednostkami mamy miejsce stacjonowania w Chełmnie, nie wiadomo jednak czy dotyczy obydwu oddziałów]
P. [Aleksander] Czopowski
P. [Wilhelma] Apelmana przy okrętach
P. [Samuel] Nadolski w Starogardzie
P. [Piotra] Kureckiego z Panem [Albertem] Pepłowskim w Grudziądzu
P. [Mikołaja] Bobiatyńskiego z Panem [Jakubem] Bukowieckim w Nidborku i w Działdowie
P. [Kacper] Śliwnicki z Panem [Stanisławem] Biedrzyckim w Nowym mieście



[1] Nidzicy.
[2] Prawdopodobnie Biskupiec koło Iławy.
[3] Nieco dziwny, ale jak sądzę chodzi o Susz. Miejscowość ta zresztą pasuje, jeżeli sprawdzimy na mapie rozstawienie pułku od Grudziądza do Suszu właśnie.
[4] Skwadron/regiment rajtarii.
[5] Chodzi zapewne o Nowe w dzisiejszym powiecie świeckim.
[6] Regiment rajtarii.
[7] Wieś Dąbrowa w dzisiejszym powiecie starogardzkim.
[8]  Wieś w dzisiejszym powiecie puckim.
[9]  Prawdopodobnie chodzi o Szymbark w dzisiejszym powiecie iławskim.  
[10] Prawdopodobnie kompania dragonów Andrzeja Ratke lub freikompania piechoty Davida Rotkiera

środa, 1 stycznia 2020

Porządni stali raytarowie



Nowy Rok zaczynamy w tym samym miejscu i czasie gdzie skończyliśmy stary: Prusy, 1629 rok. Bardzo ciekawe znalezisko w diariuszu z sierpnia 1629 roku. W czasie negocjacji polsko-szwedzkich, w których uczestniczył poseł francuski, obydwie strony miały prawo przyprowadzić ze sobą kilka chorągwi i kompanii eskorty. Naoczny świadek tak oto opisał Szwedów:

Z Commisarzami Szwedzkimi stał na placu kornet Wranglów czarny, drugi Reingraffa białły, trzeci Gustawa samego błękitny, pod któremi porządni stali raytarowie, a przy nich równa liczba piechoty przeciw naszym stanęła.

Kornet Wrangla to prawdopodobnie kompania kirasjerów feldmarszałka Wrangla, dowodzona przez Francois de Sacina. Reingraff to graf Renu Otto Ludwig, dowódca 12-kompanijnego regimentu jazdy. Niestety nie jestem w stanie zidentyfikować ostatniego oddziału. O ile wiem Gustaw II Adolf nie miał wtedy w Prusach konnej kompanii przybocznej,  być może więc chodzi o jedną z kompanii kirasjerów, które polski świadek uznał za królewskich.  

wtorek, 31 grudnia 2019

Straciwszy niemało towarzystwa dobrego



Ostatni wpis w 2019 roku, wypadałoby więc podsunąć coś ciekawego. W Repozytorium Cyfrowym Poloników zdigitalizowanych zostało wczoraj  kilkanaście bardzo ciekawych dokumentów ze zbiorów szwedzkich (Riksarkivet, Extranea IX Polen), dotyczących przede wszystkim wojny 1626-1629. Mój ulubiony konflikt, do tego kopie niezwykle czytelne więc podwójna radość. Mam jednak interesującą zagwozdkę, dotyczącą jednego dokumentu. Datowany jest na 29 stycznia 1629 roku, z obozu armii koronnej. Problem jest jednak taki, że nieznany autor opisuje tu wydarzenia dziejąca się w lutym 1629 roku: bitwę pod Górznem i oblężenie Torunia przez Szwedów. Błędnie określa Reingrafa jako dowódcę armii szwedzkiej (dowodził Wrangel), co gorsza hetman Koniecpolski nazwany jest tam ‘hetmanem wielkim’ a przecież awansowano go dopiero w 1632 roku. Wszystko to wygląda na kompilacje kilku różnych zapisków źródłowych sporządzoną po 1632 roku, stąd zapewne brak nazwisk autora i adresata tego listu. Nie jestem więc w stanie określić, na ile wiarygodne to źródło, a szkoda bo przynosi sporo interesujących informacji . Przykładowo znajdziemy tam wzmiankę, że pod Górznem stracono sztandary chorągwi husarskich królewicza Władysława i hetmana Koniecpolskiego, podczas gdy do tej pory znałem tylko informację o utracie sztandaru husarzy hetmana. Mamy tam też piękną laurkę dla polskich dragonów,  którzy pod Górznem ‘czynili zsiebie dobrze’ i byli ostatnią jednostką która wycofywała się z pola bitwy. Być może jednak uda się odnaleźć kolejne źródła na ten temat, co mogłoby rzucić nieco światła na omawiany dokument. 

