Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Księgi hetmańskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Księgi hetmańskie. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 stycznia 2020

Ośmnaście dział jednego dnia uliał



Stanisława Sarnickiego powiastka o haubicy… znaczy się Haubiczu. Zapisek z Księg hetmańskich[1] dotyczy Morawianina Szymona Hauwicza (Haubicza, Haugvica), który był ludwisarzem w służbie Zygmunta I Starego i Zygmunta II Augusta.
Znaliśmy człeka jednego w Krakowie Simona Haubicza, człeka doświadczonego w tej nauce, a był człowiek staruchny. Ten nieboszczykowi Zygmuntowi Augustowi w Wilnie jednem razem, jednem zalianiem ośmnaście dział jednego dnia uliał (co jest rzecz na podziw wielga i kunszt nie lieda jaki). Co króliowie za wielką fortunę sobie poczytają. Także nieboszczyk [Zygmunt August] natenczas fest wielki uczynił i wesele. I tego rzemieślnika Simona był unobilitował i iurgieltem opatrzył. I radziłbym króliowi, aby ksiąg jego puszkarskich dostał, spodziewałbym się tam kunsztów niejakich w tej nauce niemało.
Rzeczonego pana Szymona znajdujemy też na kartach pracy Marka Plewczyńskiego W służbie polskiego króla. Jak okazuje się Morawianin był w latach 1542-1557 cejgwartem krakowskim, a w czasie wyprawy pozwolskiej w 1557 roku dowodził całością artylerii armii koronnej.


[1]              Przepięknie opracowanych i wydanych przez Marka Ferenca w 2015 roku.

piątek, 22 czerwca 2018

W Rusi na granicy gdzie dział nie mają



Stanisław Sarnicki w swoich Księgach hetmańskich oprócz zagadnień związanych z taktyką i strategią, omawiał także i uzbrojenie. Od czasu do czasu przyjrzymy się co ciekawszym opisom. Na początek – hakownica[1] i ciekawy ‘fortel’ antytatarski z jej użyciem:

Hakownica od haku rzeczona aby się nie targnęła. Dobra hakownica stopi za równe działo. Wyjąwszy kiedy ku szturmu idą, a przed sobą toczą jakieś kosze, abo pluteum, abo stoły miąsze, tedy hakownicą nie tak odbije jako działo, któremu muszą takie wymysły ustąpić. W Rusi na granicy gdzie dział nie mają, tedy gdy chcą Tatary odstraszyć tedy sztukę piasty na koniec hakownice włożą, aby grom szedł z niej jako z działa, żeby Tatarę odstraszyć. I wielie ich mniemają więc, że z dział strzeliono, alie strony obrony i dalieko donieśći ubić może, zwłaszcza z tych, które Słowacy zowią sziowniczami od tego, że ‘szyję długą’ mieiwają, aby daliej i mierniej niosły.


[1] Na fotografii nieco starsza, bo pochodząca z XVII wieku, ze zbiorów Muzeum Fortyfikacji i Broni Arsenał: http://muzeumarsenal.pl/pl/

środa, 14 września 2016

Oszczepiki kontra długie kopie


Bardzo ciekawy (chociaż krótki) przyczynek do taktyki i uzbrojenia polskiej jazdy kozackiej i petyhorców w XVI wieku możemy znaleźć u Stanisława Sarnickiego w Księgach hetmańskich. Wspomina on bowiem epizod z bitwy pod Chocimiem, stoczonej 12-13 kwietnia 1572 roku, kiedy to wojska polskie walczyły z siłami turecko-mołdawskimi. Dowodzący Polakami wojewoda podolski Mikołaj Mielecki nakazał początkowo ruszyć do walki chorągwi kozackiej Stanisława Herburta i petyhorcom Temruka Szymkowicza. Ci jednak mieli wymawiać się od tego zadania, twierdząc:
(…) mając oszczepiki nie będą mogli wytrzymać Turkom z długiemi kopiami. Bo levis armaturae gdy poczynają bitwę nie mają się wdawać in statoriam pugnam. Jeno mają poniekąd z boku nosa nieprzyjacielowi ugadzając w róg, abo gdzie widzą słabiej, abo też objazd uczyniwszy z boku uderzyć.
Nieco wcześniej w swojej pracy Sarnicki także wspomina o podobnej roli kozaków, a levem armaturam jako są kozacy, ci pospolicie na skrzydłach  bywają wziąwszy podobieństwo od skrzydeł, bo są liekcy liudzie.


