Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuszliki 1661. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kuszliki 1661. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 sierpnia 2016

Krwawa rozprawa pod Kuszlikami - cz. II


Coraz ciekawiej w temacie bitwy pod Kuszlikami – wykopałem kilka źródeł i opracowań (dziękuję za pomoc wszystkim zainteresowanym). Dziś wypisek z diariusza Jana Antoniego Chrapowickiego, który otrzymywał informacje z frontu w listach od starosty żmudzkiego, Jerzego Karola Hlebowicza. W notce z dnia 14 listopada 1661 czytamy:
List od jm. Pana starosty żmudzkiego oddał dragon późno, w którym oznajmuje, że Chowańskiego zniesiono, iż tylko w półtoru tysięcy ludzi uszedł i pana Wiażewicza zabito.
Wspomniany tam Wiażewicz – Jerzy Piotr – był porucznikiem „białej” chorągwi kozackiej Hlebowicza i synowcem samego Chrapowickiego.
Kolejny dragon z listem od Hlebowicza przybył cztery dni później. Tym razem wiadomości były dokładniejsze:
Pisze i przysyła z obozu wiadomości, że Chowańskiego cale zniesiono, Naszczokina zabito[1], synów Chowańskiego [:] starszego wzięto, młodszego zabito[2]w drugiej to potrzebie, gdzie mu i obóz, i armatę zabrano. Był w tej potrzebie i jm. Pan wojewoda ruski[3]. To też oznajmują, że pana Wiażewicza w łeb postrzelono, że zaraz umarł.
W kolejnych odsłonach: nieco o liczebności wojsk litewsko-polskich i moskiewskich. Szczegóły wkrótce.



[1] Co jest informacją błędną.
[2] To także okazało się błędną wiadomością i Chrapowicki przekreślił to potem w swoim diariuszu.
[3] Stefan Czarniecki. 

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Krwawa rozprawa pod Kuszlikami - cz. I


Bitwa pod Kuszlikami to bardzo ciekawe, acz chyba mniej znane starcie z okresu wojny polsko-moskiewskiej 1654-1667. 4 listopada 1661 roku połączone siły polsko-litewskie[1] dowodzone przez samego Jana II Kazimierza pokonały armię moskiewską Iwana Chowańskiego. Chyba warto by od czasu od czasu coś o tym napisać.
Ciekawe informacje można znaleźć w pamiętnikach Patricka Gordona. Co prawda nie brał udziału w tym starciu, ale miał relacje naocznych świadków – swoich kolegów z cudzoziemskiej kadry w armii Chowańskiego.  Gordon bardzo ogólnie wspomina o wczesnych potyczkach z września i października, kiedy to Chowański walczył z Litwinami: gdzie to Rosjanie, będąc stroną silniejszą, zdobyli przewagę. W początkowej fazie kampanii korpus moskiewski,  dowodzony przez Chowańskiego i Ordina-Naszczokina (bardzo zręcznego polityka, cieszącego się wielką łaską Cara), miał liczyć 12 000 ludzi. Trudy walk, problemy z zaopatrzeniem i brak rozstrzygnięcia w walce z Litwinami doprowadził jednak szybko do erozji morale wojsk moskiewskich. W obliczu nadciągających wojsk polskich, które miały się połączyć z Litwinami, wśród żołnierzy moskiewskich zaczęła się nasilać dezercja. W tym czasie Moswicini zaczęli dezerterować po 100 i 50 [naraz], także zostało ich ledwie 6000[2]. Generał-porucznik Thomas Daylell[3], który służył w tej armii, widząc ją tak zmniejszoną i obawiając się nadciągających [polskich] sił, doradzał Chowańskiemu by ten wycofał się w rejon Połocka, jak to już zrobił jego kolega [Ordin-Naszczokin] ale [Chowański] tego nie zrobił. Generał Daylell stwierdził więc, że nie chce być świadkiem ruiny całej armii i wyjechał do Połocka[4], pozostawiając swój regiment [piechoty] pod dowództwem podpułkownika.
Niestety brak opisu bitwy, za to Gordon wspomniał co nieco o moskiewskich starciach. Po krótkim starciu, Moskwicini zostało zmuszeni do odwrotu, pułkownik [Robert] Douglas[5] zabity, pułkownicy [Andrew] Forret[6] i [Cornelius von] Bockhoven[7] wraz z wieloma innymi wzięci do niewoli. Jakieś 1500 żołnierzy moskiewskich zginęło a setki wpadły do niewoli. Pora roku nie pozwoliła jednak Polakom na pościg ani na wykorzystanie tego zwycięstwa.
Na szczęście mamy jeszcze inne źródła dotyczącego bitwy pod Kuszlikami, więc coś o tym w przyszłości jeszcze napiszę.



[1] Regimentarzem koronnym był tam Stefan Czarniecki, regimentarzem litewskim Kazimierz Żeromski.
[2] Co ciekawe, według źródeł moskiewskich jest to prawda: z 12 000 piechurów Chowańskiego miało zdezerterować ponad 6500.
[3] Kolejny szkocki oficer, na służbie cara od 1656 roku.
[4] Spryciarz…
[5] Taaa, kolejny Szkot.
[6] Szkot lub Anglik.
[7] Holender. 

niedziela, 6 listopada 2011

W nos szczęśliwie postrzelony

18 października 1661 roku armia moskiewska dowodzona przez Iwana Chowańskiego uderzyła na obóz litewskie pod Kuszlikami. Litwini ponieśli spore straty, utracili także cztery sztandary (o czym przy innej okazji), jednak wojskom Chowańskiego nie udało się zdobyć pozycji litewskich. W czasie starcia bardzo duże straty poniosła chorągiew husarska hetmana polnego Wincentego Korwina Gosiewskiego, dowodzona przez porucznika Adama Macieja Sakowicza. Jak zanotował uczestniczący w walce Jan Poczobut Odlanicki nam jedenaście towarzystwo ubyło [tu w znaczeniu  -zginęło lub zostało rannych], a pachołków dziewięciu, koni trzydzieści pięć. Sam Poczobut Odlanicki stracił trzy konie – jeden z nich padł na placu boju, drugi będąc trzy razy postrzelonym wyniósł swojego jeźdźca spod ognia po czym zaraz padł i zdechł, trzeci został ranny i, nie nadając się do dalszej służby, dostał się Bernardynom. Także pocztowy Bortkiewicz odniósł ranę – w dodatku dosyć nietypową. Oddajmy zresztą głos samemu pamiętnikarzowi, który tak opisuje los swego pocztowego:
Tak właśnie temu memu pachołkowi cudownym kształtem zdarzyło się, iż go w pióro zapuszczone od szyszaka trafiono, że mu tylko nos kula muszkietowa rozkrwawiła, i nic mu nie szkodziła, za tak małą zasłoną. Lecz podobno nie zasłona zrobiła, ale łaska Pańska.
Oj miał niesamowite szczęście ów Bortkiewicz, że okupił się tylko nosem postrzelonym…