środa, 18 grudnia 2019

Jezus, Marja, Kaizers!



[Opóźniony] Tydzień z Wojną Trzydziestoletnią, wpis 7/7
            W ostatnim wpisie połączę Wojnę Trzydziestoletnią z moim ulubionym konfliktem, czyli wojną o ujście Wisły 1626-1629. Jest to fragment większego tekstu nad którym pracuję, więc z góry przepraszam jeżeli pewne zapiski będą się wydawały wyrwane z kontekstu. Usunąłem też przypisy do materiałów źródłowych, na wypadek gdyby znów ktoś chciał sobie bez pytania ‘pożyczyć’ mój wpis. Przyjrzymy się dziś siłom posiłkowego korpusu armii cesarskiej, który w 1629 roku wspierał wojska polskie w walce ze Szwedami w Prusach.
            Początkowy plan wysłania korpusu wojsk cesarskich, opracowany w 1628 roku, zakładał że w jego skład wejdzie sześć regimentów piechoty, jeden kirasjerów i dwa arkebuzerów, wspartych przez 40 dział. Po długich negocjacja, dotyczących zarówno wielkości jak i kosztu planowanego zgrupowania, Wallenstein zgodził się na wysłanie następujących jednostek:
Nazwisko pułkownika/nazwa regimentu
Jednostka
Liczba kompanii
Johann Georg von Arnim
Piechota
12
Rudolph von Tieffenbach
Piechota
10
Franz Albrecht von Sachsen-Lauenburg (Alt-Sachsen)
Piechota
9
Hannibal von  Dohna 
Piechota
9
Franz Albrecht von Sachsen-Lauenburg (Alt-Sachsen)
Kirasjerzy
10
Heinrich Schlick
Arkebuzerzy
5
Franz Albrecht von Sachsen-Lauenburg (Neu-Sachsen)
Kirasjerzy/Arkebuzerzy
3
Johann Georg von Arnim
Arkebuzerzy
5
Ernst Georg Sparr
Arkebuzerzy
5

Israel Hoppe w swojej kronice opisuje, że początkowo w składzie korpusu wchodziły regimenty piechoty Alt-Sachsen, Tieffenbacha, Dohny i Arnima a także regimenty jazdy Alt-Sachsen, Schlicka (pięć kompanii), Sparra (pięć kompanii) i Arnima (pięć kompanii). Herman Wrangel w liście do kanclerza Oxenstierny, datowanym na 28 maja 1629 roku, pisze o regimentach piechoty Arnima, Tieffenbacha, Alt-Sachsen i Donny (Dohny), a także regimentach jazdy Arnima (pięć kompanii), Alt-Sachsen (10 kompanii), Neu-Sachsen (pięć kompanii), Sparra (pięć kompanii) i Franza Carla von Sachsen-Lauenburg (cztery kompanie).
            Co do liczebności korpusu, mamy wiele różnych wielkości, zależnie od źródła. Stanisław Żurkowski, opisujący żywot Tomasza Zamoyskiego, wspomina o 12 000 żołnierzy. Jednocześnie dodaje, że w wyniku trudnych warunków służby zaledwie 4000 z nich ocalało i opuściło Prusy na koniec kampanii. U biskupa Piaseckiego znajdujemy informację o 5000 piechoty i 2000 jazdy. Wallenstein twierdził, że etatowa wielkość jego zgrupowania to 15 000 żolnierzy. Zygmunt III, w liście do kanclerza Zadzika, a datowanym na październik 1629 roku, wspomina o 11 500 ludzi jako o maksymalnej liczebności wojsk cesarskich. Z kolei papieski sekretarz stanu, kardynał  Francesco Barberini w maju 1629 roku miał informacje o 12 000 piechoty i 2000 jazdy. Z kolei źródła szwedzkie – listy Brengta Bagge i Hermana Wrangla do Oxenstierny, także z maja 1629 roku, zawierają informacje o 9000 żołnierzy, wspartych przez 26 dział. Wojewoda chełmiński Melchior Wejher w tym samym miesiącu określił korpus cesarski jako złożony z dobrych ludzi, tak w piechocie jak i w jeździe, a także wspominał ’24 dobrych działach’.




