Pokazywanie postów oznaczonych etykietą harnicy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą harnicy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 21 lutego 2021

Nie po wsiach jednak chodząc, ale po Beskidzie, lasach i szlakach

 



Bardzo ciekawy przyczynek źródłowy do historii harników, zwanych też smolakami, czyli specjalnej piechoty powoływanej do zwalczania górskich zbójników. To uchwała sądu kapturowego ziemi sanockiej z 14 listopada 1675 roku, według której miano zaciągnąć dwie niewielkie oddziały (po 20 ludzi każdy) jako zasłona od zbójców. Co ciekawe, smolacy mieli służyć dwa miesiące wiosną i trzy miesiące jesienią. Każdy oddział miał też wyznaczony rejon którym się miał ‘opiekować’.




niedziela, 23 kwietnia 2017

Kosy dobrze nasadzone albo widły żelazne

Podczytuję sobie różne artykuły ze starych "Przeglądów Historycznych", z całego XX wieku (i to legalnie dostępnych online). W artykule Tadeusza Nowaka, opisującym chłopskiego bohatera Potopu - Kaspra Kasprzyckiego - znalazłem bardzo ciekawe informacje dotyczące przygotowania piechoty chłopskiej w czasie blokady Krakowa jesienią 1656 roku. Dowodzący zgrupowaniem polskim Lubomirski próbował zgromadzić jak największą ilość piechurów, niezbędnych do prowadzenia oblężenia i szturmów. Pozwolę sobie zamieścić akapit z tego artykułu, bo można tam znaleźć bardzo ciekawe wątki.

wtorek, 6 maja 2014

Dragoni, harnicy i świstaki (z ptaszynkami)

Prywatne wojska biskupów krakowskich to bardzo ciekawy XVII-wieczny temat, o którym jeszcze chyba na blogu nie pisałem. Biskup krakowski był od 1443 roku władcą księstwa siewierskiego, a od końca XIV wieku podlegało mu także tzw. Państwo Muszyńskie (znane także pod kilkoma innymi nazwami, jak kres muszyński czy klucz muszyński).  W obydwu tych tworach biskupi mieli własne siły zbrojne, będące połączaniem swoistej piechoty wybranieckiej i pospolitego ruszenia. Muszyńscy harnicy zwalczali zbójców górskich, a w 1655 roku walczyli przeciw zbójom zza morza, broniąc Krakowa przed Szwedami i walcząc przy zdobyciu Nowego Sącza. O samych harnikach, ale i zagadnieniu zbójnictwa w regionie, pozwalam sobie odesłać do bardzo ciekawego artykułu na stronie Projektu Zbójnicki Szlak.
Z osiadłych chłopów formowano na potrzeby wojny piechotę, którą w czasie pokoju szkolono w czasie comiesięcznych popisów. Każdy kmieć i mieszczanin miał mieć rusznicę lub muszkiet, a każdy komornik kosę osadzoną na sztorc.  Z kolei sołtysi byli zobowiązani do służby w dragonii. Poddani biskupi mieli na własną rękę zaopatrzyć się w prochy, lonty, kule, z tymże na wypadek zagrożenia mieli otrzymać dodatkowe zapasy z arsenału biskupiego. Także i szlachta siewierska musiała na wezwanie biskupa walczyć w polskich wojnach w ramach pospolitego ruszenia.
Oprócz „Potopu”, najbardziej znaną akcją wojskową oddziałów podległych biskupowi krakowskiemu było stłumienie powstania Kostki-Napierskiego w 1651 roku. Kiedy zajął on 14 czerwca zamek w Czorsztynie, początkowo czoło stawiły mu oddziały prywatne starosty dobrzyckiego Michała Jordana, składające się z dragonii, piechoty i czeladzi. Biskup Piotr Gembicki nie zwlekał jednak w zebraniu podległych mu wojsk i posłał (…) piechoty swej kilkaset z kapitaniem Robakianei[1] , pułkownika swego księstwa Siewierskiego Jareckiego[2], posłał szlachtę siewierską, przyjechał także działek 2 i puszkarzów naszych kazimerskich trzech, prochów, kul dostatek. Część wojsk biskupich to dragoni, którzy po odbiciu zamku stanęli na nim garnizonem – chodzi więc prawdopodobnie o oddział najemny, bo starości powinni chyba po zakończeniu kampanii powrócić do swojej pokojowej roli. Wojska te zostały wsparte posiłkami z garnizonu wojsk kwarcianych w Lubowli, łącznie ocenia się, że pod zamkiem więcej było niż tysiąc ludzi, którzy go dobywali. Bardzo ciekawa jest wzmianka o świstakach, których także w zielonych katankach posłał j.m. ks. Biskup kilkadziesiąt z ptaszynkami.  Ptaszynką określano lekką strzelbę na drobne ptactwo, chodzi więc zapewne o łowczych z dóbr biskupich. Może ktoś spotkał się z jakimś szerszym wyjaśnieniem tego terminu, ewentualnie może nakierować na jakieś źródło o owych świstakach?
O skali zaangażowania, ale i o możliwościach wojsk biskupa niech świadczy fakt, że w czasie krótkotrwałego oblężenia miano wystrzelić na zamek kul samych 35 000 z kobył[3].  Liczba jest na pewno znacznie przesadzona, niemniej jednak żołnierze Gembickiego na pewno nie narzekali na brak prochu czy kul.
Co ciekawe, w 1955 roku premierę miał polski film Podhale w ogniu, ukazujący przebieg powstania Kostki-Napierskiego. Polecam link do zdjęć z tej produkcji, dostępnych na stronie Filmoteki Narodowej.  Można się nieźle pośmiać z wyglądu żołnierzy biskupa, ale nabrałem ochoty, żeby film obejrzeć…                                  



[1] Może to oficer pochodzenia węgierskiego? Nazwisko brzmi dziwnie…
[2] Lub Jarockiego, był to dowódca wojsk księstwa.
[3] Tj. muszkietów.