piątek, 8 lipca 2016

Soczewica koło miele młyn


Wracam dziś do Ksiąg hetmańskich Stanisława Sarnickiego, tym razem przypatrzymy się zapisowi dotyczącemu haseł używanych w czasie wypraw wojennych. Notka momentami dosyć rozrywkowa, ale trudno nie przyznać Sarnickiemu racji:
Są jeszcze inne znaki wojenne, które zowią hasła, co u Rzymian też beło, a zwali to oni symbolum.
U Poliaków piękne hasła bywały. Pan Bóg z nami abo od herbów [wzięte]: Orzeł, Łodzia, Śreniawa, item koło mieli młyn[1] etc. Gdy się tedy trefiłby jaki odmieniec, szpieg, co więc sobie zwykli barwę, strój odmieniać, abo bindy tawciane przekładać, jako w Niemczech czynią, abo krzyże na kabaciech wszywane, jako Włochowie mają obyczaj, po których znakach oni się znaczą co przyjaciel, co nieprzyjaciel. Jeśli tedy na barwie na tawcie, na krzyżu omyliłeś się, żebyś tejże barwy ujrzał człowieka, czerwonej abo białej co twoi [taki strój] noszą, w nocy abo we dnie, tedy na haślie, które nie jednej zawżdy godziny trębacz rozdaje, trudno się omylić możesz. I barzo to mądrze starzy wynalieźli. Do tego jest nasz język, który jest trudny cudzoziemcom ku wymówieniu, barzo dobry. A Niemcowi zwłaszcza trudny ku wymówieniu.
Koło miele młyn mnie rozczuli, przypomniało mi się jak pacholęciem będąc czytałem komiks o królu Łokietku – w jednej ze scen, gdy opisywano bunt wójta Albera z 1312 roku, krakowscy mieszczanie zdawali taki właśnie test polskości: soczewica koło miele młyn. Jak widać pan Stanisław także znał ową historię…




[1] A gdzie soczewica?

wtorek, 22 marca 2016

Dla długowłosych brodaczy


Stanisław Sarnicki w swoich Księgach hetmańskich poruszał bodaj wszystkie aspekty XVI-wiecznej sztuki militarnej – od uzbrojenia i taktyki jazdy i piechoty, po walki na morzu. Opublikowane w zeszłym roku wydanie opracowane przez Marka Ferenca[1] to bardzo interesująca lektura, acz, nie ukrywajmy, nie czyta się tego najłatwiej. Wrzucę sobie jednak od czasu do czasu na blog co ciekawsze kawałki, nie zawsze jednak związane bezpośrednio ze służbą wojskową. Na dobry początek fragment niezwykle mocno związany z tym co zobaczyłem dzisiaj w lustrze jak wstałem…
Broda długa nie przystoi rycerzowi, bądź do łuku uwikła się w cięciwie, bądź do ruśnice[2] opali się. Przeto Turcy śmieją się z bród długich niemieckich. I są maliowania[3] szyderskie, gdzie Turczyn u Budzynia wliecze za brodę ująwszy Niemca, a Niemiec zasię Turczyna ciągnie, pojmawszy go za wąs. Włosi, Francuzi środek dzierżą, bo oni w brodach długich, ani się w wąsiech kochają, alie przystrzygują ochędożnie[4]. Acz i Niemcy baczą w tem poniekąd, przeto sobie ku potrzebie brody podwięzują foremnie, jako Cymbrowie starzy działywali co Włochy wojowali, bo to jest strój cymbryjski właśnie.
Nie mogło zabraknąć i przygany dla rodaków:
Starzy ludzie się kochali w losach. Alie się panom Poliakom długie włosy dali znać na Bukowinie[5], gdy je za warkocze wieszano po drzewiech. A teraz zasię nazbyt krótkie noszą, awo per extrema idziemy.
W sumie dobrze że nie mam ani łuku ani rusznicy, nie muszę więc ani golić brody ani ścinać moich długich kłaków.




[1] Ukłony dla Radka Sikory za przypomnienie, że to się ukazało!
[2] Rusznicy.
[3] Obrazy, malunki.
[4] Porządnie.
[5] Chodzi  o wyprawę mołdawską Jana I Olbrachta  w 1497 roku i porażkę w bitwie pod Koźminem na Bukowinie właśnie.