wtorek, 3 grudnia 2019

Kadrinazi radzi i odradza – cz. XXVII



Dziś w kąciku recenzji praca na której wydanie czekałem z dużą niecierpliwością. To Krzyż i karabela. Polityka zagraniczna Rzeczypospolitej Obojga Narodów w ocenie dyplomacji papieskiej w latach 1623-1635, autorstwa Pawła Dudy. Mój ulubiony okres historyczny czyli panowanie Zygmunta III, do tego liczne konflikty z udziałem wojsk Rzplitej, a wszystko to opisane z punktu widzenia nuncjuszy apostolskich w Koronie. W latach 1623-1644 papieżem był Urban VIII (Maffeo Barberini), a jego pontyfikat przypadał na okres ciągłych konfliktów europejskich. Nic więc dziwnego, że nuncjusze odgrywali ważną rolę zarówno jako posłowie, mediatorzy jak i źródło informacji na temat zewnętrznej i wewnętrznej polityki kraju w którym przyszło im rezydować.
Książka obejmuje okres rezydentury pięciu nuncjuszy: w Polsce de Torresa, Lancellottiego, Santa Croce, Viscontiego i Flonardiego.  Praca podzielona jest na cztery rozdziały:

1 - obejmuje okres 1623-1625, przybliżając sytuację polityczną walk Rzplitej ze Szwecją w Inflantach, a także aspektów Wojny Trzydziestoletniej  i próby zawiązania koalicji antytureckiej.
2 – to okres 1625-1629, gdzie opis koncentruje się na konflikcie ze Szwecją, sojuszem polsko-habsburskim i kolejnymi fazami Wojny Trzydziestoletniej.
3 – przybliża znów krótszy okres, czyli 1629-1632. Mamy tu min. wybuch otwartego konfliktu Szwecji z Habsburgami, próby zachęcenia Zygmunta III do większego poparcia obozu katolickiego w Rzeszy, a także zawiązanie sojuszu szwedzko-moskiewskiego. Rozdział ten przynosi zmianę na tronie Rzplitej, gdzie po śmierci Zygmunta III rozpoczyna panowanie Władysław IV.
4 – w ostatnim rozdziale autor przybliża działania dyplomacji papieskiej w czasie pierwszych lat panowania Władysława IV (1633-1635). Mimo że dotyczy to relatywnie krótkiego okresu, Rzplita była zaangażowana w wiele konfliktów: wojnę smoleńską, starcia z Turcją a wreszcie „wojny” ze Szwecją w 1635 roku.

Praca ma bardzo przejrzystą konstrukcję, dzięki czemu czytelnik może z łatwością śledzić rozwój sytuacji czy danego konfliktu. Ogromnym plusem jest obszerne wykorzystanie zasobów źródłowych, w oparciu o bogate zbiory korespondencji nuncjuszy, przechowywane w Archiwum Watykańskim.  Mimo że autor często cytuje listy, podając ich oryginalny zapis, każdy fragment jest przez niego przetłumaczony w przepisach, ogromnie ułatwiając lekturę. W kolejnych rozdziałach widzimy rozległą sieć łączności pomiędzy Rzymem i papieskimi nuncjuszami, rezydującymi w różnych krajach katolickich a także próby wpływania na politykę europejską.  Wspomniana już powyżej korespondencja jest źródłem niezwykle cennych informacji: od przebiegu kampanii i wyników bitew, przez spory wewnętrzne w Polsce aż po kwestię sukcesji Zygmunta III. Pozwala to spojrzeć na okres 1623-1635 w nieco innym świetle, zwłaszcza w kontekście roli Rzymu i jego przedstawicieli w kształtowaniu sytuacji w Rzplitej.  Osobiście najbardziej zainteresował mnie okres wojny o ujście Wisły i tego jak był on postrzegany przez nuncjuszy w Polsce, Cesarstwie i Hiszpanii,  przynosząc kolejne źródła dotyczące tego konfliktu.  Przyznam szczerze, że nie jestem w stanie do niczego się w tej pracy ‘przyczepić’ . Jest napisana bardzo sprawnie, w oparciu o niezwykle obszerną bazę bibliograficzną, opisując okres który jest mi szczególnie bliski. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że autor nie spocznie na laurach i w przyszłości będziemy mieli okazję zapoznać się z kolejnymi pracami o podobnej tematyce.

Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to jak dla mnie trzeba mieć. Bardzo interesująca praca, która powinna przypaść do gustu wszystkim zainteresowanym panowaniem Zygmunta III i Władysława IV czy wpływem dyplomacji papieskiej na zewnętrzne i wewnętrzne sprawy Rzplitej.  Opisywany okres czyli lata 1623-1635, ukazany jest z bardzo ciekawej perspektywy, prezentując nieco inne spojrzenie i mechanizmy polityczne.